Strefa Siatkówki – Mocny Serwis

Czechy M: Bez zmian w czołówce na koniec roku

fot. cvf.cz

W ostatniej w tym roku kolejce w czeskiej ekstraklasie obyło się bez wielkich niespodzianek. W czołówce zostało zachowane status quo, a największy zawód sprawiła VK Ostrava, która u siebie przegrała ze zdecydowanie niżej notowanym przeciwnikiem.

W ostatnim przedświątecznym meczu CEZ Karlovarsko wygrał na wyjeździe z Fatrą Zlin. Goście mogli zamknąć mecz w trzech setach, ale chwila dekoncentracji w końcówce trzeciej partii kosztowała ich walkę na przewagi i porażkę w tej części spotkania. Jednak szybko wrócili do swojej dobrej gry, pieczętując zwycięstwo w czwartym secie. W całym meczu uwidoczniła się ich przewaga na siatce. W ataku uzyskali ponad 50% skuteczności, a do tego dołożyli 12 bloków. Pierwszoplanową postacią w ich szeregach był Łukasz Wiese, który zdobył 21 punktów. Polski przyjmujący popisał się 5 asami serwisowymi, a w ataku skończył 16 z 29 piłek, co dało mu ponad 50% skuteczności. W przyjęciu też miał sporo pracy, bo aż 25 razy przyjmował zagrywki rywali, a robił to ze skutecznością na poziomie 40%. Dzięki tej wygranej ekipa z Karlovarska zakończyła 2019 rok na fotelu lidera.



Trwa dobra passa Dukli Liberec, która na wyjeździe lekko, łatwo i przyjemnie rozprawiła się z Usti nad Labem. Gospodarze nie zawiesili jej zbyt wysoko poprzeczki, a tylko krótkimi fragmentami byli w stanie dotrzymać jej kroku. Kluczowa okazała się przewaga gości na siatce, których skuteczność w ataku wyniosła prawie 50%. Na dodatek popełnili mniej błędów, a swoje trzy grosze do wyniku dorzucił Mateusz Biernat, który kierował grą ekipy z Liberca, na dodatek zapisując na swoim koncie 2 oczka. Po ostatniej wygranej Dukla umocniła się na trzecim miejscu w tabeli.

Nie popisała się za to VK Ostrava, która przegrała u siebie ze zdecydowanie niżej notowanym VK Příbram. Gospodarze gładko prowadzili 2:0, nic nie zapowiadało ich porażki, ale po przegraniu trzeciej partii po walce na przewagi role na boisku kompletnie się odwróciły, a faworyci nie potrafili już wrócić do gry. Mimo że częściej punktowali w bloku oraz w zagrywce, a w ataku oba zespoły zaprezentowały się na podobnym poziomie, to okazało się to za mało, aby ekipa z Ostravy odniosła zwycięstwo. Dobre zawody w jej szeregach rozegrał Mariusz Marcyniak, który zapisał na swoim koncie 13 oczek, w tym 2 w bloku i 3 w polu serwisowym, a jego skuteczność w ataku przekroczyła 70%. Z kolei Błażej Podleśny punktował 5 razy, popisując się punktowymi zagrywkami i blokami. Sporo pracy w defensywie miał Damian Sobczak, który aż 39 razy przyjmował serwis przeciwników, czyniąc to ze skutecznością 59%, ale nie wystarczyło to jego drużynie do zwycięstwa.

Nie może się ostatnio przełamać Black Volley Beskydy, który tym razem przegrał na wyjeździe z Volejbalem Brno. Wprawdzie mecz dobrze zaczął się dla beniaminka, ale od drugiej partii kompletnie nie mógł odnaleźć się na boisku. Z przyjęciem poniżej 30% trudno mu było skutecznie spisać się w ataku, za to po drugiej stronie siatki skuteczność przekroczyła 60%. Liderem gospodarzy był Daniel Szimal, który zapisał na swoim koncie 21 punktów. Za to gościom nie pomogło 12 punktów Macieja Krysiaka. Polak popisał się 1 asem serwisowym, 1 blokiem, a w ataku skończył 10 z 25 prób, co dało mu 40% skuteczności. Po ostatniej porażce sytuacja Black Volley się nie poprawiła. Wciąż znajduje się on poza czołową ósemką.

Atut własnego parkietu wykorzystała Lvi Praga, która ograła drużynę z Kladna w trzech setach. Goście starali się walczyć, ale brakowało im siły ognia w ofensywie. Mimo że dysponowali stabilniejszym przyjęciem, to na siatce uwidoczniła się przewaga gospodarzy. Uzyskali oni o 4 bloki więcej oraz o 15% wyższą skuteczność w ataku. Do sukcesu poprowadzili ich Matej Mihajlović oraz Jan Svoboda, którzy wywalczyli po 12 punktów.

Za to planowe zwycięstwo odniósł mistrz Czech, który u siebie rozprawił się z Aero Odolena Voda. Moment słabości przytrafił się mu tylko w drugiej partii, ale w kolejnych wrócił do dobrej gry. Na przestrzeni całego spotkania goście dysponowali nieco stabilniejszym przyjęciem, ale popełnili aż 21 błędów w polu serwisowym. Na siatce zarysowała się niewielka przewaga Jihostroja, który uzyskał o 7% wyższą skuteczność w ataku oraz więcej punktowych bloków. Pierwsze skrzypce w jego szeregach grał Martin Meczkarow, który zapisał na swoim koncie 19 punktów.

Zobacz również:
Wyniki i tabela ligi czeskiej mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-12-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved