Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dariusz Daszkiewicz: Oddam tę sprawę do prawnika

Dariusz Daszkiewicz: Oddam tę sprawę do prawnika

fot. Klaudia Piwowarczyk

 – Oddam tę sprawę do prawnika. Tyle razy wyciągałem rękę do klubu, ale muszę się bronić – mówi Dariusz Daszkiewicz, były już trener GKS-u Katowice, któremu klub wypowiedział umowę. Podobnie było w przypadku czy to Dustina Wattena, Adriana Buchowskiego, Macieja Fijałka czy Emanuela Kohuta. – Bardzo mi szkoda, że nie będę mógł pracować z moimi zawodnikami w kolejnym sezonie. To fantastyczne chłopaki. Udało nam się wypracować atmosferę. Jestem za to wdzięczny. Zobaczymy, co jeszcze przyniesie życie – dodaje Daszkiewicz. Zamieszanie w katowickim klubie w ostatnim czasie zelektryzowało siatkarskie środowisko w Polsce.

 



Mieliście jeszcze nadzieję na to, że liga wróci, prawda?

– Dokładnie tak. Liczyliśmy na to, że przerwa potrwa maksymalnie dwa, trzy tygodnie. Nikt nie podejrzewał, że to koniec sezonu. Byliśmy gotowi do powrotu na boisko. Chcieliśmy dokończyć fazę zasadniczą i zagrać w play-off, ponieważ wiedzieliśmy, że poprzednie starcia z czołowymi drużynami w PlusLidze udowodniły, że wszystko może się zdarzyć i nie jesteśmy na straconej pozycji w walce o medale. Pod koniec marca zadzwonił do mnie prezes Szczerbowski. Przekazał, że na spotkaniu władz klubów zapadła decyzja o rekomendacji obniżenia kontraktów o dwadzieścia procent z powodu niedokończenia sezonu. Tę wersję powtórzono podczas wspólnej wideokonferencji. Umówiłem się na spotkanie w poniedziałek, 30 marca. Przyjechałem do klubu. Prezes przywitał się i od razu odesłał na rozmowę z Łukaszem Czopikiem, dyrektorem zarządzającym, a także mecenasem. Powiedziano mi, że sytuacja klubu jest dramatyczna i nie wiadomo, czy wystąpi on w PlusLidze w kolejnym sezonie. Miałem jednak w pamięci, że miesiąc wcześniej na specjalnie zwołanej przez prezesa konferencji prasowej oznajmiono, że byt GKS-u jest zapewniony do czerwca. Przyznał, że klub otrzyma od miasta jedenaście milionów złotych na rozwój wszystkich sekcji. Kiedy ktoś zapytał, czy istnieje prawdopodobieństwo wyprowadzenia siatkówki z GKS-u, odparł, że wszystkie scenariusze są możliwe. Wracając do spotkania 30 marca, powiedziano mi, że miasto przelało na konto klubu tylko osiem milionów i prawdopodobnie pozostałych trzech nie otrzymamy. Podkreślono, że konieczne są cięcia. Na drugi dzień w prasie ukazała się informacja, że zgodnie z umową miasto Katowice przekazało brakujące trzy miliony GKS-owi.

Byt klubu był zabezpieczony do końca czerwca.

– Dokładnie. Na spotkaniu z dyrektorem Czopikiem powiedziano mi też o tym, że kontrakty będą obniżone o dwadzieścia procent. Wiedzieliśmy, że każdego dotknie koronawirus i jakiejś części pieniędzy będziemy musieli się zrzec. Zadałem dwa pytania. Co z premią? Gwoli wyjaśnienia, nie są to specjalne pieniądze za wyniki. Kiedy początkowo negocjowałem swój kontrakt z ówczesnym dyrektorem sekcji, Dariuszem Łyczko, uzgodniłem z nim kwotę roczną. Powiedział, że budżet w 2019 roku nie daje możliwości, by rozłożyć ją na równe raty. Zaznaczył, że odkąd pracuje w GKS nigdy nie naraził klubu na długi. Zapytał, czy nie miałbym nic przeciwko, jeśli brakująca kwota zostałaby wypłacona w 2020 roku w postaci „premii”. Zgodziłem się.

Wspomniana „premia” to była po prostu należna część wypłaty, która nie mogła być wypłacona we wcześniejszym terminie, tak?

– Oczywiście. W podobnej sytuacji było chyba pięć osób, które finalizowały rozmowy z klubem pod koniec okienka transferowego. To nie była premia za szóste miejsce. Dyrektor Czopik odpowiedział mi, że nie jest upoważniony do rozmowy o formie wypłacenia tych pieniędzy. Zadałem drugie pytanie. Zastanawiało mnie to, czy nasza współpraca będzie kontynuowana. Kiedy podejmowałem pierwsze rozmowy z Dariuszem Łyczko, widział mnie w roli trenera na trzy, cztery lata.

Kontrakt miał pan na rok?

– Tak. Dyrektor powiedział mi wtedy, że chciałby, abym szedł drogą Piotra Gruszki, który też pierwszy kontrakt miał tylko na sezon, a następnie zarówno klub, jak i trener byli na tyle zadowoleni ze współpracy, że przedłużyli umowę.  Rekomendowałem, by wszyscy członkowie sztabu pozostali ze mną na kolejne lata w klubie. W GKS wszystko musi się odbywać z pomocą „kart sprawy”. Dyrektor Łyczko przedstawił na papierze propozycję przedłużenia umowy na początku lutego. Ostatecznie do spotkania na ten temat nie doszło. Pod koniec marca dyrektor Czopik odpowiedział mi, że nie widzi możliwości przedłużenia kontraktu na kolejny rok.

Podał jakiś powód?

— Nie, nie podał. Złożyłem swoją propozycję. Odnosiła się do wypłaty kwietniowej, majowej i „premii”. Powiedziałem, że jestem w stanie zrezygnować z 50 procent pieniędzy i rozłożyć na dowolną liczbę rat resztę kwoty, jeśli będzie taka potrzeba. Nie dostałem żadnej odpowiedzi na maila. Kolejny kontakt z klubem był propozycją zrzeczenia się przez nas 18 procent kontraktu. Jeśli zrobilibyśmy to dobrowolnie, dostalibyśmy pieniądze za marzec w całości. Jeżeli nie, klub powiedział, że zapłaci nam za pracę, którą wykonywaliśmy do 12 marca. Przypomnę, że zgodnie z akceptacją prezesa pracowaliśmy zdalnie i indywidualnie przez cały marzec. Odpisałem, że jeśli jako „całość kontraktu” rozumie się całą kwotę, którą miałem otrzymać zgodnie z umową uzgodnioną z dyrektorem Łyczko, to się zgadzam. Po dwóch tygodniach odpowiedziano mi, że dotyczy to mojego kontraktu, ale bez premii. Złożyłem kolejną propozycję. Zaznaczyłem, że jestem w stanie zrezygnować z pensji majowej i premii, a kwietniową wypłatę mogę rozłożyć klubowi na pięć rat. W sumie straciłbym w ten sposób dwadzieścia procent pierwotnego kontraktu. Nie dostałem odpowiedzi na to pismo. W czwartek w godzinach popołudniowych otrzymałem mail od pani z klubu z wypowiedzeniem umowy.

Co pan teraz zrobi?

— Na ten moment według prezesa klub ma mi zapłacić za dwanaście dni marca. Oddam tę sprawę do prawnika. Tyle razy wyciągałem rękę do klubu, ale muszę się bronić. Postaram się od tego wszystkiego oderwać. Mam trochę chorą mamę, więc jeżdżę to Tomaszowa, a później wyjeżdżam do Oświęcimia do dzieci.

*cały wywiad Sary Kalisz w serwisie sport.tvp.pl

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-05-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved