Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Bruno Rezende: Kocham grać w siatkówkę

Bruno Rezende: Kocham grać w siatkówkę

fot. cev.lu

We wtorkowym meczu Ligi Mistrzów rozgrywanym w Gliwach ZAKSA Kędzierzyn Koźle zmierzyła się z Cucine Lube Civitanova. Włoski zespół kontrolował przebieg spotkania i zdołał pokonać liderów PlusLigi bez straty seta. – Kiedy rozgrywamy mecze z takimi zespołami jak Perugia, ZAKSA czy Trento, z którymi zagramy w niedzielę, to całe zmęczenie odchodzi – stwierdził rozgrywający wicemistrzów Włoch Bruno Rezende.

Jakie elementy, w pańskiej opinii, zadecydowały o zwycięstwie w meczu z ZAKSĄ?



Bruno Rezende:Myślę, że zagraliśmy bardzo dobrze w systemie defensywnym, bloku i obronie. Wiedzieliśmy, że Toniutti to świetny rozgrywający, gra bardzo szybko i mieliśmy świadomość, że musieliśmy serwować mocno, żeby utrudnić rywalom przyjęcie. Wykonaliśmy to zadanie bardzo dobrze. Dotykaliśmy na siatce wiele piłek, broniliśmy. To był klucz do zwycięstwa w tym spotkaniu.

Część liczyła na to, że będziecie zmęczeni po hitowym starciu z Perugią…

– Kiedy rozgrywamy mecze z takimi zespołami jak Perugia, ZAKSA czy Trento, z którymi zagramy w niedzielę, to całe zmęczenie odchodzi. Te wielkie mecze, we wspaniałych halach, ze świetnymi kibicami są najważniejszą rzeczą dla każdego zawodnika. Marzymy o czymś takim, nikt nie był zmęczony. Chcieliśmy dostarczyć wszystkim fanom fantastycznego widowiska.

A jak z tym zmęczeniem jest u pana? Na boisku wydaje się pan zawsze pełen energii…

– Czasem się męczę. (śmiech) Rozmawialiśmy mnóstwo o tym. Po mistrzostwach świata nie mieliśmy ani jednego wolnego dnia. Próbuję rozmawiać o tym z wieloma siatkarzami, którzy grają w kadrach. Gramy zbyt dużo spotkań, ponad 80 meczów w ciągu roku, to nie jest proste i zdrowe dla zawodników. To potrzebujemy zmienić, próbować dotrzeć do osób z CEV, FIVB. Jednak gdy wchodzimy na takie hale jak ta, to całe to zmęczenie znika. Po prostu chcemy grać, ponieważ to nasza pasja. W tym rzecz, byciu szczęśliwym i gotowym do pracy. Jak wspomniałem, to moja pasja. Kocham grać w siatkówkę.

Bardziej męczy się pan fizycznie czy mentalnie?

– Myślę, że w obu tych aspektach. Jako rozgrywający muszę ciągle myśleć o strategii, taktyce i to nie jest łatwe. Czasem ma się kilka ciężkich fizycznie spotkań, ale także mentalnie, ponieważ jest presja na wygraną. Kiedy gram w kadrze Brazylii, to muszę zawsze wygrywać. Podobna sytuacja istnieje w Lube. To ciśnienie sprawia trudności każdemu z zawodników.

Myśli pan, że zmiana kalendarza, którą proponują Polacy, czyli wydłużenie sezonu klubowego i skrócenie reprezentacyjnego, to dobry pomysł?

– Tak, myślę, że potrzebujemy też jednego miesiąca całkowicie wolnego, bez żadnych oficjalnych spotkań. To bardzo ważne. Ten miesiąc to jest rzecz, której zawodnicy i sztab potrzebują. Przez ten czas można by przygotować się lepiej rozgrywek. Wtedy poziom meczów i widowisko byłoby lepsze. O tym musimy myśleć nie tylko dlatego, że odczuwamy zmęczenie, ale także pod kątem poziomu tych spotkań, żeby dać lepsze widowisko. To mógłby być klucz. Troszkę dłuższy sezon z klubami, krótszy ten reprezentacyjny i miesiąc wolnego.

Wiem, że to nie pańskie zmartwienie, ale słyszał pan o tym, że CEV chce zorganizować w 2021 roku mistrzostwa Europy w 16 krajach? Co pan o tym sądzi?

– Nie słyszałem o tym, więc za bardzo o tej sprawie nie myślałem. Jeśli to odbyłoby się na przestrzeni roku, tak jak kwalifikacje do mistrzostw świata w piłce nożnej, to być może zdałoby to egzamin. Jednak 16 krajów przeciągu miesiąca to zbyt dużo, zbyt wiele podróży. Ciężko mówić o tym, nie znając do końca sprawy.

Jak układa się wam współpraca z Ferdinando de Giorgim? Jakie są różnice między nim a trenerem MedeiM?

– Giampaolo Medei to świetny trener i człowiek. W ubiegłym sezonie Lube zdołało awansować do wszystkich finałów, lecz nie wygrało żadnego. Dla mnie to niezły rezultat, ale może dla niektórych dziennikarzy czy też osób w klubie to nie był dobry wynik. Myślę, że ciążyła na nim presja w tym roku. Kiedy przegraliśmy w Klubowych Mistrzostwa Świata w Polsce, ta presja była zbyt duża. Obecnie naszym trenerem jest Ferdinando de Giorgi, dla mnie to dobrze, ponieważ grał jako rozgrywający. Rozmawiamy bardzo dużo o takich rzeczach, ponieważ może mi pomóc, a ja mogę się poprawić i rozwinąć. To był świetny zawodnik, mistrz świata. To bardzo wymagający szkoleniowiec dla każdego. Trenujemy dużo, próbujemy poprawić rzeczy w naszym systemie defensywnym, tak jak to robił w Polsce. Polscy zawodnicy pomogli mu zrozumieć ten typ siatkówki, granie zawsze z blokiem, obroną. Myślę, że wdrażamy to do naszego zespołu i to bardzo ważne.

Czy trener De Giorgi pomógł zdjąć z was tę presję?

– Tak. Na początku sezonu wszyscy mówili, że Lube to „dream team”, że wszystko wygramy, a w siatkówce tak nie jest. To nowa drużyna, a osobiście nigdy nie grałem z żadnym z tych zawodników. Nie jesteśmy jeszcze zgrani, Fabio Balaso to nowy libero, nie grał z Osmanym Juantoreną ani z Lealem. Wszystko jest nowe, potrzebujemy czasu, żeby przyswoić nowe rzeczy do naszego systemu gry. Być może nawet my, zawodnicy, nie mieliśmy tej cierpliwości, żeby to zrozumieć. Chcieliśmy, żeby wszystko wychodziło tak, jak powinno od samego początku, a te rzeczy nie układały się po naszej myśli. Myślę, że straciliśmy tę cierpliwość w niektórych momentach w sezonie, jak w finale w Częstochowie czy innych spotkaniach. Sądzę, że Fefe pomógł nam to poukładać w głowie, grać akcja za akcję. Jeśli piłka jest ciężka, to nie robić błędów, grać w defensywie. Prezentujemy się lepiej, ponieważ nie myślimy o każdej następnej akcji i to musimy robić.

Wspomniał pan o „dream teamie”, czy Lube jest dla pana taką drużyną?

– Nie, to nie jest „dream team”, ponieważ nie gramy jak taki zespół. Myślę, że ciężko w ogóle byłoby uzyskać „dream team”, ponieważ obecnie siatkówka jest na bardzo wysokim poziomie, wiele drużyn prezentuje się bardzo dobrze. W tym sporcie bardziej liczy się forma dnia. Ciężko wskazać jedną drużynę, która by dominowała przez rok czy dwa. Myślę, że musimy być skromni, mieć cierpliwość i nie myśleć o „dream teamie” tylko grać i poprawiać się z każdym spotkaniem.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved