Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Czechy M: CEZ na czele, przełamanie Black Volley Beskydy

Czechy M: CEZ na czele, przełamanie Black Volley Beskydy

fot. cvf.cz

Osiemnasta kolejka czeskiej ekstraklasy mężczyzn przyniosła dwa tie-breaki z udziałem „polskich” drużyn. Wygrały je CEZ Karlovarsko i Black Volley Beskydy. W kryzysie jest Dukla Liberec, a niedosyt po meczu może odczuwać także VK Ostrava.

Na czele wciąż znajduje się CEZ Karlovarsko, ale w osiemnastej kolejce miał on trudną przeprawę w Brnie. Wystarczy wspomnieć, że przegrywał już z Volejbalem 1:2, ale zdołał odwrócić losy meczu w tie-breaku. Obie drużyny łącznie popełniły aż 39 błędów w polu serwisowym, a gospodarze dysponowali stabilniejszym przyjęciem, ale nie przełożyli tego na przewagę na siatce. Goście zanotowali o 9 bloków więcej, a w ataku ich skuteczność wyniosła 56%. Do sukcesu poprowadził ich Lukas Vasina, który zdobył 24 punkty. Swoją cegiełkę do wygranej dołożył Łukasz Wiese, który wywalczył 11 oczek. Polak popisał się 1 blokiem, a w ataku jego skuteczność wyniosła ponad 40%. Na podobnym poziomie zaprezentował się w przyjęciu, w którym angażowany był 28 razy.



W kryzysie jest Dukla Liberec, która w sobotę przegrała u siebie z niżej notowanym Aero Odolena Voda. Mecz się dla niej dobrze zaczął, ale były to tylko miłe złego początki. Próbowała jeszcze doprowadzić do tie-breaka, ale czwartą odsłonę przegrała po walce na przewagi. Mimo że lepiej spisała się w zagrywce oraz w bloku, to jednak stabilniejsze przyjęcie pozwoliło przyjezdnym z większą skutecznością zbijać piłki na siatce, co zaowocowało trzema punktami dla gości. Dukli nie pomógł Bartosz Pietruczuk, który wywalczył 11 oczek. Polak zdobył 2 punkty blokiem, 2 zagrywką, a pozostałe w ataku, w którym jego skuteczność przekroczyła 40%. Słabiej spisał się w przyjęciu, w którym angażowany był dosyć często, ale jego skuteczność w tym elemencie wyniosła zaledwie 26%. Mimo przegranej ekipa z Liberca utrzymała się na czwartej pozycji w tabeli.

Przełamał się za to Black Volley Beskydy, który ograł po tie-breaku VK Ostrava. Goście mogą odczuwać spory niedosyt po tym meczu, bo prowadzili już 2:0, ale chyba za łatwo im szło, co wykorzystali gracze beniaminka, odwracając losy meczu i zdobywając cenne dwa oczka. Mały udział miał w tym Maciej Krysiak, który zdobył 3 oczka, wszystkie w ataku, w którym jego skuteczność wyniosła 30%. W przyjęciu angażowany był 16 razy, a jego skuteczność oszacowano na 46%. Po drugiej stronie siatki Mariusz Marcyniak wywalczył 10 oczek. Polski środkowy popisał się 2 blokami, a w ataku jego skuteczność wyniosła 44%. Błażej Podleśny zgromadził na koncie 4 punkty (wszystkie zdobyte na siatce), natomiast Damian Sobczak 21 razy przyjmował zagrywkę rywali, robiąc to ze skutecznością na poziomie ponad 60%. Wygrana nie poprawiła jednak pozycji drużyny Macieja Krysiaka, która nadal plasuje się na jedenastej lokacie. Za to VK Ostrava jest ósma w stawce.

Trwa zła passa Usti nad Labem, który tym razem uległ we własnej hali Fatrze Zlin. Wprawdzie po dwóch setach był remis, ale dwie kolejne partie wyraźnie wygrali przyjezdni. Gospodarze tylko w przyjęciu dotrzymali im kroku, popełnili znacznie więcej błędów w polu serwisowym, a na siatce uwidoczniła się przewaga fatry. Zdobyła ona aż 14 punktów blokiem, a w ataku jej skuteczność wyniosła prawie 50%. Niemal już tradycyjnie pierwsze skrzypce w jej szeregach grał Daniel Szimal, który zapisał na swoim koncie 25 punktów.

Po ważne trzy punkty sięgnął mistrz Czech, który na wyjeździe pokonał Lvi Praga. Mimo że mecz zakończył się w trzech setach, to Jihostroj nie miał łatwej przeprawy. Wynik na swoją korzyść przechylał dopiero w końcówkach. W ataku jego skuteczność nie przekroczyła 40%, a w bloku zdobył nawet mniej punktów od gospodarzy. Popełnił jednak mniej błędów własnych, co okazało się kluczem do wygranej i utrzymania pozycji wicelidera. Do sukcesu gości poprowadzili między innymi Petr Michalek oraz Radek Mach.

Atut własnego parkietu wykorzystała drużyna z Kladna, która odprawiła z kwitkiem VK Příbram. Chociaż mecz zaczął się dla niej fatalnie, to dała się wystrzelać gościom w premierowej odsłonie, a od drugiego seta przejęła inicjatywę na boisku. Mimo że przyjezdni skuteczniej zaprezentowali się w zagrywce oraz w przyjęciu, to na siatce zarysowała się przewaga gospodarzy. Zanotowali oni na koncie 11 bloków oraz ponad 40% skuteczność w ataku, co wystarczyło im do odniesienia zwycięstwa. Ich liderem w tym spotkaniu był Stefan Okosanovic, który wywalczył aż 27 oczek.

Zobacz również

Wyniki i tabela czeskiej ekstraklasy mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved