Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Daria Szczyrba: Spotkanie przerodziło się w horror

Daria Szczyrba: Spotkanie przerodziło się w horror

fot. Michał Szymański

Zespół ŁKS-u Commercecon Łódź pokonał w środę skazywaną na pożarcie I-ligową ekipę Wisły Warszawa. Łodzianki musiały jednak zostawić na boisku mnóstwo sił, bo nic w tym meczu nie przychodziło im łatwo. Faworytki miały mnóstwo problemów z kończeniem akcji na lewym skrzydle i tu kluczowe okazało się wejście młodej Darii Szczyrby, która udźwignęła ciężar spotkania. – To powinien być mecz z gatunku tych, gdzie przyjeżdżamy, robimy swoje i jedziemy na finały Pucharu Polski. Potoczyło się to zupełnie inaczej, spotkanie przerodziło się bardziej w horror i nerwówkę – tak opisywała ten mecz po ostatnim gwizdku sędziego Szczyrba.

Wicemistrzynie Polski przyjechały do Warszawy, by zrobić swoje i pokonując 7. drużynę I ligi, zameldować się w nyskim Final Four Pucharu Polski. Scenariusz tego meczu daleko odbiegał jednak od przewidywań łódzkich kibiców. Podopieczne Ewy Cabajewskiej przegrały dość wysoko pierwszą partię, ale gdy tylko uspokoiły nastroje, stanowiły równorzędnego przeciwnika dla znacznie wyżej norowanych „łódzkich wiewiór”. Od połowy drugiego seta dość radykalne zmiany w składzie musiał poczynić trener Michal Masek i receptą na niemoc na lewym skrzydle okazało się wprowadzenie Darii Szczyrby.To powinien być mecz z gatunku tych, gdzie przyjeżdżamy, robimy swoje i jedziemy na finały Pucharu Polski. Potoczyło się to zupełnie inaczej, spotkanie przerodziło się bardziej w horror i nerwówkę. Całe szczęście, że dograłyśmy to do końca, nie poddając się i wygrałyśmy – powiedziała 20-letnia wychowanka Sparty Braniewko, która swoje największe młodzieżowe sukcesy zdobywała w barwach sopockiego Atomu.



Daria Szczyrba przez trzy pełne sety zgromadziła na swoim koncie 13 oczek i nieco odciążyła najlepszą w tym spotkaniu w szeregach ŁKS-u Monikę Bociek. Myślę, że jeśli chodzi o poziom stresu, był to dla mnie mecz jak każdy inny. W tym sezonie jestem do tego przyzwyczajona, że moją rolą jest w jakiś sposób odratować sytuację i takie mecze już się przytrafiały. Oczywiście emocji było dużo, ale trzeba było jakoś je stłumić. Najważniejsze, że teraz możemy odetchnąć i schłodzić głowy przed następnymi spotkaniami – powiedziała. Kolejny mecz ligowy łodzianki rozegrają w Pile już w sobotę, a później czeka je starcie w Lidze Mistrzyń z włoskim Pallavolo Scandicci. – Może ten mecz będzie tym impulsem i „szarpnięciem”, które pozwoli nam wrócić do lepszej gry. Trzeba ciężko pracować i wyciągać wnioski, dalej grać i walczyć – dodała Szczyrba.

Młoda przyjmująca miała okazję wejść na boisko w dłuższym wymiarze czasu w spotkaniach z wrocławiankami i ostrowczankami. Pytana o to, czy spodziewała się, że w tak silnym personalnie zespole dostanie stosunkowo dużo szans na występ w warunkach meczowych, odpowiedziała: – Na pewno tak nie myślałam. Cieszę się, że jestem w stanie wejść na boisko i nie zaniżać poziomu gry w drastyczny sposób. Czasami nawet wydaje mi się, że udaje mi się pomóc drużynie i z takim zamiarem właśnie przychodziłam do ŁKS-u. Szczęście w nieszczęściu takich meczów jak ten jest takie, że mogę wejść na boisko i coś pokazać – zauważyła Szczyrba.

Receptą na dołek formy łódzkiej drużyny ma być powrót do składu ikon tego klubu – Lucie Muhlsteinovej i Izabeli Kowalińskiej. Zdaniem Darii Szczyrby ich obecność może dobrze wpłynąć na resztę drużyny.  – Wydaje mi się, że doświadczenie, jakie wniosą do zespołu te zawodniczki, może nam się bardzo przydać. Co tu dużo mówić, jesteśmy jeszcze młode i bardzo rozhukane (uśmiech) – stwierdziła zawodniczka. W ubiegłym sezonie Szczyrba występowała na parkietach I-ligowych, reprezentując drużynę z Krosna. Dzięki temu łatwo było jej wyobrazić sobie sytuację, w jakiej były podczas tego ćwierćfinału zawodniczki po drugiej stronie siatki. – Jeszcze w zeszłym sezonie grałam w lidze z tymi dziewczynami i byłam w tej sytuacji, że zespół musiał rzucić na szalę wszystkie siły i walczyć w wielu momentach, będąc na teoretycznie straconej pozycji. Wiedziałyśmy, że dziewczyny nie odpuszczą, bo nie dość, że grają u siebie, to Wisła będzie walczyć do końca o sprawienie niespodzianki, bo taka szansa przytrafia się raz w sezonie. Ciążyła na nas presja „zrobienia” wyniku, ale nie zmienia to faktu, że powinnyśmy zagrać zdecydowanie lepiej – oceniła krytycznym okiem to spotkanie Szczyrba.

Łodzianki w półfinale Pucharu Polski ponownie zmierzą się z będącym „na fali” zespołem z Rzeszowa. W ostatniej kolejce LSK ŁKS we własnej hali nie urwał rzeszowiankom nawet seta, ale zdaniem przyjmującej drużyny wicemistrzyń Polski nie należy przekreślać ich szans na awans do finału. – Oczywiście, że chęć rewanżu będzie duża. Uważam, że jesteśmy w stanie w półfinale wyrwać zwycięstwo rzeszowiankom, ale na pewno trzeba będzie zostawić na boisku krew, pot i łzy. Nie pozostaje nam nic innego jak spróbować odgryźć się rywalkom – zakończyła jedna z bohaterek środowego ćwierćfinału Pucharu Polski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved