Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Czechy M: Zmienne szczęście „polskich” zespołów

Czechy M: Zmienne szczęście „polskich” zespołów

fot. Bianka Sawoniuk

Ze zmiennym szczęściem w miniony weekend spisywały się drużyny z Polakami w składzie. Porażki na koncie zanotowały VK Ostrava oraz Black Volley Beskydy, a w tie-breaku wygrała Dukla Liberec. Pozycję lidera utrzymał CEZ Karlovarsko, który wciąż jest niepokonany.

Jak na razie nie ma mocnych na CEZ Karlovarsko, który w trzech setach rozprawił się z Volleyballem.Cz Kladno. Najwięcej emocji było w drugim secie, w którym faworyci triumfowali dopiero po walce na przewagi. W pozostałych partiach przeciwnicy postawili im mniejszy opór. O ile na przestrzeni całego spotkania oba zespoły na porównywalnym poziomie zaprezentowały się w bloku i przyjęciu, o tyle w ataku dominowała ekipa z Karlovarska, której skuteczność w tym elemencie przekroczyła 50%. Jej liderami byli Filip Rejlek oraz Marcel Luks. Na parkiecie pojawił się także Łukasz Wiese, który zdobył 1 punkt w bloku. Polak 8 razy przyjmował zagrywkę rywali. Popełnił w tym elemencie 2 błędy, w ataku też dostał 2 piłki, ale żadnej z nich nie skończył, popełniając 1 błąd. Jednak jego koledzy zagrali na tyle dobrze, że drużyna z Karlovarska nadal zasiada na fotelu lidera.



Miniony weekend nie był udany dla VK Ostrava, która dość niespodziewanie przed własną publicznością przegrała z VK Usti nad Labem. Szczególnie w pierwszej i trzeciej odsłonie gospodarze byli tylko tłem dla przyjezdnych. Kluczowa dla losów meczu była jednak druga odsłona, którą przegrali dopiero po walce na przewagi. Mimo że w całym meczu dysponowali stabilniejszym przyjęciem, to nie potrafili tego przełożyć na przewagę na siatce. Mieli duże kłopoty w ataku, a po drugiej stronie siatki rywale punktowali 11 razy w bloku, do tego dołożyli ponad 50% skuteczności w ataku, co przełożyło się na ich zwycięstwo. VK Ostravy przed porażką nie uchronił Błażej Podleśny, który zdobył 1 punkt, ale trudno mu było wykreować lidera. Przyzwoicie spisał się Mariusz Marcyniak, który wywalczył 10 oczek. Polski środkowy popisał się 3 blokami, 3 asami serwisowymi, a pozostałe punkty zdobył w ataku, w którym jego skuteczność wyniosła 44%. W defensywie obciążony był za to Damian Sobczak, który aż 35 razy przyjmował zagrywki rywali. Robił to ze skutecznością na poziomie 76%, ale jego koledzy nie potrafili tego wykorzystać na siatce.

Trudną przeprawę przed własną publicznością z Volejbalem Brno miała Dukla Liberec, która już przegrywała 0:2, ale ambitna gra pomogła jej odwrócić losy spotkania i triumfować w tie-breaku. Na przestrzeni całego spotkania kluczem do sukcesu gospodarzy był blok, którym punktowali 13 razy. W ataku uzyskali niespełna 50% skuteczności, a dwa oczka pozwoliły im umocnić się w środku tabeli. Swój udział w zwycięstwie miał Mateusz Biernat, który 1 punkt zdobył blokiem, a 2 w ataku. Z kolei Bartosz Pietruczuk zaczął spotkanie, ale w jego trakcie został zmieniony. Polski przyjmujący wywalczył 3 punkty w ataku, ale jego skuteczność wyniosła w tym elemencie zaledwie 30%. Niewiele lepiej spisał się w przyjęciu, w którym przyjmował 11 razy, popełnił 3 błędy, a jego skuteczność oszacowano na 36%.

Nie powiodło się także Black Volley Beskydy, który przegrał na wyjeździe z Aero Odolena Voda. Wprawdzie gościom udało się doprowadzić do tie-breaka, ale nie potrafili w nim przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę.  W całym meczu popełnili aż 22 błędy w polu serwisowym, a 13 razy zostali zablokowani. Na niewiele im się zdała o 3% wyższa skuteczność w ataku, bowiem kluczem do sukcesu przeciwników okazała się zagrywka, którą punktowali 9 razy. Przed porażką beniaminka nie uchronił Maciej Krysiak, który zdobył 17 punktów. Polak popisał się 1 asem serwisowym, 2 blokami, a w ataku skończył 14 z 38 rozegranych do niego piłek, co dało mu 37% skuteczności. W przyjęciu angażowany był 15 razy. Popełnił 4 błędy, a przyjmował na poziomie 50%. Ostatnia porażka sprawiła, że sytuacja beniaminka robi się coraz trudniejsza, bo wciąż jest na jedenastym miejscu w stawce.

Trwa dobra passa Lvi Praga, który tym razem na wyjeździe uporał się z VK Příbram. Wprawdzie premierowa partia padła łupem gospodarzy, co dawało im nadzieję na korzystny wynik, ale w kolejnych setach przebudzili się goście, którzy wygrywali w końcówkach, a trzy zdobyte punkty pozwoliły im umocnić się w czołówce tabeli. Pierwsze skrzypce w ich szeregach grał Matej Mihajlovič, który zapisał na swoim koncie 23 punkty. Przebudził się za to Jihostroj České Budějovice, który nie miał problemów, aby odprawić z kwitkiem Fatrę Zlin. Trochę walki było jedynie w trzeciej odsłonie, w której przyjezdni przekroczyli barierę 20 oczek. Na przestrzeni całego meczu byli w każdym elemencie słabsi od przeciwników, a największa dysproporcja między oboma zespołami uwidoczniła się w ataku, w którym gospodarze uzyskali o ponad 20% wyższą skuteczność. Jednym z ich liderów był Marek Šotola, który zgromadził 10 punktów na koncie, a ostatnia wygrana spowodowała, że Jihostroj jest wiceliderem.

Zobacz również
Wyniki i tabela czeskiej ekstraklasy mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-11-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved