Strefa Siatkówki – Mocny Serwis

Daniel Lewis: Wciąż żyjemy, więc nie będziemy panikować

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Wiele drużyn, które nie zajmują czołowych miejsc w zestawieniach, myśli, że potrzebują wykonywać jakieś wyjątkowe zagrania, tworzyć szczególne sytuacje, dzięki którym uda im się pokonać wyżej sklasyfikowanych rywali. To nie jest jednak rozwiązanie. W najbliższym czasie będziemy starać się po prostu poprawić jakość naszej gry, damy zagrać przeciwnikom i czekając na ich błędy, będziemy robić wszystko, by wykonywać swoje akcje na sto procent – powiedział libero BBTS-u, Daniel Lewis, o nowej sportowej filozofii jego teamu.

Z kim lub czym bardziej walczyliście w meczu z Resovią – z mistrzami Polski czy z własnymi słabościami? W świetle słabszych występów w końcówkach setów wydaje się, że jednak z niedociągnięciami w waszych szeregach.



Daniel Lewis: Myślę, że to, co się działo, nie było kwestią na przykład naszej pewności siebie, ale bardziej tego, że staramy się zmienić naszą filozofię w kontekście sposobu, w którym przystępujemy do pojedynku. Wiele drużyn, które nie zajmują czołowych miejsc w zestawieniach, myśli, że potrzebują wykonywać jakieś wyjątkowe zagrania, tworzyć szczególne sytuacje, dzięki którym uda im się pokonać wyżej sklasyfikowanych rywali. To nie jest jednak rozwiązanie. W najbliższym czasie będziemy starać się po prostu poprawić jakość naszej gry, damy zagrać przeciwnikom i czekając na ich błędy, będziemy robili wszystko, by wykonywać swoje akcje na sto procent. W meczu z nami mistrzowie Polski nie za bardzo chcieli się zmęczyć, zaczęli się mylić, przez co otworzyli drogę nam. W samych końcówkach o wyniku zadecydował jednak ich lepszy serwis, zaprezentowali świetną siatkówkę zza dziewiątego metra, ja kilka razy minąłem się z ich zagraniami. Mimo to nam pozostało grać mądrze i nie ryzykować – dbać o podstawowe elementy siatkówki i mieć nadzieję, że to będzie skutkować pozytywnie. Myślę, że owoce tego będzie można zobaczyć już w kolejnych spotkaniach, podczas których będziemy kontynuować naszą nową filozofię.

Jaki konkretny czynnik będzie więc decydował, jeśli nie zamierzacie podejmować ryzyka?

O to właśnie chodzi, by nie ryzykować i nie tracić w ten sposób kilku lub kilkunastu punktów, ponieważ robi się wszystko, by zaprezentować na boisku coś nadzwyczajnego, co często kończy się negatywnie. Tym konkretnym czynnikiem w przypadku wyeliminowania ryzyka jest taktyka, która będzie nami przewodzić. To wszystko złoży się na to, że będziemy w lepszej kondycji psychicznej na parkiecie, bo także wewnątrz będziemy spokojniejsi – przeciwko każdej drużynie nasze nastawienie strategiczne będzie podobne.

To rozwiązanie nie przyniosło wam w sobotę jednak jakichś wyjątkowych korzyści.

Patrząc na tablicę wyników, to jak dla mnie przyniosło. W dwóch setach przegraliśmy dwoma punktami i w obu mieliśmy okazję do tego, żeby zwyciężyć…

Ale na początku wskazał pan, że rezultat ten był w dużej mierze zasługą tego, że rzeszowianie nie przyjechali do Bielska-Białej w najbardziej bojowych nastrojach.

Tak, ale naszym zadaniem, mimo ich nastawienia, było to, by nie dać rywalom szansy na to, żeby zaprezentowali swoją siatkówkę. Będziemy kontynuować tę filozofię, poprawimy naszą grę i wszystko będzie toczyło się dalej. Nie zmienia to faktu, że mamy jeszcze wiele do polepszenia, bowiem cały czas tracimy punkty zza dziewiątego metra. Może w części zagrywek podjęliśmy za duże ryzyko?

A czym można wytłumaczyć sytuację, w której znalazł się pana zespół?

Za każdym razem, kiedy przegrywa się tak wiele spotkań, to bardzo wpływa to na umysły poszczególnych ogniw. Żeby ochronić swój, staram się nie martwić wynikami i rozmieszczeniem w tabeli, lecz tym, jak w następnej akcji będę mógł pomóc zespołowi w zdobyciu kolejnego punktu. Muszę spędzać jak najwięcej czasu na treningu, by stawać się z każdą minutą lepszy. Jakby się nad tym zastanowić, to na końcu sezonu są tylko dwa lub trzy zespoły, które są zadowolone z wyników, które finalnie osiągnęły, a reszta znajduje się na tej samej psychologicznej pozycji. Nie powinno się więc zanadto zamartwiać poszczególnymi wynikami, ale po prostu grać w siatkówkę – nie ryzykowną, a jakościowo najlepszą. Należy cieszyć się czasem spędzonym na boisku, podziwiać te trzy tysiące ludzi, którzy przychodzą na nasze mecze i stawiać kroki w kierunku tego, by być choć odrobinę lepszym. Tylko to powinno nas zajmować.

Przed świętami wszyscy zawodnicy mówili, że potrzebują przerwy, oderwania się od złych meczów. Ona za wiele nie wniosła, bo po pauzie kontynuowaliście passę przegranych. Liga jednak znów staje – teraz z powodu Pucharu Polski. Czym tym razem będzie dla was ta przerwa? Dzięki nowej filozofii spędzicie ją w lepszych nastrojach?

Jeśli użyjemy tej przerwy mądrze, to znajdziemy czas zarówno na odpoczynek od siatkówki, jak i treningi – od mniej do bardziej intensywnych na koniec pauzy. Po tych dwóch tygodniach ćwiczeń będziemy naprawdę przygotowani do tego, żeby znów wystartować, tym razem w końcówkę sezonu, z nową energią. Wszyscy oddychamy, wciąż żyjemy, więc nie będziemy panikować, ponieważ mamy przed sobą jeszcze wiele pojedynków.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved