Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Damian Boruch: Teraz możemy wygrać z każdym

Damian Boruch: Teraz możemy wygrać z każdym

fot. Izabela Kornas

– Wiemy, że podczas meczu ten niezwykle sympatyczny zawodnik może się na chwilę wyładować, a my staramy się go nakręcić tak, by cały sezon zagrał rewelacyjnie, choć nie będzie to łatwe. Jeśli coś nam jednak nie idzie, to motywujemy się wzajemnie i Salvador robi w takich chwilach świetną robotę – jego osobowość jest dużą składową naszej atmosfery. Kubańczyk na boisku prezentuje się zarówno efektownie, jak i efektywnie – po meczu z Asseco Resovią Rzeszów chwalił swojego kolegę z klubu i MVP piątkowego boju Salvadora Hildago Olivę środkowy Jastrzębskiego Węgla, Damian Boruch.

Nie ulega wątpliwości, że chyba po takim meczu ekipa sprzątająca nie musi przyjeżdżać, bo Resovię pokonaliście tak, że przysłowiowo „nie było czego zbierać”. Podobne zwycięstwa to powód do dumy, czy na nią jeszcze za wcześnie?



Damian Boruch: – (śmiech) Na pewno! Zagraliśmy naprawdę fajne spotkanie, a dużo dała nam nasza zagrywka. To dzięki niej wiele aspektów dobrze funkcjonowało, choć jeśli chodzi o przyjęcie, które też było niezłe, przeciwnik wcale nie postawił nam łatwych warunków. To zwycięstwo udowodniło, że teraz możemy wygrać z każdym i że z ZAKSĄ w poprzednim starciu także mogliśmy odnieść zwycięstwo. Na rezultacie boju z mistrzami kraju zaważyły szczególiki, a w przypadku meczu z rzeszowianami nasza przewaga może nie była duża, ale wystarczyła do tego, by unieść ręce w geście zwycięstwa.

Ile do pewności siebie przed spotkaniem z rzeszowianami dodał wam mecz z ZAKSĄ, której ugięły się przed wami kolana? Jak dużo takie spotkania dają zespołowi waszego pokroju – silnemu, ale na starcie ligi niewcielanemu w szeregi pretendentów do medali? Chce się dzięki temu więcej?

– Takimi meczami jak z ZAKSĄ czy Resovią buduje się morale właśnie dlatego, że w nich walczy się o każdą piłkę. W piątkowym boju zrobiliśmy swoje. W tym zwycięstwie mogło być trochę szczęścia, ale wydaje mi się, że poskutkowały głównie treningi, które przygotowywały nas do meczu.

Można więc powiedzieć, że naczelną cechą Jastrzębskiego Węgla w tym sezonie będzie pozytywna odmiana zuchwałości, a przykazaniem „mistrza bij”?

– (śmiech) Na pewno będziemy walczyć o każdą piłkę, a mobilizować dodatkowo będzie nas fakt, że wiemy, że każdy mecz możemy wygrać. Poziom PlusLigi jest w tym roku bardzo wyrównany, łatwo o błąd, o czym przekonaliśmy się w pojedynku z MKS-em Będzin, na który nie wyszliśmy chyba w stu procentach skoncentrowani. To właśnie nasza mobilizacja i skupienie na meczu okazuje się kluczowe w takich pojedynkach jak ten z ZAKSĄ czy Resovią, więc wiemy, czego mamy się trzymać. Już teraz mogę obiecać, że z bełchatowianami także będziemy chcieli powalczyć i liczymy, że może coś uda nam się ugrać.

Mimo tego, że osobiście nie zaglądam bardzo często do jastrzębskiej hali, to w meczu z Resovią widać było, że coś się w niej zmieniło – nie mówię tu rzecz jasna o obiekcie, ale zespole, atmosferze i całej otoczce klubu. Też to czujecie?

– Oczywiście! Przede wszystkim tworzymy fajną ekipę, dzięki czemu w zespole jest dobra energia. Aktualnie w żadnym aspekcie współistnienia w klubie nie ma czegokolwiek, co by nam przeszkadzało. Każdy walczy o piłki, stara się na treningach, na których jest bardzo mocna rywalizacja. To jest chyba ten klucz – bycie razem mobilizuje nas dodatkowo.

W momentach, kiedy siły opadają, macie swoją zespołową „ładowarkę”, czyli Salvadora Olivę.

– (śmiech) Dokładnie tak! Wiemy, że podczas meczu ten niezwykle sympatyczny zawodnik może się wyładować na chwilę, a my staramy się go nakręcić tak, by cały sezon zagrał rewelacyjnie, choć nie będzie to łatwe. Jeśli coś nam jednak nie idzie, to motywujemy się wzajemnie i Salvador robi w takich chwilach świetną robotę – jego osobowość jest dużą składową naszej atmosfery. Kubańczyk na boisku prezentuje się zarówno efektownie, jak i efektywnie.

Jak wpływa na was ma to, że po dwóch sezon o Jastrzębskim Węglu przestało się mówić w trudnych słowach o cięciach i mniejszych oczekiwaniach?

– Myślę, że bardzo dobrze to na nas wpłynęło, bowiem w szatni nie pojawia się tak trudny temat, jak pieniądze. Wiemy, że jest fajnie i stabilnie, a klub obiecuje, że może być jeszcze lepiej.

Czyli jesteście przykładem na to, jak bardzo na grę zespołu przekłada się stabilność klubu.

– Właśnie tak jest. Finanse to bardzo ważna rzecz, bo musimy za coś żyć i utrzymywać rodziny, a w momencie, kiedy nie musimy się tym martwić, to nasze głowy mogą skoncentrować się wyłącznie na grze. Skupienie się wyłącznie na treningach i kolejnych drużynach do pokonania naprawdę dużo daje.

Pozytywne wrażenie, które sprawiacie na parkiecie, możecie przełożyć na to, by do końca zatrzeć wspomnienia o Jastrzębskim Węglu, który od jakiegoś czasu zmagał się z problemami.

– Kilka lat temu w jastrzębskim klubie były większe pieniądze i nazwiska. W zeszłym roku drużyna została zbudowana od podstaw z młodszych graczy i tych mniej doświadczonych ogniw. Fakt, że zostaliśmy w podobnym składzie i w tym sezonie wpłynął na nasze zgranie i myślę, że było to budujące. Teraz po prostu jest nam łatwiej.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-11-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved