Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Damian Schulz: Cztery lata z trenerem Anastasim dały mi bardzo dużo

Damian Schulz: Cztery lata z trenerem Anastasim dały mi bardzo dużo

fot. Klaudia Piwowarczyk

W reprezentacji Polski w mistrzostwach świata gra trzech atakujących, jednym z nich jest Damian Schulz, który przygodę z kadrą zaczął dość późno. – Natomiast jakby osiem lat temu zdarzyła się taka sytuacja, to bym odparł, że ktoś oszalał – atakujący.

Ostatnie lata Damian Schulz spędził w Treflu Gdańsk i jego siatkarska kariera nabierała tempa. – Życzeniowo bym mógł powiedzieć, że może nie w mistrzostwach świata, ale w szerokiej reprezentacji czy kadrze B mógłbym się znaleźć. Natomiast jakby osiem lat temu zdarzyła się taka sytuacja, to bym odparł, że ktoś oszalał – mówił otwarcie. W Gdańsku Damian Schulz szkolił się pod okiem Andrei Anastasiego, którego chwali większość zawodników z nim pracujących, również i Schulz. – Nie mogę zapomnieć o innych szkoleniowcach, bo każdy coś wniósł do mojej gry. Jednak cztery lata z trenerem Anastasim dały mi bardzo dużo. Mam na myśli pracę w hali i w codziennym podejściu. Światowa klasa. W pierwszym roku w Gdańsku jak zrobiłem głupi błąd, to po jego minie wiedziałem, żeby lepiej go nie powtórzyć. Zresztą tamten sezon 2014/15 był dla mnie najtrudniejszy. Strasznie ciężko było przestawić mi się z niektórych zagrań, a trener tego nie tolerował. Ale udało mu się wyplenić ze mnie złe nawyki – wspominał atakujący.



Damian Schulz długo wchodził na najwyższy poziom i nie ukrywał, że myślał o innych możliwościach na życie. – Jak przyszła oferta z pierwszej ligi, to nie, choć przed tym po głowie chodziło mi mnóstwo różnych myśli. Tym bardziej że miałem już na przykład możliwość wyjazdu do Norwegii do pracy. Grając w trzeciej lidze w Lęborku, nie wiązałem przyszłości z siatkówką. Treningi były dwa razy w tygodniu, poza tym pracowałem dorywczo. Naprawdę łapałem się różnych zajęć, czasem jeszcze po wieczornym treningu. Kokosów z tego nie było – opowiadał atakujący. – W tamtym czasie zdecydowaliśmy się z kolegą pojechać do jednego z czołowych klubów PlusLigi na testy. Trenowaliśmy z naszym rocznikiem. Po trzech dniach usłyszeliśmy, że fajnie, fajnie, ale przyjechaliśmy za późno, że jesteśmy już za starzy. Perspektywy były więc kiepskie. Zmieniły się, gdy trafiłem do Piły – podkreślał Schulz.

Teraz atakujący znalazł się reprezentacji Polski, która walczy w mistrzostwach świata, a Schulz często pojawia się na boisku, między innymi przez podwójne zmiany przeprowadzane przez Vitala Heynena. – Przede wszystkim bardzo ważne, że każdy z nas spędził kilka akcji na boisku. Dzięki temu poczuł klimat mistrzostw świata i ograniczył tremę w kolejnych, coraz ważniejszych spotkaniach. Jeśli o mnie chodzi, to chciałbym grać więcej, ale taka jest wizja trenera. Jeśli obronimy tytuł, czas na parkiecie nie będzie mi przeszkadzał – wyjaśnił atakujący. Polacy mają za sobą cztery zwycięstwa w fazie grupowej, a na zakończenie tego etapu rywalizacji zmierzą się z Bułgarią. – Skupiamy się na najbliższym meczu. Wiem, jak to brzmi, ale taktyka małych kroków jest najlepsza – podkreślił Damian Schulz.

Cały materiał w serwisie nto.pl

źródło: nto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, mistrzostwa świata, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-09-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved