Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Daniel Pliński: Chyba nadszedł czas, by dać szansę Polakom, cz. II

Daniel Pliński: Chyba nadszedł czas, by dać szansę Polakom, cz. II

fot. Arkadiusz Buczyński

– Raul zawsze był, jest i będzie konsekwentny, to się chyba nigdy nie zmieni, ale na pewno wprowadził więcej luzu i humoru do treningów. Podejrzewam, że wynika to z tego, że już doskonale zna polską mentalność i wie, w jaki sposób prowadzić drużynę – tak Daniel Pliński porównał pracę z Raulem Lozano za czasów reprezentacji i tej niedawno zakończonej w Cerrad Czarnych Radom. Środkowy w drugiej części rozmowy ze Strefą Siatkówki zdradził także swoje plany na przyszłość.

Myślisz w ogóle, żeby po zakończeniu kariery sportowca zostać trenerem?



Daniel Pliński:  Całe życie gram w siatkówkę, wydaje mi się, że tylko to potrafię robić. Jest to moje marzenie, żeby zostać trenerem. W Polsce młodzi Francuzi czy Hiszpanie dostają szanse, to dlaczego tej szansy miałby nie dostać młody Polak? Na pewno czuję się na siłach, ale to jest kwestia dostania tej szansy i zaufania. Znam kilka osób, które nie chcą się tego podejmować, ale ja otwarcie mówię, że chciałbym zostać szkoleniowcem. Oczywiście, zawód trenera to nie jest zawód siatkarza, bo jednak trenerem się jest przez całą dobę. Zawodnik po treningu ma dwie czy trzy godziny odpoczynku, a szkoleniowiec już musi myśleć nad kolejnymi zajęciami. A że ja i tak całą dobę żyję siatkówką, to dla mnie nic specjalnie by się nie zmieniło. Jeśli będę trenerem, pozostanę sobą i oddam swojej drużynie całe serducho.

Wielu ludzi zastanawiało się, czy Raul Lozano bardzo się zmienił od czasów, gdy prowadził reprezentację Polski. Jakie jest twoje zdanie na ten temat?

– Zmienił się trochę, a nawet bardzo. Oczywiście Raul zawsze był, jest i będzie konsekwentny, to jest pewne, ale na pewno wprowadził więcej luzu i humoru do treningów. Podejrzewam, że wynika to z tego, że już doskonale zna polską mentalność i wie, w jaki sposób prowadzić drużynę.

Z perspektywy czasu wiemy, że Raul Lozano w reprezentacji Polski rządził raczej twardą ręką. Czy zgodzisz się z tezą, że nasza kadra potrzebowała wówczas właśnie trenera z takim charakterem? Wprowadził polską siatkówkę na zupełnie inne tory.

– Oczywiście, że tak. W historii naszej siatkówki do momentu, kiedy przyszedł Raul, trenerami zawsze byli Polacy. Jednak te mentalności są zbliżone do siebie i było to perfekcyjne rozwiązanie. Udowadnia to historia, bo po Raulu mieliśmy kolejnego Argentyńczyka, później Włocha, teraz Francuza. Polska reprezentacja wciąż się rozwija, chociaż moim zdaniem nastał już czas na trenera Polaka. Nie wiem jeszcze kiedy, mam nadzieję, że naszemu francuskiemu duetowi nie powinie się noga. Ale myślę, że po nich fajnie byłoby dać szansę rodakowi. Wydaje mi się, że zawodnicy są już dojrzalsi i mądrzejsi, a to jest związane z naszą psychiką i mentalnością. W tej kwestii naprawdę dużo się zmieniło.

Widzisz już jakiegoś kandydata? Dość ciekawe stwierdzenie, skoro wiemy, jak trudno pracować polskim trenerom w PlusLidze. Przychodzi szkoleniowiec z zagranicy i natychmiast dostaje to, czego Polak nie mógł się doprosić przez długi czas.

– Jeżeli spojrzymy na pierwszą „ósemkę”, to mamy tylko dwóch polskich trenerów: Kubę Bednaruka i Andrzeja Kowala.

Którego wszyscy zdążyli już zwolnić setki razy.

– Dokładnie, teraz wraca jeszcze Robert Prygiel. Czy dzisiaj widzę? Odpowiem pytaniem na pytanie. Czy ktoś widział wcześniej Stephane’a Antigę w roli szkoleniowca? A na dodatek, czy wierzył, że zostanie mistrzem świata? Trzeba czasami zaryzykować i dać szansę. Dopiero wtedy ten wielki trener może się urodzić, bo tak jak o Stephanie już mówi się, że jest wielkim trenerem, bo zdobył złoty medal na mundialu. Poukładał drużynę i osiągnął z nią wspaniały wynik, a nie oszukujmy się, nikt specjalnie w to nie wierzył.

Wracając do tematu Raula Lozano, swoim pytaniem o „rządy twardej ręki” chciałam nawiązać do afery alkoholowej, jaka miała miejsce w 2005 r. Po odejściu Argentyńczyka nie słyszało się o jakichkolwiek problemach z dyscypliną. Może musiał przyjść ktoś taki, żeby nami wstrząsnąć i ustalić limity?

– W tamtej sytuacji chodziło przede wszystkim o miejsce i czas. Żaden trener nie zabrania sportowcom imprezować. Myślę, że w tej kwestii wszyscy są już mądrzejsi, wiedzą z kim, kiedy i gdzie mogą sobie na coś pozwolić. To się bardzo mocno zmieniło, każdy ze szkoleniowców daje swoim podopiecznym taki czas, żeby drużyna się wyluzowała, odpoczęła od treningów.

Przed sezonem Argentyńczyk wyraźnie zapowiedział, że regulamin powstanie, jeśli drużyna da mu ku temu odpowiednie powody.

– Nie było takiej potrzeby, codziennie o 9:00 czy nawet o 8:30 stawialiśmy się na treningu, więc nikt nawet nie pomyślał, żeby dzień wcześniej pobalować. A po meczu, gdzie jest tydzień przerwy od następnego spotkania, każdy człowiek, w tym także sportowiec, ma prawo wyluzować.

Cerrad Czarni Radom zyskają na współpracy z Raulem Lozano w takim samym wymiarze, jak miało to miejsce z reprezentacją Polski?

– Kiedy Raul został trenerem reprezentacji Polski, wielu ludzi łapało się za głowę, słysząc, jakie ma on oczekiwania. To samo zrobił w Radomiu, jeśli dąży się do profesjonalizmu, a za cel stawia się rozwój drużyny, to trzeba zrobić wszystko, by zawodnikom niczego nie brakowało.

Pierwsza część wywiadu z Danielem Plińskim

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved