Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Daniel Pliński: Do tanga trzeba dwojga

Daniel Pliński: Do tanga trzeba dwojga

Na parkiecie ligowym jest 20. sezon, ale nie zamierza ustępować miejsca młodszym. Rutyna mu nie grozi, choć przyznaje, że tak, jak on potrzebuje klubu, tak klub potrzebuje jego. – Powiem szczerze, że bardzo chciałem grać w AZS-ie Olsztyn i udało mi się. Druga strona chyba też bardzo tego pragnęła, bowiem prezes klubu i trener dzwonili do mnie dość wcześnie. Do tanga trzeba dwojga i tak jest w tym przypadku – powiedział przy okazji meczu w Bielsku-Białej 38-letni środkowy z Warmii i Mazur, Daniel Pliński.

Zanim przyjechaliście do Bielska-Białej, wiedzieliście, że BBTS nie ma za sobą najlepszej serii, bowiem jego ostatnie cztery mecze zostały przegrane bez zdobycia nawet seta. W sobotę wygraliście 3:0 i pozostaje mi tylko zapytać, czy dobrze czuliście się jako ci, którzy dawali rywalom lekcję na boisku?

Daniel Pliński: – Prawda jest taka, że w pierwszych dwóch setach czuliśmy oddech rywali na plecach, bowiem wygrywaliśmy do mniej więcej dwudziestu punktów, zachowując niewielką przewagę. Inaczej wyglądało trzecie rozdanie, w którym pod każdym względem przejęliśmy kontrolę na boisku. Zdajemy sobie sprawę z tego, że bielska drużyna miała ostatnio swoje problemy, ale wiedzieliśmy także, że Hala pod Dębowcem to trudny teren, przeciwnik ma dobrą drużynę, w której ma kim grać, więc myślę, że niejednemu zespołowi punkty urwie.



AZS Olsztyn to chyba bardzo zbilansowany team – macie Jakuba Kochanowskiego, który ucząc się od najlepszych, wkracza na ligowe parkiety i chociażby pana, od lat będącego częścią rozgrywek na najwyższym poziomie. Czy to może być mix, którego brakuje chociażby BBTS-owi, w którym ci bardziej doświadczeni zawodnicy mają dopiero po 25 lat?

Nie wiem, bo każdy ma swój model budowania zespołu. Ja osobiście cieszę się, że włodarze widzieli i nadal mnie widzą w składzie. Mam 38 lat, ale jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa. W jednym teamie jestem z Miłoszem Zniszczołem, który także trochę przeżył, jest nas trzech, więc w zespole każdy sobie zdąży pograć. Faktem jednak jest, że u nas mieszanka istnieje, ponieważ w akademickim klubie znajduje się sporo młodzieży i dużo doświadczonych zawodników, co finalnie wygląda dobrze, ale może prezentować się jeszcze lepiej.

Po walkowerze Skry znaleźliście się na 4. miejscu w tabeli. Czy to według pana właściwa weryfikacja pozycji, którą powinniście zajmować w tym sezonie, czy na taką trzeba poczekać do meczów z ligowymi potentatami?

– Wydaje mi się, że nie możemy zapomnieć, że uciekły nam dwa punkty w Jastrzębiu-Zdroju, a także jeden w Warszawie, gdyż moim zdaniem mogliśmy tam doprowadzić co najmniej do tie-breaka. Rzecz jasna z faworytami będzie zdecydowanie trudniej, są to ludzie o wyższym potencjale, lecz nie zawsze to on właśnie gra – można także czymś innym powalczyć w siatkówce. Zobaczymy, jak to będzie. Osobiście uważam, że trzeba pracować, pracować, jeszcze raz pracować i czekać na efekty.

Kiedy jest się 20. sezon na ligowym parkiecie, to mecze z faworytami są tym smaczkiem, na który się czeka, czy też pragmatycznie skupia się najbardziej na spotkaniach z takimi rywalami, jak właśnie Jastrzębski Węgiel czy AZS Politechnika Warszawska, gdzie trzeba zdobywać punkty?

– Wiem na co stać moją drużynę, ale zdaję sobie sprawę również z tego, że z faworytami możemy powalczyć. Rzecz jasna Skra Bełchatów, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle czy też Asseco Resovia Rzeszów to murowani kandydaci do ligowego podium, lecz można z nimi grać mądrze – w niektórych momentach ryzykować, a w innych nie. Jak najbardziej jednak, nawet po 20 latach gry w lidze, to właśnie spotkania z potentatami wyzwalają we mnie największe emocje i chęć pokazania na co mnie stać.

To jak do tej pory smakuje panu 20. sezon w PlusLidze?

– Powiem szczerze, że nie czuję różnicy. Mam 38 lat, nie wyczuwam tego, że to 20. sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej. Fajnie się czuję, bardzo dobrze pracujemy w zespole. Mam nadzieję, że jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa i że nie są to moje ostatnie rozgrywki w PlusLidze.

Rutyna panu nie grozi?

– Nie, absolutnie nie! (śmiech)

Wciąż czuje się pan bardziej jak kolega z boiska czy już bardziej jak mentor? Z tego, co słyszałam, nie lubi pan się narzucać kolegom z radami, a sam pan czeka, aż młodsi do pana przyjdą…

– Jakub Kochanowski jest akurat chłopakiem bardzo mądrym i ułożonym, ma sporo umiejętności, ale jest graczem, który przyjdzie i się zapyta, kiedy ma wątpliwości. Podoba mi się u niego to, że jest wielkim talentem, ale ma w sobie bardzo dużo pokory. Nasze relacje wyglądają rewelacyjnie, choć to wszystko zależy w dużej mierze od drugiej strony. Ja się nie narzucam, na boisku staram się być sobą, kierować się emocjami, a po meczach wyciszam się i mogę rozmawiać.

Przed sezonem mieliście skład z kilkoma znakami zapytania – jak po ciężkich rozgrywkach w barwach Resovii poradzi sobie Aleksander Śliwka, co właśnie z młodym Jakubem Kochanowskim, czy jak w team wkomponują się zagraniczne ogniwa. Czy po 6. kolejkach można sobie już w jakiś sposób odpowiedzieć na te pytania?

– Po 6. kolejkach trudno jest cokolwiek powiedzieć. Mogę jedynie stwierdzić, że na tu i teraz na pewno wygląda to dobrze i tak, jak sobie to wymarzyłem przed sezonem.

Ile macie jeszcze nieodkrytych kart?

– W meczu z BBTS-em Bielsko-Biała bardzo dobrze pograliśmy pipe’em, czego nie pokazywaliśmy w poprzednich meczach, więc widać, że cały czas idziemy do przodu. Na naszym treningach jest bardzo duża rywalizacja i to głównie pomaga temu, by drużyna się rozwijała.

Klub jest w tej chwili bardziej potrzebny panu czy pan klubowi?

– Powiem szczerze, że bardzo chciałem grać w AZS-ie Olsztyn i udało mi się. Druga strona chyba też bardzo tego pragnęła, bowiem prezes klubu i trener dzwonili do mnie dość wcześnie. Do tanga trzeba dwojga i tak jest w tym przypadku.

Kto będzie mistrzem Polski w 2017 roku?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-10-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved