Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Challenge Cup: Portugalczycy pokonali team z Werony

Challenge Cup: Portugalczycy pokonali team z Werony

fot. Anna Wojnowska

Aż pięć setów było koniecznych do rozstrzygnięcia drugiego ze środowych pojedynków Pucharu Challenge. W nim siatkarze Calzedonii Werona podejmowali zespół z Lizbony i mimo wygranej w pierwszym secie nie potrafili dopiąć swego i postawić kroku na drodze do finału. Nie udało im się tego dokonać nawet w tie-breaku, w którym prowadzili do pierwszej przerwy technicznej i finalnie to zespół Bartosza Bućko musiał uznać wyższość rywali.

Rywalizację drugiego półfinału Challenge Cup lepiej rozpoczęli podopieczni Andrei Gianiego. Siatkarze Benfiki Lizbona mieli problemy z przyjęciem serwisu rywala, dając miejscowym kolejne szanse w kontratakach. W ofensywie po stronie gospodarzy znakomicie prezentował się Sasa Starović, podczas gdy Portugalczycy nie byli w stanie wyprowadzić kończącego ataku. I tak przy stanie 4:1 trener José Jardim musiał reagować. Przerwa na żądanie nie wybiła z rytmu ekipy z Werony, Starovicia wspierał Taylor Sander i w ekspresowym tempie gospodarze zwiększyli dystans punktowy (8:3). Wraz z rozwojem partii przyjezdni sprawiali wrażenie coraz bardziej bezradnych, odbijając się od ściany bloku rywali, pojedyncze skuteczne zagrania gości były tylko tłem dla oczek zdobywanych seriami przez ekipę z Włoch (11:5). Do duetu Sander/Starović dołączył Uros Kovacević, siła skrzydeł Calzedonii Werona pozwoliła miejscowym utrzymać kontrolę nad przebiegiem seta (17:12). Przy stanie 20:15 trener przyjezdnych przywołał jeszcze swoich podopiecznych do siebie. W końcówce seta gospodarze nie imponowali już tak skutecznością, podczas gdy ambitnie walczący Portugalczycy zdołali zniwelować stratę (23:17). W kluczowym momencie partii Calzedonia Werona mogła liczyć na Urosa Kovacevicia, zagrywki Serba i kolejne kontrataki zrobiły swoje i zespół Andrei Gianiego wygrał 25:18.



Zupełnie inaczej wyglądała druga partia meczu. Po końcówce pierwszego seta podopieczni trenera José Jardima wyraźnie uwierzyli w swoje umiejętności. Dość szybko celnym atakiem zameldował się Justin Duff, a poprawa efektywności Portugalczyków w zagraniach z pierwszej akcji miała swoje przełożenie na wynik. Przyjezdni zdołali utrzymywać kontakt punktowy z rywalem, po włoskiej stronie siatki wciąż rolę lidera utrzymywał Sasa Starović (6:7). Tym razem szybciej zareagowali siatkarze Benfiki, Włosi przekonali się o sile bloku rywali i po raz pierwszy w spotkaniu przyjezdni wypracowali nieco wyższe prowadzenie (11:9). Niezłe noty w zespole gości zbierał Gaspar, jednak nie było to ostatnie słowo zespołu Andrei Gianiego, punktowe zagrania Kovacevicia przywróciły bowiem nadzieję miejscowym (16:16). Poziom widowiska nieco zaniżały błędy popełniane przez zawodników obu ekip, jednak wciąż żadna z drużyn nie była w stanie odskoczyć przeciwnikom. Przy utrzymującej się grze punkt za punkt triumfatora miała wyłonić gra na przewagi. Zagrania Starovicia dawały gospodarzom jeszcze nadzieję na unikniecie siatkarskiej „wojny nerwów” (23:21), jednak zespół z Lizbony nie zamierzał rezygnować. Andrea Giani w końcówce przerwą na żądanie próbował jeszcze wybić Portugalczyków z rytmu, ten manewr się nie udał i kropkę nad i celnym atakiem postawił Duff (24:26).

Gorsze chwile w szeregach ekipy z Werony nie mijały. Miejscowi w kolejnym secie tylko do stanu 3:3 utrzymywali kontakt punktowy z rywalem. Kolejne zrywy w kontrach i zagrania Starovicia z Sanderem miały poprawić sytuację (5:7). Na niewiele się to jednak zdało, dobrze dysponowany tego dnia był Gaspar i w ekspresowym tempie przyjezdni wypracowali kilkupunktową zaliczkę (5:9). Ten fragment meczu dość mocno przypominał odsłonę premierową, z tym że przy zamianie ról. Portugalczykom wychodziło praktycznie wszystko, a ryzyko podejmowane w polu serwisowym opłaciło się, podczas gdy głównym problemem siatkarzy z Italii był brak dobrego przyjęcia, przez co Baranowicz nie miał wielkiego manewru w grze kombinacyjnej. Andrea Giani próbował jeszcze wybić z rytmu rozpędzonych rywali, jednak podczas drugiej regulaminowej przerwy w grze zespół z Lizbony mógł pochwalić się dziesięciopunktowa zaliczką (16:10). Swój zespół próbował jeszcze ratować Starović, jednak zawodnikom z Portugalii wychodziło praktycznie wszystko (13:21). Tej partii gospodarze nie zdołali już uratować, finalnie przegrywając 16:25.

Na przestrzeni całego spotkania nie brakowało zwrotów akcji, i tak w odsłonie czwartej wszystko się zmieniło. Siatkarze z Werony mocnym akcentem rozpoczęli tę partię. W ataku znakomicie prezentował się Sander, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 4:1. Nie było to ostatnie słowo włoskiej ekipy. Starović i jego koledzy wyraźnie nabrali „wiatru w żagle” podczas gdy duet Gaspar/Duff tracił na skuteczności (7:3). Przy kompletnej grze miejscowi zdołali podwyższyć przewagę do sześciu punktów podczas drugiej przerwy technicznej. Kolejne próby odrabiania strat, podejmowane przez Portugalczyków, odbijały się od ściany bloku Calzedonii Werona, niemałą czujnością na siatce mógł się pochwalić Zinger (17:12). Kiedy przy kolejnych kontrach podopieczni José Jardima zbliżyli się do rywali 21:19 i było nieco nerwowo. W szeregi miejscowych wróciły problemy z przyjęciem, jednak w trudnych chwilach włoska ekipa mogła liczyć na Starovicia. Tej szansy miejscowi już nie zmarnowali i wygrywając 25:21, doprowadzili do tie-breaka.

Decydujący fragment meczu to gra na styku, partię celnym atakiem otworzył Sander, jednak błąd na siatce gospodarzy w kolejnej akcji wyrównał stan. Częściej mylili się jednak siatkarze z Portugalii, mając problemy z przyjęciem serwisu rywala i gubiąc rytm ataku (3:1). Nie brakowało nerwowości, co bezbłędnie wykorzystali goście, całkowicie odrabiając stratę jeszcze przed zmianą stron boiska (5:5). Kluczową okazała się siła bloku Calzedonii Werona, o czym przekonał się Kolev. Przy dwupunktowej zaliczce podopiecznych Andrei Gianiego na dłuższej przestrzeni seta utrzymywała się gra punkt za punkt (9:7). Nie był to koniec emocji, po raz kolejny w spotkaniu Włosi ponownie pozwolili rywalom wrócić do gry (10:11). Tej szansy zawodnicy trenera Jardima nie zmarnowali, po imponującym finiszu triumfując 15:12 i w całym meczu 3:2.

Calzedonia Verona – Benfica Lizbona 2:3
(25:18, 24:26, 16:25, 25:21, 12:15)

Składy zespołów:
Calzedonia: Zingel (12), Kovacević (13), Baranowicz (3), Starović (18), Sander (23), Anzani (11), Pesaresi (libero) oraz Gitto, Lecat (2), Spirito i Ballei (1)
Benfica:
Bertassoni (1), Duff (10), Reis (2), Gaspar (13), Kolev (16), Soares (23), Casas (libero) oraz Silva (16), Gelinski, van Werkhoven, Oliveira (1) i Llanes (1)

Zobacz również:
Wyniki i tabelę Pucharu Challenge

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved