Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Daniel Pliński: Nie zacząć turnieju w Japonii od porażki

Daniel Pliński: Nie zacząć turnieju w Japonii od porażki

fot. Arkadiusz Buczyński

Zdaniem Daniela Plińskiego, byłego reprezentanta Polski, podopieczni Stephane’a Antigi nie powinni mieć większych problemów z wywalczeniem awansu do igrzysk olimpijskich. Dużo zależy jednak od tego, jakim wynikiem zakończy się pierwszy mecz z Kanadą. – Jeśli dobrze rozpoczniemy kwalifikacje, powinniśmy zająć pierwsze lub drugie miejsce – ocenił Daniel Pliński.

W związku z tym, że turniej interkontynentalny w Japonii nie należy do najsilniej obsadzonych, dla wielu osób biało-czerwoni mogą już powoli myśleć o podróży do Rio de Janeiro. Przed takim obrotem spraw przestrzegał Daniel Pliński. – Jeszcze nie jesteśmy pewni gry na igrzyskach, chociaż ta pewność jest bliska stu procent. Wprawdzie są niebezpieczne zespoły, z którymi można przegrać, jednak nie wierzę, że w Tokio mogłoby się coś złego wydarzyć. Myślę, że turniej interkontynentalny to będzie formalność, ale trzeba pamiętać, że to jest tylko sport – skomentował.

W Tokio oprócz Polski zagrają jeszcze Australia, Kanada, Chiny, Francja, Japonia, Iran i Wenezuela. Mistrzowie świata zmagania rozpoczną od pojedynku z Kanadyjczykami. Zdaniem byłego gracza Cerrad Czarnych Radom kluczowe wcale nie będą mecze z Iranem i Francją, a właśnie z zawodnikami z Kraju Klonowego Liścia. – Najgorszym scenariuszem będzie rozpoczęcie turnieju od porażki, a wówczas drużyna traci pewność siebie – zaznaczył środkowy.



Według 37-latka jeśli biało-czerwoni wygrają pierwszy mecz, mogą nawet myśleć o triumfie w rozgrywkach. – Jeśli dobrze rozpoczniemy turniej, to powinniśmy wygrać kwalifikacje, ewentualnie zająć drugie miejsce, bo Francuzi są bardzo niebezpieczni. Dlaczego oni grają tak dobrze? Bo bazują na pewności siebie, mają Ngapetha, z którego ta pewność siebie wręcz emanuje. To się przedkłada na drużynę – ocenił.

Przed styczniowymi kwalifikacjami w Berlinie Daniel Pliński był bardzo ostrożny w ocenianiu szans Polaków na awans. Sugerował także, choć nie dosłownie, że nawet najczarniejszy scenariusz jest możliwy. – Turniej w Berlinie był zupełnie inny, tam udział brało siedem zespołów na bardzo zbliżonym poziomie, a cztery z nich w zasadzie były na równi. Pamiętamy przecież doskonale, że brakowało jednej czy dwóch piłek, żeby Polacy w ogóle do Tokio nie pojechali. Gdybyśmy sobie przeanalizowali, to nieprawdopodobna obrona Zatorskiego, później rzut Łomacza i skuteczny atak Miki z bardzo trudnej piłki. Gdyby ta akcja się nie udała, turniej w Japonii oglądalibyśmy w telewizji – zakończył były kapitan Wojskowych.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved