Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Dariusz Parkitny: Jestem dumny z zespołu

Dariusz Parkitny: Jestem dumny z zespołu

fot. Bogusław Krośkiewicz

Siatkarki KSZO Ostrowiec Świętokrzyski po raz trzeci pokonały mistrzynie I ligi i tym samym utrzymały się w Orlen Lidze. W Warszawie zespół z województwa świętokrzyskiego nie pozostawił żadnych szans siatkarkom ze stolicy. – To jest sport, ale chwała dziewczynom za to, że się rozwinęły i ta ich gra bardzo poszła do przodu. Właśnie dlatego jestem dumny z zespołu – powiedział trener Dariusz Parkitny zaraz po tym, jak jego podopieczne zagwarantowały sobie utrzymanie miejsca w ekstraklasie.

Po spotkaniu powiedział pan swoim podopiecznym, że jest z nich dumny. Chyba miał pan do tego pewne prawo, bo dwa mecze wygrane po 3:0 pokazały, że to wam należy się to miejsce w ekstraklasie…

Dariusz Parkitny: – Wygraliśmy, ale trzeba to powiedzieć uczciwie, że nie byliśmy wcale faworytem. Zespół Wisły jest bardzo silną i ułożoną personalnie drużyną. Każdy z tych meczów barażowych był bardzo trudny. Naszym ogromnym plusem było to, że wytrzymaliśmy to ciśnienie i dziewczyny miały spokojne głowy, grały „na luzie”. Wypełniły praktycznie każde założenie taktyczne. Nasza zagrywka funkcjonowała na bardzo wysokim poziomie, to nam ułatwiało grę i ta swoboda w grze była widoczna w każdym z dwóch spotkań w Warszawie.

Patrząc przez pryzmat całej fazy zasadniczej w tym sezonie, w dole tabeli mieliśmy bardzo wiele zespołów zagrożonych zajęciem ostatniego miejsca w lidze. W tym, że padło akurat na KSZO, było więc trochę przypadku?



– Pytanie tylko, co uznajemy za dół tabeli? Myślę, że były to miejsca od 9 do 14, gdzie te różnice sięgały 1-2 punktów. Nie chcę mówić tutaj o tym, co wydarzyło się w ostatnich meczach, bo to już minęło i jest za nami. Nam nie można odmówić tego, że walczyliśmy, próbowaliśmy uniknąć gry o utrzymanie, ale zabrakło nam tego jednego czy dwóch oczek w tabeli, które mogliśmy wcześniej ugrać. Uważam, że zasługiwaliśmy na to, by stało się to w którymś z czterech meczów, gdzie prowadziliśmy 2:1 lub 2:0 i mieliśmy kilka tie-breaków, ale nie udało nam się części z nich rozstrzygnąć na naszą korzyść i ostatecznie się to nie udało. To jest jednak sport, ale chwała dziewczynom za to, że się rozwinęły i ta ich gra bardzo poszła do przodu. Właśnie dlatego jestem dumny z zespołu.

Wokół terminów rozgrywania tych dwóch ostatnich spotkań barażowych w Warszawie powstało dużo zamieszania. Najbardziej odbiło się to chyba jednak na przygotowaniach do tych spotkań…

– Powiem tak, my też mieliśmy problem z terminami, byliśmy zmuszeni do gry o godzinie 20:30 w Ostrowcu Św. Dlatego też na przykład zespół z Warszawy miał pretensje, że jego autokar nie mógł wjechać wcześniej, bo odbywały się mecze piłki nożnej i piłki ręcznej. Osoby odpowiedzialne za ochronę też muszą się jakoś wymieniać, bo za wszystko odpowiadają całkowicie odrębne firmy. To nie było zamierzone, a znajdowanie tego typu elementów jest dość proste i każdy może w ten sposób wywołać jakieś zamieszanie. Myślę, że wynik i boisko zweryfikowało, że to, co było mówione ze strony Wisły, było niepotrzebne.

Na co szczególnie uczulał pan zawodniczki przed meczami z Wisłą Warszawa? Wiadomo, że charakter tych spotkań jest zupełnie inny i takie spotkania gra się na zupełnie innym szczeblu emocjonalnym.

– Generalnie każde mecze o utrzymanie gra się inaczej. Czym innym jest na przykład gra o medale. Tam można wyjść na parkiet i zagrać na pełnej fantazji, radości, z dużym spokojem. Nie jest tajemnicą, że o te najniższe szczeble tabeli gra się trudniej, ponieważ trzeba wytrzymać te spotkania mentalnie. Tak jak powiedziałem, nam się to udało, przez te ostatnie 3-4 tygodnie byliśmy zespołem, za który każda była gotowa skoczyć w ogień i to przyniosło właśnie taki efekt, jaki mamy dzisiaj.

Czy gdyby miał porównać pan ten zespół do ekip, które udało się zbudować w poprzednich latach, to była to drużyna KSZO z największym dotąd potencjałem?

– To był bardzo dobry zespół, przede wszystkim mieszanka młodzieży z dojrzałością. Mieliśmy swoje pewne problemy, jak każdy. Niełatwo się gra, kiedy nie możemy sobie poradzić z niektórymi kwestiami, które nas dotyczą, zarówno w klubie, jak i w zespole. To natomiast, co było największą wartością, to fakt, że w najważniejszych momentach umieliśmy się ze sobą dogadać, trenerzy i cała drużyna. To jest najważniejsze, jesteśmy ze sobą niemal non-stop, pracujemy 10 jednostek w tygodniu, czyli bardzo dużo czasu. Czy ta drużyna miała potencjał większy od wcześniejszych? Trudno jest to teraz określić. Trzeba by było spojrzeć na to szerzej, pod kątem ekip, z którymi się mierzyliśmy i tego, jakie składy były budowane w innych klubach. Bez względu na to, czy byśmy się utrzymali w Orlen Lidze, czy nie, powiedziałbym to samo. Są to fajne dziewczyny i bardzo miło mi się z nimi pracowało.

Na pewno po takim przedłużonym nieco sezonie należy się wam teraz troszkę przerwy. Będzie czas na odetchnięcie, czy od razu każdy zostanie zaangażowany i pochłonięty karuzelą transferową?

– Odpocznijmy na razie. Zobaczymy, co stanie się za tydzień, dwa.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-04-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved