Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Damian Sobczak: Walczyliśmy do samego końca

Damian Sobczak: Walczyliśmy do samego końca

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Wydaje mi się, że ten mecz można odbierać pozytywnie, bo walczyliśmy do samego końca. Mieliśmy w głowach po 10-minutowej przerwie, że MKS grał doskonale w poprzednim meczu i nas też zlał w dwóch pierwszych setach. Chcieliśmy powalczyć i to nam się udało. Może do zwycięstwa zabrakło trochę szczęścia, a może trochę sił – powiedział po porażce z MKS-em Będzin libero Effectora Kielce, Damian Sobczak.

Ostatnie mecze nie są nadzwyczaj udane dla Effectora Kielce. Po przegranej z Politechniką podopieczni Dariusza Daszkiewicza nie sprostali też MKS-owi Będzin. Szczególnie słabo zaprezentowali się w dwóch początkowych odsłonach. – W pierwszych dwóch setach mieliśmy problem z przyjęciem. MKS bardzo dobrze zagrywał, a my dodatkowo nie kończyliśmy też ataków. Dopiero później potrafiliśmy sobie to jakoś zorganizować – powiedział Maciej Pawliński, kapitan świętokrzyskiej ekipy, która jednak w decydującej rozgrywce nie poszła za ciosem. –  Tie-break nam nie wyszedł, ale to czasem tak jest, że popełni się dwa, trzy błędy i później już jest ciężko dogonić. Trzeba przyznać, że MKS zagrał bardzo dobrze – dodał przyjmujący kieleckiej ekipy.



Dla zespołu znad Czarnej Przemszy była to już druga wygrana z rzędu. Po pokonaniu BBTS-u znaleźli też sposób na kielczan. – Będzinianie nas zaskoczyli dobrą grą zagrywką. Wyłączyli nam dwóch przyjmujących. Później ustawienie w przyjęciu trochę zmieniliśmy, co dało efekt – podkreślił Damian Sobczak. Mimo porażki zadowolony był on z faktu, że świętokrzyscy siatkarze podnieśli się ze stanu 0:2 i doprowadzili do decydującej rozgrywki. – Szkoda tie-breaka, ale wydaje mi się, że ten mecz można odbierać pozytywnie, bo walczyliśmy do samego końca. Mieliśmy w głowach po 10-minutowej przerwie, że MKS grał doskonale w poprzednim meczu i nas też zlał w dwóch pierwszych setach. Chcieliśmy powalczyć i to nam się udało. Może do zwycięstwa zabrakło trochę szczęścia, a może trochę sił – zaznaczył libero Effectora, przed którym mecze z czołowymi zespołami PlusLigi. – Mecze z ZAKSĄ, Resovią czy Skrą to taki prezent, możemy w nich pokazać, co potrafimy i mam nadzieję, że sprawimy niespodziankę – wyraził nadzieję Sobczak.

Zdaniem szkoleniowca Effectora w kluczowych momentach meczu zabrakło mu siły ofensywnej, przez co musiał uznać wyższość w tie-breaku drużyny z Będzina. – W tie-breaku zabrakło skuteczności w ataku. W całym meczu graliśmy na niezłym poziomie, natomiast w piątym secie trochę stanęliśmy. Mieliśmy sporo piłek, które wybroniliśmy i nic z tego nie wynikało – ocenił Dariusz Daszkiewicz, który odniósł się także do początku spotkania, kiedy jego podopiecznym nie układała się gra. – Na początku meczu mieliśmy ogromne problemy z dwoma elementami, czyli z serwisem i z przyjęciem. W pierwszym secie oddaliśmy w ten sposób 6 punktów. Zespół z Będzina grał świetnie w każdym elemencie. Potwierdzili dobrą formę z ostatniego meczu z BBTS-em. Dopiero gdy udało nam się pozmieniać ustawienia, ta gra się wyrównała. Wygraliśmy dwa sety, bo zaczęliśmy lepiej przyjmować, ale też trochę lepiej grać zagrywką – zakończył szkoleniowiec kieleckiego zespołu.

źródło: effectorkielce.com.pl, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved