Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dariusz Daszkiewicz: Cieszę się, że walczymy

Dariusz Daszkiewicz: Cieszę się, że walczymy

fot. Klaudia Piwowarczyk

Chociaż piątkowe spotkanie pomiędzy Effectorem Kielce a Jastrzębskim Węglem lepiej rozpoczęli gospodarze, nie zdołali utrzymać dobrej dyspozycji do końca meczu. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 3:2 dla przyjezdnych. – Po przerwie mówiliśmy sobie, że jak nie teraz, to kiedy, wychodzimy i wygrywamy 3:0. Spaliło nas może zbyt mocne nastawienie, jak za bardzo się chce, to też nie wychodzi – przyznał Jędrzej Maćkowiak.

Faworytem piątkowego spotkania był Jastrzębski Węgiel, jednak Effector Kielce nie miał zamiaru odpuszczać. Już w poprzedniej kolejce kielczanie pokazali, że potrafią postawić się teoretycznie lepszemu przeciwnikowi, wygrywając z Cerrad Czarnymi Radom 3:2. Spotkanie w Kielcach rozpoczęli z wysokiego C, zapisując na swoim koncie dwie pierwsze partie. Po dziesięciominutowej przerwie gospodarze piątkowego pojedynku nie grali już tak skutecznie i dwa kolejne sety przegrali wyraźnie do 14 i 15. – Trochę ten czas wybija z rytmu. Jak widać sił dodała Jastrzębskiemu Węglowi, a nam niestety zabrała. Po tej przerwie mówiliśmy sobie, że jak nie teraz, to kiedy, wychodzimy i wygrywamy 3:0. Spaliło nas może zbyt mocne nastawienie, jak za bardzo się chce, to też nie wychodzi – powiedział Jędrzej Maćkowiak. Chociaż siatkarze Effectora Kielce starali się odwrócić losy meczu w piątej odsłonie, nie udało im się to. – Nie ma co też zwalać na samą przerwę. Zawodnicy z Jastrzębia, zwłaszcza Hidalgo Oliva, zaczęli bardzo mocno zagrywać i mieliśmy ogromne problemy z przyjęciem tych serwisów. Odrzucali nas od siatki, ustawiali szczelny blok i wygrywali – dodał środkowy.



Pomimo porażki kielczanie są zadowoleni ze swojej postawy. – Cieszy nas to, że dwa sety wyglądały dobrze, bo Jastrzębski Węgiel też grał na wysokim poziomie. Potem jednak zagrali jeszcze lepiej i niestety zlali nas w kolejnych setach. Oliva niestety „niesprawiedliwa”. Jak ten zawodnik wchodził na zagrywkę, to serwował seriami i nie mieliśmy za dużo do powiedzenia – stwierdził Maćkowiak. – Cieszę się, że walczymy, pomimo dwóch słabych partii wyszliśmy i podnieśliśmy się. W środę kolejny ważny mecz z GKS-em Katowice i chcemy powalczyć o kolejne punkty – podkreślił Dariusz Daszkiewicz.

Zarówno według rozgrywającego Effectora Kielce, jak i trenera zespołu kluczowym elementem była zagrywka. – Zespół z Jastrzębia-Zdroju bardzo mocno odpalił zagrywką i tego się obawialiśmy. Oliva zaczął serwować, a punktować Muzaj. To, co udawało nam się zniwelować przez pierwsze dwa sety, w kolejnych zaczęło dobrze funkcjonować w zespole Jastrzębskiego Węgla. Zdecydowanie poprawił on też grę w bloku – przyznał trener Daszkiewicz. – Zagrywka to był klucz i nie pozostawało nam nic, jak tylko bić brawo. Ciężko było cokolwiek zrobić – wtórował mu Komenda.

Rozgrywający kielczan widzi jeszcze rezerwy w grze swojego zespołu. – Wcześniej graliśmy naprawdę fajnie, choć uważam, że to jeszcze nie wszystko, na co nas stać. Strasznie mi szkoda piątego seta. Gdyby nie to, że przy wyniku 10:10 piłka wpadła szczęśliwie za naszą siatkę, to mecz mógł się zupełnie inaczej potoczyć. Należy uszanować ten wynik, bo Jastrzębie we wcześniejszych meczach pokazało, że gra naprawdę dobrą siatkówkę, a my się mu postawiliśmy – powiedział Marcin Komenda, który zwrócił uwagę, że na mecz z Jastrzębskim Węglem przyszło wielu kibiców. – Przyszła prawie cała hala i grało się super przy takiej liczbie kibiców – dodał.

Kto będzie mistrzem Polski w 2017 roku?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: effectorkielce.com.pl, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-10-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved