Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka światowa > D. Baeyens: Nie zrezygnowano ze mnie, sam odszedłem

D. Baeyens: Nie zrezygnowano ze mnie, sam odszedłem

fot. Klaudia Piwowarczyk

Jest to ostatni sezon reprezentacyjny Dominique’a Baeyensa w roli szkoleniowca reprezentacji Belgii. – Jestem bardzo dumny z wszystkiego, co udało nam się osiągnąć – powiedział podczas Memoriału Huberta Jerzego Wagnera w Krakowie trener, którego w 2017 roku zastąpi Vital Heynen.

Jak niezręcznym jest dowodzenie drużyną, kiedy wie się, że trzeba będzie się z nią pożegnać za kilka miesięcy?



Dominique Baeyens:To wcale nie jest trudne. Z uwagi na to, że cenię sobie klarowne sytuacje, już rok temu, przed mistrzostwami Europy, zdecydowałem, że zakończę swoją współpracę z drużyną narodową Belgii. Obrany wybór przedstawiono mediom w styczniu. Nie uważam, że jest to nienormalna sytuacja, bowiem na przykład w wielu klubach trenerzy decydują się na to, by przenieść się do innych teamów – takie jest sportowe życie. Dla mnie to nie problem.

Mimo tego kiedy rozmawiałam z Arno van de Velde, powiedział, że dla niego, jako członka drużyny narodowej, sytuacja ta jest trudna, ponieważ nie wie, na budowaniu którego czynnika powinien się skupić w perspektywie kilku najbliższych miesięcy, gdyż domyśla się, że założenia pana i Vitala Heynena mogą się różnić.

Szczerze? To nie ma znaczenia. Patrząc na rozgrywki klubowe, zawodnicy nie mają wpływu na to, z kim będą grać i nie pozostaje im nic innego, jak się dostosować. Zmiany są nieuniknione i to, że kolejny szkoleniowiec przybędzie do drużyny z nowymi pomysłami, jest normalną koleją rzeczy. Każdy gracz w swojej karierze pracuje przecież z kilkoma trenerami.

Przywykli jednak do pana, więc nie można wykluczyć, że separacja może nie być łatwa.

– To jest mój czwarty rok spędzony w roli szkoleniowca, więc faktycznie może tak być. Pracowałem jednak 15 lat w jednym zespole, więc mam swoje doświadczenia odnośnie do bycia długodystansowcem w tej mierze, co powoduje, że odejście według mnie nie będzie wielkim problemem. Założeniem, które powinno być realizowane przez zawodników, to jak najlepsza gra i nic więcej nie powinno ich interesować. Mamy przed sobą dobry program rozgrywek, będziemy występować w pierwszej dywizji Ligi Światowej, walczyć o kwalifikację do mistrzostw Europy, więc jest to stosunkowo istotny rok. Oni nie będą walczyć dla mnie, ale wyłącznie dla siebie. W kolejnym lecie moje stanowisko obejmie nowy szkoleniowiec, prawdopodobnie z odmiennymi pomysłami na prowadzenie zespołu, ale takie po prostu jest życie.

Dlaczego więc zdecydował się pan na rozstanie z belgijską drużyną?

Na mój wybór złożyło się kilka czynników. Pierwszym z nich jest to, że zajmuję się szkoleniem niemalże trzydzieści lat. Dodatkowo dowodzę szkołą siatkarską w Belgii. Kiedy jedna z moich podopiecznych usłyszała, że rezygnuję, zadała mi to samo pytanie, które przed chwilą pani. Odpowiedziałem jej na nie, podając inne – ile ma lat. Gdy odpowiedziała, że trzydzieści, to wystarczającym argumentem stał się dla niej mój staż w roli profesjonalnego szkoleniowca. Według mnie nadszedł czas przejęcia sterów przez młodych i kilku gniewnych pojawiło się na siatkarskiej scenie trenerskiej – to także jest naturalny bieg życia. Mam za sobą niezłe życie zawodowe, robiłem rzeczy, które lubiłem, sport to moja pasja, a także codzienność, jednak nie jestem człowiekiem, który chce zostać w danym miejscu wyłącznie po to, by je okupować. Nie rozstanę się z siatkówką, jednak kiedy dojdzie do rozbratu z drużyną narodową, to nie będzie mi brakowało uwagi, którą poświęcało się mi jako trenerowi – osobie, która brała na siebie odpowiedzialność za innych ludzi.

Emocjonalnej strony sportu na szczeblu drużyny narodowej nie zastąpi pan jednak tym, co daje panu siatkarska szkoła w Belgii.

To prawda, ale jeszcze raz to powtórzę – takie jest życie. Nie można także zapomnieć, że trzydzieści lat zawodowej kariery na podobnym szczeblu to trzydzieści lat mierzenia się z nieustanną presją. W tym momencie wystarczy mi przekazanie mojej wiedzy i doświadczenia młodym szkoleniowcom. Nadzorowanie ich pracy w szkole sportowej będzie na pewno niezwykle interesującą sprawą. Mimo tego, że nie jest się w centrum zainteresowania, to ma się okazję do spróbowania nowej drogi komunikacji z odmiennym patrzeniem na weryfikację pracy. Robię to już dwa lata, dzieląc swój czas na drużynę narodową, w przyszłym roku będzie to moja praca na pełny etat, która wiązać się będzie z pozostaniem przy siatkówce. Lubię to zajęcie, choć dzieli ono ludzi na dydaktyków i tych, którzy nie nadają się do uczenia. Wydaje mi się, że należę do tej pierwszej grupy. Może to niespodzianka, ale nie mogę się doczekać zajęcia się tym w pełnym wymiarze godzinowym! (śmiech)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved