Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Daniel Pliński o meczach polskich drużyn w Lidze Mistrzów

Daniel Pliński o meczach polskich drużyn w Lidze Mistrzów

fot. Katarzyna Antczak

– Zaraz po losowaniu grup Ligi Mistrzów powiedziałem, że jeśli ZAKSA awansuje dalej, będzie to sporą niespodzianką. Na dziś muszą wygrać trzy mecze za trzy punkty, co jest niesamowicie ciężkim zadaniem. Jeśli uda im się tego dokonać, nazwę to siatkarskim cudem – mówi Daniel Pliński, były środkowy bloku, obecnie komentator telewizyjny. 

Siatkówka zawitała do kolejnego nowego obiektu. Jakie wrażenia wywarła na panu Arena Gliwice?



Daniel Pliński: – Przepiękny obiekt. Myślę, że ta hala jest stworzona dla siatkówki. Rozmawiałem z zawodnikami ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, którzy ją chwalili, mówili, że bardzo dobrze się tam grało. Wtorkowy mecz z Cucine Lube Civitanova wprawdzie przegrali, ale włoska drużyna była tak fantastycznie dysponowana, że nie było jej jak „ugryźć”.

To był drugi mecz kędzierzynian w Lidze Mistrzów przeciwko włoskim rywalom i drugi przegrany. 

– Trzeba sobie zdawać sprawę, że liga włoska jest na dziś najmocniejsza na świecie, to nie ulega wątpliwości. Natomiast pamiętajmy, że w Modenie ZAKSA była bliska doprowadzenia do tie-breaka. Zabrakło dwóch punktów, dwie przespane sytuacje. Na przykład ta w wykonaniu Łukasza Wiśniewskiego przy asekuracji, gdy Sam Deroo grał z blokiem. W miniony wtorek w starciu z Lube nasi siatkarze nie mieli nic do powiedzenia, ale takie spotkania też się zdarzają. Trzeba o nim jak najszybciej zapomnieć. Moim zdaniem był to najlepszy mecz włoskiej ekipy w tym sezonie i myślę, że oni też zdawali sobie z tego sprawę. Chodzi mi przede wszystkim o zagrywkę.

Jednak to smutne, że drużyna, która w Polsce nie ma z kim przegrać, w konfrontacji z tymi najlepszymi na świecie wypada blado. 

– Włoski zespół wyglądał niesamowicie dobrze pod względem fizycznym, byli dla nas nieosiągalni, jeśli chodzi o skoczność, siłę, także pomysł na rywala i mądrość grania. Ale najważniejszą kwestią, która według mnie zaważyła, były trzy wystawy piłek sytuacyjnych w pierwszym secie, m.in. Pawła Zatorskiego i Sama Deroo. Trzy źle wystawione piłki i zamiast remisu, powiedzmy 20:20, było 22:19 dla Lube. A po drugiej stronie siatki kapitalna wystawa tyłem przez osiem metrów do lewej strony, do Juantoreny. To są sytuacje, które przy takim poziomie gry decydują o zwycięstwie jednej z drużyn. Gdybyśmy wygrali tę pierwszą partię, potem wydarzenia mogłyby potoczyć się inaczej.

Kiedyś tłumaczyliśmy porażki polskich zespołów w LM brakiem ogrania z silnymi rywalami, ale obecnie to chyba argument łatwy do wytrącenia?

– Absolutnie i jestem przekonany, że żaden z zawodników czy trenerów tak nie powie. Natomiast odnosząc się jeszcze do ZAKSY, to przed pojedynkiem z Lube powiedziałem Żelkowi Żyżyńskiemu, że 24 dni przerwy w graniu to bardzo dużo i potem było widać, że chłopakom z Kędzierzyna-Koźla brakowało meczowego rytmu.

ZAKSIE będzie ciężko wywalczyć awans do następnej fazy europejskich pucharów. Jeśli się nie uda, powinniśmy być rozczarowani?

– Zaraz po losowaniu grup Ligi Mistrzów powiedziałem, że jeśli ZAKSA awansuje dalej, będzie to sporą niespodzianką. Na dziś muszą wygrać trzy mecze za trzy punkty, co jest niesamowicie ciężkim zadaniem. Jeśli uda im się tego dokonać, nazwę to siatkarskim cudem.

PGE Skra Bełchatów i Trefl Gdańsk mają teoretycznie słabszych rywali, ale mimo to przed ostatnią serią spotkań bełchatowianie byli na ostatnim miejscu w grupie D. 

– Tak, ale też każdy zespół w tej grupie miał po 3 oczka i wszystko było otwarte. Jedni i drudzy mają spore szanse na awans z pierwszego miejsca i nieco słabszego przeciwnika w I rundzie play-off. Bełchatów przegrał w Maaseik, ale ja doskonale wiem, jak ciężko tam się gra. Fakt, w grudniu mieli mały kryzys, jednak to chyba już za nimi. Trochę natomiast brakuje Skrze zdrowia. Jeśli je podreperuje, wróci do swojego poziomu.

Podobnie zresztą było w poprzednim sezonie, gdy chyba do grudnia borykali się z małym kryzysem, a potem wygrali złoty medal PlusLigi.

– Powiem więcej, to trwało do lutego, potem nastąpiło przełamanie. Wiem, że wtedy było w Bełchatowie nerwowo, ale władze z prezesem na czele wytrzymały ten ciężki moment i jak się później okazało, opłaciło się. To samo miało miejsce w tym roku, w okolicach grudnia. Prezes znów wykazał się cierpliwością i zespół powolutku wraca na odpowiedni poziom.

 

 

 

Więcej w serwisie plusliga.pl

źródło: plusliga.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved