Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Błażej Szymeczko: Nie ma sensu sztucznie pompować balonika

Błażej Szymeczko: Nie ma sensu sztucznie pompować balonika

fot. stalnysa.pl

– Wszyscy wiemy, że zwycięstwa cementują zespół, dodają pewności. W tym momencie mamy taką pewność w sobie i ta pewność będzie w nas w kolejnych spotkaniach. Będzie nam pomagać zdobywać cenne punkty – powiedział środkowy Stali AZS PWSZ Nysa, Błażej Szymeczko po zwycięstwie z TSV Sanok.

W miniony weekend pokonaliście TSV Sanok. Zanosiło się na to, że będzie to mecz do jednej bramki, ale chyba wcale nie było tak lekko i łatwo, jak mógłby wskazywać na to wynik, szczególnie w dwóch pierwszych setach?



Błażej Szymeczko:Do meczu z sanoczanami podeszliśmy mocno skoncentrowani, gdyż zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że mimo iż to my byliśmy faworytami tego spotkania, to drużyna z Sanoka to solidny zespół potrafiący grać dobrą siatkówkę. Dwa pierwsze sety pokazały, że jesteśmy dobrze przygotowani do tego meczu, bo toczyliśmy go pod swoje dyktando, w trzecim secie sanoczanie postawili na mocną zagrywkę, a u nas nie funkcjonowało przyjęcie i trochę słabiej zagraliśmy blokiem. Myślę, że nie miało wpływu rozluźnienie na wynik tego seta, bo po dwóch pierwszych setach powtarzaliśmy sobie, że przed nami najważniejsza część spotkania. Niestety, przegraliśmy ją, ale w kolejnej partii poprawiliśmy grę, wygraliśmy kilka ważnych akcji i ostatecznie trzy punkty zostały w Nysie, z czego bardzo się cieszymy.

Po dwóch wygranych setach trochę rozprężenia wkradło się w wasze szeregi? Ryzyko w polu serwisowym pozwoliło rywalom wygrać trzecią odsłonę? Była obawa, że wynik może wymknąć wam się spod kontroli?

– Nie było żadnej obawy. Po prostu po trzecim secie musieliśmy być jeszcze bardziej skoncentrowani i tę koncentrację utrzymaliśmy do końca, choć w połowie seta graliśmy praktycznie punkt za punkt. Dopiero kilka dobrych akcji w bloku i na zagrywce pod koniec seta pozwoliło nam odskoczyć na kilka punktów, dzięki czemu wygraliśmy 25:18.

Kłopoty zdrowotne w ostatnim czasie mocno utrudniały wam zadanie? Mogły mieć jakiś wpływ na waszą formę na przestrzeni ostatnich meczów?

– Rzeczywiście, mamy swoje problemy zdrowotne w zespole. Z gry wypadli nam nominalnie pierwsi przyjmujący, zawodnicy, którzy grali w wyjściowej szóstce od początku sezonu. Mogło mieć to wpływ na naszą grę, jednak chłopaki, którzy grali już w Siedlcach od pierwszego gwizdka [Łukasz Lubaczewski i Karol Rawiak – przyp. red.] pokazali, że są wartościowymi zawodnikami. W naszym zespole każdy jest w stanie pomóc i grać na wysokim poziomie, gdy któryś z zawodników nominalnie z pierwszej szóstki jest kontuzjowany lub ma gorszy moment. Takie momenty pokazują, że mamy bardzo dobrych zawodników na takim samym, wysokim poziomie.

Na początku sezonu graliście trochę w kratkę. Czy ostatnie zwycięstwa pomogą wam złapać odpowiedni rytm gry i dadzą wam więcej pewności siebie w kolejnych pojedynkach?

– Początek sezonu nie był dla nas udany. Po dwóch przegranych meczach porozmawialiśmy sobie po męsku, co trzeba zmienić i co zrobić, by zacząć wygrywać, co widać przynosi efekty. Wszyscy wiemy, że zwycięstwa cementują zespół, dodają pewności. W tym momencie mamy taką pewność w sobie i ta pewność będzie w nas w kolejnych spotkaniach. Będzie nam pomagać zdobywać cenne punkty.

W minioną środę rozpoczęliście też walkę w Pucharze Polski. Pierwszoligowcy różnie traktują te rozgrywki, a jak wy do nich podchodzicie? Liczycie na dojście do fazy, w której zagracie z ekipą z PlusLigi, żeby pokazać, że wasze plany związane z powalczeniem o awans do elity nie są bezzasadne?

– Puchar Polski to trochę odskocznia od ligi, zespoły różnie podchodzą do tych rozgrywek. Być może jest to spowodowane tym, że są to kolejne wydatki dla klubów lub po prostu zespoły nie widzą sensu grania na maksa w tych rozgrywkach, bo gdy dojdzie się do momentu grania z zespołami z PlusLigi, przygoda z pucharem się kończy. My nie mamy określonego celu związanego z pucharem – wiadomo, że chcemy grać jak najdłużej, bo drzemie w nas ambicja, a poza tym fajnie będzie trafić na zespół z PlusLigi, bo dobrze byłoby zmierzyć się z kimś z elity, jednak nie ma nacisku ze strony trenerów ani zarządu, że za wszelką cenę chcemy grać z drużyną z PlusLigi, bo nie ma też sensu sztucznie pompować balonika.

W lidze czeka was konfrontacja w Wałbrzychu z miejscową Aqua Zdrój. Wprawdzie sezon pokazał, że żadnego rywala nie można lekceważyć, ale chyba jakiekolwiek punkty stracone na Dolnym Śląsku będą dla was sporym rozczarowaniem?

– W Wałbrzychu czeka nas ciężkie spotkanie. Po pierwsze dlatego, że w Wałbrzychu gra dwóch zawodników, którzy spędzili w Stali ostatnie dwa sezony, czyli Bartek Dzikowicz i Jędrzej Goss, którzy na pewno będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony na tle naszego zespołu. Dodatkowym smaczkiem będzie fakt, iż trenerem Aqua Zdroju został Janusz Bułkowski od lat związany ze Stalą, a jeszcze w tamtym sezonie trener większości z nas. Kolejny ważny aspekt to hala, która jest bardzo duża, a wiadomo, że nasz kocioł nie należy do największych. Będziemy mieć mało czasu na przyzwyczajenie się do takiego obiektu, jednak jedziemy do Wałbrzycha walczyć o pełną pulę punktów. Myślę, że jak podejdziemy do tego meczu w pełni zmobilizowani i skoncentrowani, to powinniśmy wywieźć z Wałbrzycha trzy punkty, choć podkreślam, że nie lekceważymy żadnego zespołu i nastawiamy się na walkę o każdą piłkę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-11-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved