Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Błażej Krzyształowicz: Gdyby to okazał się zły wybór, proszę winić mnie, a nie Femke

Błażej Krzyształowicz: Gdyby to okazał się zły wybór, proszę winić mnie, a nie Femke

fot. Sylwia Lis

Łodzianki wygrały swój pierwszy mecz w aktualnej edycji Ligi Mistrzyń, pokonując w Łódź Sport Arenie drużynę RC Cannes. Mecz drugiej kolejki w grupie C był dosyć jednostronny, choć obie drużyny były dalekie od zaprezentowania swojej optymalnej formy. „Różnicę” stanowiła na pewno Jovana Brakocević-Canzian, która zdobyła aż 25 punktów dla swojego zespołu. Jedynie w końcówce trzeciego seta mały przestój zanotowała serbska bombardierka Budowlanych. – „Uciąłbym” chyba głowę Femke, gdyby wystawiła inaczej. Gdyby to okazał się zły wybór, to proszę całą winą obarczać mnie. Zwróćmy uwagę, że później już nasza atakująca się nie myliła – mówił po meczu trener łodzianek, Błażej Krzyształowicz.

Podopieczne Błażeja Krzyształowicza były dość wyraźnie lepsze od swoich rywalek z Francji, które oddały im aż 20 punktów po błędach własnych. Siatkarki z Cannes nie były też szczególnie efektywne w defensywie, co skrupulatnie wykorzystały Anna Bączyńska i Agata Babicz. Z tego co pamiętam, to zespół z Cannes sprzed dwóch lat pod wodzą Laurenta Tillie bronił zdecydowanie lepiej. My po analizie wideo zdecydowaliśmy, że lewe skrzydło ma przede wszystkim plasować i kiwać. W trzecim secie rzeczywiście uszło z nas trochę powietrze, nie wiem, czy było to spowodowane tym, że trochę „witaliśmy się z gąską”, ale siła naszego ataku i dokładność spadła. Mieliśmy też swoje przestoje w pierwszych dwóch setach, zaprosiliśmy zespół z Francji do gry – ocenił szkoleniowiec Grot Budowlanych Łódź, Błażej Krzyształowicz.



Jak bumerang wraca temat eksploatowania w ataku Jovany Brakocević-Canzian, która w czwartek była uruchamiana przez holenderską rozgrywającą aż 48-krotnie. – To, nad czym pracujemy z Femke, to są wybory w newralgicznych momentach meczu. Oczywiście nie może być tak, że będziemy cały czas wybierać w ataku Jovanę. Musimy mieć jeszcze jedną zawodniczkę, która też będzie kończyła trudne piłki. Najprostszy przykład – umawiamy się na pierwszą akcję „fasta” czy pipe i przy kiepskim przyjęciu nie ma takiej możliwości, pozostaje tylko lewe skrzydło. Jeśli jest możliwość wyboru i taki komfort, to faktycznie większość piłek może iść do Jovany – usprawiedliwiał wybory swojej rozgrywającej trener łodzianek. Wydawało się, że Budowlane spokojnie zakończą to spotkanie, ale w końcówce małą zadyszkę miała właśnie liderka brązowych medalistek mistrzostw Polski i dwie piłki na wagę zwycięstwa meczu padły łupem gości. – W takich sytuacjach nawet czwartą czy piątą piłkę też bym wystawił do Serbki. „Uciąłbym” chyba głowę Femke, gdyby wystawiła inaczej. Gdyby to okazał się zły wybór, to proszę całą winą obarczać mnie. Zwróćmy uwagę, że później już nasza atakująca się nie myliła. Tak jak powiedziała w studio pomeczowym Kasia Gajgał: „czasami trzeba swojego lidera wycisnąć jak cytrynę” – cytował słowa reprezentantki Polski Krzyształowicz.

Przed łodziankami ostatni mecz przed świętami Bożego Narodzenia. Rywalkami Budowlanych będą próbujące wyrwać się ze strefy play-out kaliszanki. – To nie będzie łatwy mecz, chociaż jesteśmy w takiej euforii po pierwszym wygranym spotkaniu w Lidze Mistrzyń. Mamy za sobą falowanie formy, porażki z bydgoszczankami i ŁKS-em, z kolei świetnie zagraliśmy w Policach, więc amplituda tych wahań jest naprawdę ogromna. Poza tym ile bym nie pracował mentalnie z dziewczynami, to zawsze jest temat świąt i wyjazdów – przyznał trener łódzkiego zespołu. W składzie drużyny z Łodzi w czwartek nie zobaczyliśmy już Kolety Łyszkiewicz, która rozstała się z zespołem, jej miejsce zajęła Aleksandra Kempfi, 17-letnia juniorka Budowlanych. Czy łódzki klub będzie starał się pozyskać jakieś wzmocnienie? – Na pewno jest to nam potrzebne, bo trenujemy od kilku tygodni w 10-11. Pomagają nam Maciej Biernat czy Adam Czekaj, ale to dziewczyny muszą rywalizować między sobą, a nasza grupa angażowała się w pełni w proces treningowy. Rynek też jest mocno „przebrany” – zauważył Krzyształowicz.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved