Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > D. Daszkiewicz: Nie mogliśmy sobie poradzić z zagrywką

D. Daszkiewicz: Nie mogliśmy sobie poradzić z zagrywką

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Mieliśmy nadzieję, że uda nam się nawiązać z Resovią bardziej wyrównaną walkę i przynajmniej urwać jej jednego seta. Stało się zupełnie inaczej. Goście od początku ustawili sobie mecz zagrywką, z którą my sobie absolutnie nie mogliśmy poradzić – powiedział po porażce z mistrzami Polski szkoleniowiec Effectora Kielce, Dariusz Daszkiewicz.

W rozegranym awansem meczu Effector Kielce dostał srogie lanie siatkarskie od Asseco Resovii Rzeszów. Podopieczni Dariusza Daszkiewicza nie byli faworytami pojedynku, ale liczyli na postawienie się mistrzowi Polski. Tymczasem mecz toczył się pod dyktando przyjezdnych, a sami gospodarze nie ukrywali rozczarowania, że zostali zdeklasowani przez przeciwników. – Zdawaliśmy sobie sprawę z siły rzeszowskiego zespołu oraz z faktu, że będzie on wyjątkowo skoncentrowany, bo sytuacja, która wytworzyła się w tabeli, sprawiła, że nie mógł pozwolić sobie nawet na stratę jednego seta. Niemniej jednak nie ma co ukrywać, że liczyliśmy na nieco więcej w tym pojedynku. Mieliśmy nadzieję, że uda nam się nawiązać z Resovią bardziej wyrównaną walkę i przynajmniej urwać jej jednego seta. Stało się zupełnie inaczej. Goście od początku ustawili sobie mecz zagrywką, z którą my sobie absolutnie nie mogliśmy poradzić – przyznał trener Daszkiewicz.



W połowie rundy zasadniczej wydawało się, że Effector powoli łapie wiatr w żagle, ale kontuzje prześladujące jego podstawowych zawodników wyraźnie odbiły się na jego formie i sprawiły, że jego dorobek punktowy w drugiej rundzie tylko nieznacznie został powiększony. – Siatkówka jest taką grą, w której potrzeba dużo czasu na zgranie. W momencie kiedy zaczęliśmy grać naprawdę całkiem fajnie i wygrywać mecze, zaczęły nam się przytrafiać kłopoty zdrowotne, na dodatek dotykające naszych kluczowych zawodników. Na początku wypadł Adrian Buchowski, który w meczu z Resovią zagrał już w nieco większym wymiarze czasowym, ale po trzech miesiącach przerwy. W międzyczasie ze składu na trzy tygodnie wypadł Mateusz Bieniek, a na dwa – Sławomir Jungiewicz. Ci trzej zawodnicy zdobywali największą liczbę punktów dla Effectora, więc ich nieobecność odbiła się na grze zespołu. Dodatkowo był olbrzymi problem ze zrobieniem normalnego siatkarskiego treningu. Bo trudno wymagać od zawodników pełnego zaangażowania i maksymalnego skupienia, kiedy po drugiej stronie siatki stało czterech juniorów. W każdym elemencie różnica potencjału pomiędzy pierwszą a drugą szóstką była ogromna. A wiadomo, że to, co się prezentuje na boisku w trakcie meczu, wynika z tego, co zrobiło się na treningu – wyjaśnił trener kieleckiej drużyny.

Effector pozostał jedynym zespołem w PlusLidze, który nie odniósł jeszcze pięciu zwycięstw w rundzie zasadniczej, czyli nie spełnił wymogu stawianego przez PLPS, by grać w elicie w przyszłym sezonie. Do pełni szczęścia kielczanom brakuje jednej wygranej, a przed nimi już tylko starcia z BBTS-em Bielsko-Biała oraz Jastrzębskim Węglem. – Będziemy starać się, żeby poprawić naszą grę i jak najlepiej przygotować się do dwóch ostatnich meczów rundy zasadniczej i spróbować wywalczyć to piąte zwycięstwo – podkreślił szkoleniowiec świętokrzyskiej drużyny, która już w tym tygodniu zagra w Bielsku-Białej. – Będzie to dla nas bardzo ważne spotkanie. Pierwszy mecz z BBTS-em wygraliśmy 3:1. Na pewno będziemy starali się za wszelką cenę powtórzyć tamten wynik. Dużo łatwiej byłoby nam to osiągnąć, gdybyśmy cały czas mogli trenować na odpowiedniej jakości – zakończył Daszkiewicz.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved