Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Beskidy 2015: Pewna wygrana podopiecznych Krzysztofa Stelmacha

Beskidy 2015: Pewna wygrana podopiecznych Krzysztofa Stelmacha

fot. Klaudia Piwowarczyk

W piątek zainaugurowano międzynarodowy turniej Beskidy 2015. Wśród walczących zespołów prócz bielszczan znalazły się kluby z Czech i Słowacji. W pierwszym meczu imprezy górą okazali się zawodniczy Krzysztofa Stelmacha, którzy potrzebowali nieco ponad godziny, aby w trzech partiach pokonać Volejbal Brno. Kolejne spotkanie, mimo że dobrze rozpoczęte przez VK Ostrawa, w czterech setach skończyło się na korzyść Spartaka VKP Komarno.

Od mocnego uderzenia pierwszy mecz turnieju Beskidy 2015 rozpoczęli bielszczanie (4:0). Złą passę Czechów przerwał Vladimir Sucharev, jednak nie zmieniło to przepaści pomiędzy rywalami (8:2). Piłka za piłką dysonans pomiędzy siatkarzami z Podbeskidzia a zespołem z Brna rósł, a duży udział w tym miała dobra postawa Bartłomieja Krulickiego zza linii dziewiątego metra oraz mocne zbicia Sergieja Kapelusa z lewego skrzydła (13:5). Co ciekawe, zdarzały się akcje gości, które robiły wrażenie – jedną z nich była zakończona potrójnym blokiem na BBTS-ie długa wymiana z ciekawymi próbami Nicka Goodela i obronami Nicka Castello, która jednak finalnie nie przyczyniła się do odwrócenia losu spotkania (9:19). W końcówce błędy Suchareva w ofensywie i świetne zagrywki Pawła Gryca przechyliły szalę na korzyść gospodarzy (25:13).

Początek drugiego seta prezentował się jednak inaczej – zdeterminowani Czesi postawili na większe ryzyko w polu serwisowym, a po stronie bielszczan momentami zawodziła gra w obronie (6:6). Nie zmieniło to faktu, że po pierwszej przerwie technicznej gra jeszcze bardziej się wyrównała, a długie akcje stały pod znakiem mocnych zbić i sporej dawki emocji. Ten obraz „zepsuła” dobra postawa Marcina Wiki w atakach z drugiej linii, dająca bielszczanom asumpt do rozpoczęcia budowania przewagi (15:11). Niestety, wkrótce gra zaczęła przypominać falowanie i spadanie, bowiem zbyt pewni siebie miejscowi utracili koncentrację i na tablicy wyników pojawił się rezultat 18:18. Mimo wszystko na linii mety klasa plusligowego zespołu była atutem, który zapisał kolejny set na koncie BBTS-u (25:23).



Bufor bezpieczeństwa wypracowany w pierwszych akcjach ostatniej odsłony spotkania był tym, co dało bielszczanom większą swobodę rozegrania – było to ważne szczególne w kontekście powrotu na boisko po kontuzji Bartłomieja Neroja, który od czasu do czasu zmieniał na parkiecie Grzegorza Pilarza (8:4). Nie ulegało wątpliwości, że największym atutem po stronie czeskiego teamu był blok, którym goście skutecznie punktowali nieliczne niedociągnięcia gospodarzy w ofensywie. Tym elementem nie dało się jednak wygrać meczu, bowiem gra przyjezdnych pełna była pomyłek w przyjęciu, co stanowiło motor napędowy dla bardzo dobrze dysponowanego duetu Lewis-Kapelus (12:9). Widać było, że przewaga miejscowych rosła z każdą minutą, choć tempo rozgrywek znacznie spadło, na co wpływ miało przedłużanie gry przez gości (18:12). W końcówce Krzysztof Stelmach mógł sobie pozwolić na zmiany – na boisku pojawił się Wojciech Siek, który partnerował grającemu od początku partii Kamilowi Kwasowskiemu (21:16). Mecz zakończył się po udanych atakach Gryca (25:21).

BBTS Bielsko-Biała – Volejbal Brno 3:0
(25:13, 25:23, 25:21)

Składy zespołów:
BBTS: Krulicki, Pilarz, Janeczek, Bogdan, Wika, Kapelus, Koziura (libero) oraz Neroj, Gryc, Kwasowski, Siek i Lewis (libero)

Brno: Hrazdira, Hanik, Sucharev, Klapal, Prazak, Goodell, Castello (libero) oraz Licek i Smrcna

Drugie spotkanie turnieju rozpoczęło się dobrą grą zespołu z Ostrawy, który stosunkowo pewnie kontrolował grę przeciwników, nie dając im dojść do głosu na siatce. Słowacki team starał się co prawda poradzić sobie ze skutecznością oponentów w ofensywie, ale przez słabszą prezencję w obronie nie był w stanie przeciwstawić się Czechom. Zdobyta wcześniej zaliczka opłaciła się VK w końcówce seta, gdyż mimo kilku błędów bufor bezpieczeństwa wystarczył drużynie, aby „dowieźć” zwycięstwo do końca (25:22).

Przełomem w meczu była druga partia, w której przegrywający zespół postawił na wzmocnienie siły rażenia zza dziewiątego metra. To właśnie dzięki temu gra wyraźnie się wyrównała i przez większość rozdania toczyła się zacięta walka punkt za punkt. Sytuacja wygląda tak do stanu 21:20, kiedy to Spartak wyszedł na prowadzenie. Już go nie oddał i na tablicy wyników wyświetlił się remis w spotkaniu. Podobny przebieg miał set numer trzy, w którym Słowacy prowadzeni przez swojego atakującego postawili trudne warunki przeciwnikom (6:4). Ci nie pozostali im dłużni, szybko odrabiając straty, lecz przez większość tej odsłony i tak pozostawali za nimi o oczko w tyle. Okazało się to decydujące szczególnie w końcówce (25:23).

Najbardziej zacięty przebieg miał ostatni set, w którym cały czas toczyła się walka na styku. Mocne zbicia kontrastowały z licznymi pomyłkami, w które obfitowało rozdanie. Dzięki większej pewności siebie to jednak zespół z Komarna zagra z BBTS-em w sobotę w finale rozgrywek (31:29).

VK Ostrawa – Spartak VKP Komarno 1:3
(25:22, 22:25, 23:25, 29:31)

Drugi dzień zmagań:
godz. 11:00 – Volejbal Brno – VK Ostrava (o 3. miejsce)
godz. 13:30 – BBTS Bielsko-Biała – Spartak Komarno (o 1. miejsce)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga, rozgrywki towarzyskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved