Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dariusz Daszkiewicz: Miałem siedmiu zawodników do gry

Dariusz Daszkiewicz: Miałem siedmiu zawodników do gry

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Rzeczywiście, tyle wtedy wydaliśmy na drużynę przez cały sezon. Najlepiej opłacany zawodnik zarabiał dwa tysiące euro miesięcznie, paru chłopaków grało za darmo, jeden za 500 złotych. Mimo to utrzymaliśmy się w lidze. Pamiętam spotkanie w Olsztynie. Miałem siedmiu zawodników do gry, w tym dwóch libero i tyle samo rozgrywających. Musieliśmy zagrać na dwóch wystawiaczy – powiedział w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego trener GKS-u Katowice, Dariusz Daszkiewicz.

Jak się buduje zespół za 750 tysięcy złotych? Podobno jest pan w tej kwestii specjalistą.



Dariusz Daszkiewicz:- To był sezon 2014/2015, trzeci rok Effectora Kielce. Rzeczywiście, tyle wtedy wydaliśmy na drużynę przez cały sezon. Najlepiej opłacany zawodnik zarabiał dwa tysiące euro miesięcznie, paru chłopaków grało za darmo, jeden za 500 złotych. Mimo to utrzymaliśmy się w lidze. Pamiętam spotkanie w Olsztynie. Miałem siedmiu zawodników do gry, w tym dwóch libero i tyle samo rozgrywających. Musieliśmy zagrać na dwóch wystawiaczy. Inny mecz, rozgrywany u nas w hali, pokazywała telewizja. Jeszcze trzy minuty przed rozpoczęciem miałem ośmiu zawodników do gry. Drużyna juniorów Effectora rozgrywała tego dnia półfinał mistrzostw Polski i na nasze nieszczęście spotkanie się przedłużyło. Wygrali w pięciu setach, po czym trener zapakował ich w samochód i przyjechali do hali. Zdążyli w ostatniej chwili. Założyli koszulki i w obrazku telewizyjnym wyglądaliśmy jak normalna drużyna.

Wpuścił pan któregoś na boisko?

– Wszystkich.

W sezonie, o którym pan opowiada, zawodnikiem Effectora był Mateusz Bieniek. Słyszałem, że w 2013 roku nikt w lidze go nie chciał, nawet na czwartego środkowego, i pan również nie był do niego przekonany. To prawda?

– Nie do końca. Uważałem, że Mateusz nam się przyda. W 2013 roku, gdy trafił do nas, zgodził się na kontrakt w wysokości 2400 złotych, co dobitnie pokazuje, że wówczas nikt silniejszy nie był nim zainteresowany. Skłamałbym, gdybym panu powiedział, że od początku widziałem w Bieńku przyszłą światową gwiazdę. W pierwszym roku rzadko pojawiał się na boisku, a w rozgrywkach Młodej Ligi często był ustawiany w ataku. Na początku wyróżniał się głównie zagrywką. Był nierówny, dopiero w drugim sezonie zaczął się szybko rozwijać. Gdy Stephane Antiga powołał go do kadry i Mateusz został tam na dłużej, dostał propozycje ze wszystkich możliwych klubów. Pamiętam, że działacze ZAKSY oferowali mu dokładnie dziesięć razy więcej niż miał u nas. Bieniek chciał odejść, ale nie dostał zgody na transfer. Miałem obawy, jak będzie się prezentował, kiedy koledzy z kadry rozjadą się po czołowych zespołach, a on znów będzie musiał walczyć o życie, ale zareagował fantastycznie. Grał z wielkim zaangażowaniem.

Dziś jest pan trenerem GKS Katowice, który po 19 kolejkach zajmował piąte miejsce w PlusLidze. W środowisku mówi się o panu jako o człowieku, który przez lata musiał udowadniać swoją wartość, nie mając komfortowych warunków. W Kielcach pracował pan trzykrotnie i, z tego co wiem, za każdym razem łatwo nie było.

– W 2007 roku zostałem trenerem nowo powstałej drużyny Fart Kielce. W drugim sezonie udało nam się awansować do I ligi. Gdy występowaliśmy na zapleczu PlusLigi, władze Kielc dawały na klub 150 tysięcy złotych rocznie. Uważaliśmy z prezesem, że to za mało, bo mieliśmy wiele dalekich wyjazdów. Poszliśmy do prezydenta Kielc Wojciecha Lubawskiego, który powiedział: „Drużynom w najwyższej klasie rozgrywkowej płacę milion. Jeśli się tam znajdziecie, tyle dostaniecie”. Myślę, że nie miał wtedy pojęcia, że to niebawem się zdarzy.

*cały wywiad Jakuba Radomskiego w Przeglądzie Sportowym

źródło: przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-03-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved