Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Challenge Cup M: W 1/16 finału dużo czterosetowych meczów

Challenge Cup M: W 1/16 finału dużo czterosetowych meczów

fot. Arkadiusz Buczyński

W 1/16 finału Challenge Cup mężczyzn sporo meczów kończyło się w czterech setach, a tylko jeden w tie-breaku. Zwycięstwa odnieśli faworyci, czyli przedstawiciele rosyjskiej, włoskiej oraz tureckiej siatkówki. Za to straty w meczu rewanżowym odrabiać będzie musiał Topvolley Antwerpia. Belgijska drużyna z Polakami w składzie przegrała pierwsze spotkanie 1:3.

Jako pierwszy do 1/8 finału Challenge Cup bez gry awansował Spartak Ljig. Blisko osiągnięcia tego celu są również faworyci. Galatasaray Stambuł wygrało 3:0 na wyjeździe z Gentofte Volley, a do sukcesu turecką ekipę poprowadził zdobywca 13 punktów Melih Siratca. Jeszcze łatwiej i szybciej z Landstede Zwolle uporała się Calzedonia Werona, która w jednym z setów pozwoliła przeciwnikom ugrać zaledwie 10 oczek. Najlepiej punktującym zawodnikiem w szeregach włoskiej drużyny był Taylor Sander. Jedynie Fakielowi Nowy Urengoj przytrafiła się chwila dekoncentracji w starciu z Abiant Lycurgus, ale nawet przegrana w jednej partii nie powinna mieć większego znaczenia w kontekście losów dwumeczu.



Straty we własnej hali będzie musiał odrabiać Topvolley Antwerpia, który przegrał w Lizbonie z miejscową Benficą 1:3. Belgijskiemu zespołowi nie pomogła nawet przyzwoita postawa polskiego trio – Jakub Wachnik, Jan Siemiątkowski, Mateusz Przybyła, które łącznie zdobyło 22 punkty. Zdecydowanie lepiej poszło innemu belgijskiemu przedstawicielowi, czyli Prefaxis Menen, który wprawdzie nieudanie rozpoczął mecz z Hurrikaami Loimaa, ale ostatecznie zdołał zwyciężyć 3:1.

W najmniej prestiżowym z europejskich pucharów dobrze radzą sobie francuskie zespoły, bowiem na wyjeździe seta nie straciło Arago de Sete, zaś z własnej hali ASUL Lyon Metropole odprawił z kwitkiem Loimu Raisio. Z sukcesem gra w nim także węgierski Fino Kaposvar, który wykorzystał atut własnego parkietu i pokonał Parnu VC. Sporo emocji było za to w konfrontacji C.S. Arcada Galati z CEZ Karlovarsko. Czeska drużyna była o włos od doprowadzenia do tie-breaka w Rumunii, ale ostatecznie wróciła z niej tylko z jednym ugranym setem i szansy na odwrócenie losów rywalizacji będzie musiała szukać we własnej hali. Spory niedosyt może odczuwać Pokka A.E. Karava, która prowadziła już 2:0 w Zlinie z miejscową Fatrą, a jednak to słowacka drużyna zdołała odwrócić losy spotkania i zapewniła sobie minimalną przewagę przed rewanżem.

Pierwszy krok ku awansowi do kolejnej rundy uczynił także Ethnikos Alexandroupolis, ale na wyjeździe będzie musiał mieć się na baczności, gdyż VK Prievidza już w pierwszym meczu był blisko doprowadzenia do tie-breaka, zatem we własnej hali może być jeszcze groźniejszy. Również tylko seta w pierwszym meczu stracił Stambuł BBSK, który u siebie wykazał wyższość nad Stroitelem Mińsk. Za to Calcit Kamnik jest w komfortowej sytuacji przed rewanżem, bowiem u siebie nie oddał przeciwnikom z Apeldoorn ani jednej odsłony. Gorzej powiodło się Hapoelowi Kfar Saba, który ugrał tylko seta u siebie Crvenie Zvezdzie Belgrad, natomiast dwumecz Lokomotiwu Charków z Volley Amriswil zostanie rozegrany w połowie grudnia.

Zobacz również
Wyniki Challenge Cup mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-12-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved