Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Daniel Castellani: Chłopaki są razem bez względu na wszystko

Daniel Castellani: Chłopaki są razem bez względu na wszystko

fot. Grzegorz Czykwin - plusliga.pl

– Graczom na pewno nie brakuje motywacji, ona jest kluczem do uczenia się nowych rzeczy. Wciąż jest bardzo wysoka i dało się to zauważyć już pierwszego dnia podczas treningu. Co ważne, przegrane nie spowodowały konfliktów w zespole. To bardzo dobrze świadczy o zawodnikach – mówi na łamach Przeglądu Sportowego Daniel Castellani. – Często jest tak, że gdy w trudnych momentach pojawia się presja, wówczas każdy chce się instynktownie chronić przed skutkami tego kryzysu – dodaje nowy szkoleniowiec AZS-u Olsztyn.

Dwa miesiące bez zwycięstwa i trzech kontuzjowanych zawodników. Wiedział pan, na co się pisze, przyjmując ofertę Indykpolu AZS Olsztyn w połowie sezonu?



Daniel Castellani:Zdawałem sobie z tego sprawę, ale nie ma sensu skupiać się na przeszłości. Wszystkie ekipy miewają trudności w trakcie sezonu. Teraz drużyna potrzebuje porządku i systematyczności w grze. Cieszę się z powrotu do Polski i pracy, jaką udało nam się wykonać przez ostatni tydzień, który był bardzo intensywny. Mamy trzech kontuzjowanych zawodników (atakujących Jana Hadravę i Remigiusza Kapicę oraz środkowego Mateusza Porębę – przyp. red.), co komplikuje nam pracę. Hadrava od soboty powinien już trenować na sto procent, choć w niedzielnym meczu w Warszawie jeszcze nie zagra w szóstce, a zastąpi go Wojciech Żaliński. Jan być może pojawi się natomiast na zagrywce.

Kiedy nadeszła oferta z Olsztyna?

– Mniej więcej w tym samym czasie, gdy klub rozstał się z moim poprzednikiem (Włochem Paolo Montagnanim – przyp. red.). Zadzwonił do mnie prezes Tomasz Jankowski i przyznał, że w klubie mają mało czasu oraz muszą działać szybko. Odpowiedziałem, że jestem wolny i mogę podjąć pracę. Blisko trzy lata temu miałem możliwość powrotu do PlusLigi, ale z niej nie skorzystałem. Teraz byłem na to gotów. Polska liga mocno zmieniła się, od kiedy siedem lat temu prowadziłem ZAKS-ę Kędzierzyn-Koźle. Wiadomo, że mamy czołową czwórkę, ale poziom sześciu ekip ze środka tabeli również jest wysoki. Zresztą w Lidze Mistrzów polskie kluby też nie są anonimowe, lecz wysuwają się na pierwszy plan. Cztery topowe drużyny PlusLigi mogą spokojnie rywalizować z europejską czołówką.

 W miniony piątek w pierwszym meczu jako trener Indykpolu AZS mierzył się pan z Treflem Gdańsk swojego byłego kadrowicza – Michała Winiarskiego. Jakie to uczucie widzieć swoich byłych zawodników w nowej roli?

– Ogromnie mnie cieszy, że na trenerską ścieżkę wkracza nowa generacja. Miałem to szczęście, że wielu moich zawodników wybrało tę drogę – Stephane Antiga, Tuomas Sammelvuo czy nieżyjący już Miguel Angel Falasca. Pamiętam rozmowę z prezesem fińskiej federacji, gdy kończyłem pracę z tamtejszą kadrą. Zapytał mnie, kogo widziałbym jako mojego następcę. Od razu wskazałem Sammelvuo. Prezes był zdziwiony. „Jak to Tuomas?” – dopytywał. Odpowiedziałem mu, że to inteligentny gość, który robi niesamowite postępy. Później trafił do ligi rosyjskiej, został selekcjonerem rosyjskiej kadry. Jego kariera rozwinęła się w zawrotnym tempie. Zresztą trener często jest w stanie dostrzec predyspozycje zawodnika do pracy szkoleniowej. Pamiętam, jak grałem w Padwie i prowadził mnie legendarny Silvano Prandi. On pierwszy powtarzał mi, że zostanę kiedyś trenerem, a ja zaprzeczałem. „Na pewno tak nie będzie, bo to nie praca dla mnie” – przekonywałem Prandiego.

Cały wywiad Edyty Kowalczyk w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-02-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved