Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Daniel Pliński: Mamy wielu liderów

Daniel Pliński: Mamy wielu liderów

fot. Katarzyna Antczak

Indykpol AZS Olsztyn był zdecydowanym faworytem w starciu przeciwko MKS-owi Będzin. W rzeczywistości wszystko zweryfikowało boisko i mało brakowało, by plasująca się na trzecim miejscu w tabeli drużyna z Warmii przegrała z niżej notowanymi przyjezdnymi. Mecz ze swojej perspektywy skomentował doświadczony olsztyński środkowy – Daniel Pliński.

Środowy mecz z drużyną z Będzina miał dla Daniela Plińskiego szczególny charakter. Zawodnik olsztynian świętował swój 455. mecz w rozgrywkach ekstraklasy, dzięki czemu stał się absolutnym rekordzistą. Na pewno miłym uhonorowaniem tego rekordu było przyznanie Plińskiemu nagrody MVP. Siatkarze drużyny Indykpolu w ostatnich meczach aż 11 razy sięgali po to wyróżnienie, lecz najważniejsze są dla nich zwycięstwa w spotkaniach. – Sporo dostaliśmy tych statuetek, to fakt. Ale to też świadczy o wyrównaniu naszej pozycji i o wyrównanym zespole. Zawsze to powtarzałem i tak jest naprawdę – gra w zespole bardzo dobrze nam się rozkłada i każdy ma szansę na indywidualne wyróżnienie. Nagrody MVP oczywiście schodzą na dalszy plan, lecz fakt, że za każdym razem uhonorowany jest ktoś inny, świadczy o tym, że nie mamy na boisku jednego lidera, ale wielu – stwierdził Daniel Pliński.



Napięty terminarz PlusLigi sprawia, że nie trudno o niespodzianki. Blisko takiego rozstrzygnięcia było w hali Urania, gdzie dopiero po dwóch przegranych partiach olsztyńscy akademicy zdołali wrócić do gry i ostatecznie zainkasować dwa oczka. – Pierwszego seta przegraliśmy do 24. Niby kontrolowaliśmy tę partię na początku, ale okazuje się, że 2, 3 nieporozumienia i set zakończył się na naszą niekorzyść. Później w drugim graliśmy „na stojąco”, ale powiem szczerze, że i tak to zwycięstwo mi bardzo smakuje, bo pokazuje, że posiadamy charakter. Mam tylko nadzieję, że tego punkcika kiedyś nam nie zabraknie i nie będziemy sobie pluć w brodę.

Teraz przed olsztynianami arcyważne spotkania. Już w najbliższą sobotę zmierzą się z pierwszą drużyną rozgrywek – ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. – Jedziemy do Kędzierzyna i zespół ZAKSY jest faworytem, ale nie zapominajmy, że wychodzimy na parkiet po to, żeby wygrać nawet z taką wielką drużyną, jaką jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Myślę, że wszystko zawsze weryfikuje boisko. Żeby nam tylko wystarczyło zdrowia. Umiejętności mamy, skład jest wyrównany. To wszystko łączymy w całość i mamy możliwości wygrywania z najlepszymi.

Zawodnik gorąco wierzy w to, że olsztyński zespół do końca sezonu zachowa pełnię zdrowia. Jak na razie drużyna Andrei Gardiniego miała ogromne szczęście, bowiem żadnemu z zawodników nie przytrafiła się poważna kontuzja. To tylko potwierdza tezę Plińskiego, że Indykpol AZS Olsztyn ma wiele filarów i każdy z zawodników jest eksploatowany w podobnym stopniu. Na czele tabeli plasuje się pięć zespołów, które pretendują do gry w fazie play-off. Prawdopodobnie wszystko będzie rozstrzygało się do ostatniej kolejki rozgrywek. – Moim zdaniem będzie ważyło się do końca, kto zagra w pierwszej czwórce. Nie ma możliwości, żebyśmy z niej wypadli, bo jest ona naszym ogromnym marzeniem – dokończył olsztyński środkowy. Czy olsztynianie spełnią swój sen o play-off? O tym dowiemy się już niebawem…

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-02-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved