Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Daria Bąkowska: Jesteśmy poukładane jak puzzle

Daria Bąkowska: Jesteśmy poukładane jak puzzle

fot. WTS Solna Wieliczka

– Co z tego, że teraz mamy lidera? Wkrótce oddzielimy to grubą kreską, w play-off wszystkie osiem zespołów będzie na tym samym poziomie. Wtedy nie liczą się punkty, ale zwycięstwa, nieważne czy 3:0, czy 3:2. Potem będą baraże, droga jest jeszcze długa – mówili libero lidera I ligi kobiet, Daria Bąkowska.

Drugi pani sezon w 7R Solna jest chyba zdecydowanie lepszy niż pierwszy.



Daria Bąkowska: Zgadza się. Musiały być jakieś powody, żebym została w Wieliczce. Po prostu było mi tu bardzo dobrze. Nie ukrywam, że w tym sezonie jest jeszcze lepiej, pod względem atmosfery, ale też wyniku, który mamy. Można powiedzieć, że jest zdecydowanie lepiej.

To niespodzianka, że wasza drużyna spisuje się tak dobrze w I lidze? Od początku jest w ścisłej czołówce, najczęściej na pozycji lidera.

– Szczerze mówiąc, to na początku sezonu nie przypuszczałam, że możemy osiągnąć taki wynik. Myślę, że jest to niespodzianka nie tylko dla mnie, ale i dla wielu innych ludzi. Dochodziły nas słuchy, że będziemy zespołem, który znajdzie się w ósemce, może w szóstce. To miłe zaskoczenie, że jesteśmy tak wysoko.

Porównując drużynę, która zajęła ostatecznie 3. miejsce w poprzednim sezonie i tą obecną, która niemal cały czas prowadzi w tabeli, to co się zmieniło, że jest lepiej?

– Wydaje mi się, że pod względem charakterów zgrałyśmy się. Naszym atutem jest zespołowość. Jesteśmy poukładane jak puzzle, element dopasował się do elementu. Pierwszy skład nie różni się od tego, który jest w kwadracie rezerwowych.

Długo byłyście niepokonane, ale potem w ciągu tygodnia poniosłyście dwie porażki, i to po 0:3. Czy to zachwiało waszą wiarą w to, że możecie być najlepsze w lidze?

– Nie. Myślę, że te porażki przyszły w dobrym momencie. One są wpisane w sport, nie zawsze się wygrywa, kiedyś muszą się zdarzyć. Nam się to przytrafiło pod koniec pierwszej rundy, uważam, że dało nam to „kopa”, aby na następne mecze jeszcze bardziej się zmobilizować. Rywale już wiedzieli, jak gramy. Można było ustawić grę pod nasz zespół i w tych przypadkach to się sprawdziło. Do tego końcówka rundy to natłok meczów. Myślę, że nie wybiło nas to z rytmu, zresztą widać, że wróciłyśmy na dobrą ścieżkę i mamy kolejne wygrane.

Wasz cel to pewnie zajęcie 1. miejsca po play-off, a prezesi niech potem martwią się, co zrobić z tym fantem…

– Już się trochę martwią, bo też są zaskoczeni wynikiem. A tak poważnie, to musimy jeszcze dużo meczów wygrać, aby ewentualnie myśleć o awansie. Co z tego, że teraz mamy lidera? Wkrótce oddzielimy to grubą kreską, w play-off wszystkie osiem zespołów będzie na tym samym poziomie. Wtedy nie liczą się punkty, ale zwycięstwa, nieważne czy 3:0, czy 3:2. Potem będą baraże (mistrz I ligi o miejsce w elicie zagra z najsłabszą drużynę ekstraklasy – przyp. red.), droga jest jeszcze długa.

W Pucharze Polski Solna awansowała do ćwierćfinału. 30 stycznia ma zagrać z drużyną z Ligi Siatkówki Kobiet. Możliwość awansu do Final Four to dla was życiowa szansa? 

– Spotkanie z drużyną z czołówki LSK to świetna promocja dla Wieliczki. Podchodzimy do tego z myślą, że chcemy, a wręcz „musimy” wygrać. To fajna okazja, żeby się pokazać, porównać poziom – czy mamy szansę na LSK, czy trochę bujamy w obłokach.

Rozmawiał Artur Bogacki – cały wywiad w serwisie dziennikpolski24.pl

źródło: dziennikpolski24.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-12-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved