Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Chemik Police ponownie zdominuje ligę?

Chemik Police ponownie zdominuje ligę?

Od czterech lat ekipa z Polic dzieli i rządzi na siatkarskich parkietach w Polsce. Podopieczne Jakuba Głuszaka bardzo dobrze rozpoczęły sezon 2017/2018. Po dwóch kolejkach zanotowały dwa zwycięstwa, nie tracąc nawet seta, a ostatnie spotkanie wygrały z Treflem Proximą w Krakowie. Kibiców Chemika szczególnie cieszyć może widok atakującej z prawego skrzydła Katarzyny Zaroślińskiej-Król, która wraca po kontuzji. – Nikt się nie spodziewał, że tak szybko stanę na nogi. Założenie było takie, że w grudniu mam być na sto procent przygotowana do gry i tak szacowano mój całkowity powrót do grania i zdrowia – zdradza siatkarka Chemika. Czy policzanki mają się kogo obawiać w tym sezonie?

Mecz z Treflem Proximą Kraków to szybkie „Veni, vidi, vici”. Od początku kontrolowałyście to spotkanie i nie dałyście dojść do słowa gospodyniom.



Katarzyna Zaroślińska-Król: – Pierwsze dwa sety tak wyglądały, natomiast trzeci już nieco inaczej. Cieszę się, że go wygrałyśmy. W trzeciej partii, po przerwie, dziewczyny pokazały, że fajnie bronią, obracały te akcje, ale liczy się wynik końcowy, czyli 3:0.

Brak koncentracji po przerwie?

– Każda zawodniczka powie, że te dziesięciominutowe przerwy wytrącają nieco z równowagi i rytmu. Uważam, że jesteśmy profesjonalistkami i fajnie, że skończyłyśmy to tak, jak skończyłyśmy, bo ciężko się po niej wraca.

Z kim Chemik Police ma w tym sezonie przegrać?

– Nie chcemy i nie planujemy przegrać żadnego spotkania. (śmiech) Każdy sportowiec chce zawsze wygrywać.

Czy w lidze jest jakaś drużyna, na którą musicie się bardziej skoncentrować?

– Na pewno jest tak, że do każdego meczu podchodzimy tak samo skoncentrowane. Do Krakowa również przyjechałyśmy na noc, żeby przez cały dzień na spokojnie się przygotować. Nie rozróżniamy, czy gramy ze słabszym zespołem, czy silniejszym. Każdy pojedynek ma taką samą wagę. Uważam, że w tym roku liga się wyrównała, w stosunku do poprzedniego sezonu. Dwa zespoły z Łodzi pokazują, że są silne, z bardzo dobrymi zawodniczkami. Mocną ekipę ma również Developres, brązowy medalista z tamtego roku, który mają aspiracje na krążek również w tym sezonie. Natomiast ja myślę, że musimy skupić się na sobie. Każdy kolejny mecz jest najważniejszy i mam nadzieję, że tak będzie do końca.

W Polsce Chemik zawsze jest faworytem. Jak to wygląda z waszej pozycji? Dzięki temu gracie luźniej, bo znacie swoją wartość, czy wiecie, że nie możecie sobie pozwolić na wpadkę, co czasem może usztywnić?

– W naszym zespole są na tyle doświadczone zawodniczki, że nie trzeba przypominać nam, po co jesteśmy na boisku, dlaczego znalazłyśmy się w zespole mistrza Polski. Mogę powiedzieć za siebie, że absolutnie nie odczuwam żadnej presji. Każda z nas wie, co ma robić. Na pewno jest tak, jak w poprzednim sezonie, że wygrywamy mecz za meczem. Miałyśmy ponad 20 zwycięstw z rzędu i prawda jest taka, że każdy czeka na nasze potknięcie. W tamtym roku zdarzyło nam się ono z zespołem z Łodzi i zrobiła się z tego wielka afera. Najważniejszy będzie ten ostatni moment w sezonie i to, kto zdobędzie złoty medal, a czy przegramy jeden czy dwa mecze, to nie ma znaczenia. Często jesteśmy w różnym rytmie meczowym, mamy Ligę Mistrzyń i co za tym idzie kolejny priorytet poza polską ligą, co wymaga też innego przygotowania fizycznego. Trener jasno wytyczył nam nasz cel i do niego dążymy.

Jak kolano?

– Coraz lepiej. Całe wakacje przebywałam głównie w Szczecinie, gdzie miałam rehabilitację dwa razy dziennie plus siłownia i ćwiczenia, które miały mi odbudować mięsień. Ten, kto miał zabieg, wie, że odbudowuje się on bardzo długo, a w tydzień potrafi zniknąć. W stosunku do początku sezonu miałam prawie 4 cm różnicy w udzie. Teraz już jest bardzo dobrze. W klubie mam super opiekę. Doktor Maciej Karaczun, który wykonał mi zabieg, jest niesamowity. Nikt się nie spodziewał, że tak szybko stanę na nogi. Założenie było takie, że w grudniu mam być na sto procent przygotowana do gry i tak szacowano mój całkowity powrót do grania i zdrowia, ale ciężka praca oraz rehabilitacja w klubie się opłaciły i gram już teraz. To jeszcze nie jest ta forma i jestem tego świadoma, że nie zawsze gram tak, jakbym chciała, natomiast najważniejsze dla mnie jest to, że mogę być na boisku… Kurczę, jestem z tego najbardziej zadowolona. Forma przyjdzie, ale najważniejsze, że mogę być na boisku.

Trener też daje ci szansę na odbudowę, szczególnie tę psychiczną.

– Bardzo mu dziękuję za takie zaufanie i za to, że we mnie wierzy. Wiedza, że trener, cały sztab i klub mi pomagają, dodaje mi siły na każdym treningu i meczu. Oni wiedzą, jak się denerwuję, jak coś mi nie wychodzi, ale wtedy przypominają mi, że jeszcze niedawno, siedem tygodni temu chodziłam o kulach, a teraz już gram.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved