Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Bogdan Serwiński: Momentami jestem bezsilny

Bogdan Serwiński: Momentami jestem bezsilny

Muszynianki ciągle nie mogą liczyć na pomoc Anny Grejman, która przed sezonem doznała kontuzji na zgrupowaniu reprezentacji Polski. – Nadal dzieje się tak, że kiedy zawodniczka już nie jest potrzebna w kadrze, to nikt się nią nie interesuje. A klub jest pozostawiony w wielkiej niewiedzy. Momentami jestem bezsilny – mówi Bogdan Serwiński.

W starciu z Atomem faworytki z Muszyny, choć w drugim secie zostały rozbite, zdobyły komplet punktów. To ich szóste zwycięstwo w sezonie, wszystkie odniosły u siebie (na swoim parkiecie przegrały tylko raz). – Zawsze trudno jest grać z rywalem, który preferuje tak zwaną radosną siatkówkę, gra bardzo ambitnie i walecznie. Na pewno w naszej grze jest jeszcze sporo mankamentów, jednak dopóki są dobre wyniki, dopóty jesteśmy zadowolone – oceniła Dorota Medyńska, libero ekipy z Małopolski.



Muszynianki ciągle nie mogą liczyć na pomoc Anny Grejman, która przed sezonem doznała kontuzji na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Co prawda kilka dni temu „Mineralne” grały w Łodzi, gdzie rehabilituje się 23-latka, ale sztab szkoleniowy wiele na temat jej zdrowia się nie dowiedział. Zwolnienie lekarskie Grejman ma wystawione do 16 grudnia. – I nic więcej nie wiem. A myślałem, że będę miał pełną wiedzę, co Ania ma robić – mówi trener Bogdan Serwiński, który w Łodzi ze swoją zawodniczką się widział, ale z lekarzem ją prowadzącym – choć byli umówieni – już nie. – Pojechał na tydzień do Stanów Zjednoczonych. Wróci w poniedziałek. Ania miała zrobione badania, zlecone przez profesora Domżalskiego, który wyjechał. Nie ma żadnej oceny, bo musi to zrobić doktor, ale go nie ma. Dla mnie wszystko jest trochę takie, mówiąc wprost, postawione na głowie – twierdzi Bogdan Serwiński.

Formalnie leczenie Grejman prowadzi sztab reprezentacji Polski. – To nie pierwsza taka sytuacja, że jak zawodnik kończy pracę w kadrze, to poza klubem nikogo nie interesuje. W poniedziałek Ania ma się kontaktować z lekarzem. Ja też będę, chociaż to wcale nie takie proste. No bo jak to zwykle bywa, lekarz nie poczuwa się do obowiązku informowania klubu. W zasadzie wszelkie informacje wyrywam po kawałku, a powinno być odwrotnie: to ja powinienem mieć co jakiś czas szczegółowy raport, bo to przecież klub oddał swojego pracownika reprezentacji. Słów mi brakuje, już tyle takich przypadków przeżyłem – mówi trener i dodaje: – Nawet w pewnym momencie byłem określany jako najbardziej zagorzały wróg reprezentacji. A ja tylko walczyłem o to, żeby wszystko odbywało się solidnie. Jak się jednak okazuje, niewiele uzyskałem. Nadal dzieje się tak, że kiedy zawodniczka już nie jest potrzebna w kadrze, to nikt się nią nie interesuje. A klub jest pozostawiony w wielkiej niewiedzy. Momentami jestem bezsilny.

Więcej w Dzienniku Polskim

źródło: Dziennik Polski

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved