Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Benjamin Toniutti: Tworzymy kolektyw z wartościowymi zmiennikami

Benjamin Toniutti: Tworzymy kolektyw z wartościowymi zmiennikami

fot. FIVB

Kędzierzyńska ZAKSA jest jak na razie jedynym niepokonanym zespołem w PlusLidze. Podopieczni Ferdinando de Giorgiego wygrali wszystkie pięć spotkań, które rozegrali, i z 14 punktami są obecnie na czele tabeli.

W tym sezonie wygrał wszystko, co mógł. Liga Europejska, Liga Światowa i mistrzostwa Europy w tym roku padły łupem reprezentacji Francji, której grą kierował Benjamin Toniutti. Mierzący jedynie 183 cm wzrostu rozgrywający jeszcze przed sezonem reprezentacyjnym podpisał kontrakt z ZAKSĄ. Jego cel jest jasny – awans do Ligi Mistrzów. – Pomyślałem, że to świetna okazja, żeby zagrać w Polsce. Ten klub zasługuje na to, żeby wygrać coś wielkiego i zakwalifikować się do Ligi Mistrzów. Moim celem jest dać z siebie wszystko, żeby ZAKSA zagrała w tych rozgrywkach – powiedział Strefie Siatkówki.

ZAKSA zajęła 6. miejsce w poprzednim sezonie i nie zdołała się zakwalifikować do Champions League. Tym bardziej dziwić może fakt, że klasowy rozgrywający wybrał klub, który nie gra w europejskich pucharach. – Osobiście mi to nie przeszkadza, ponieważ jest to bardzo intensywny sezon, w którym mamy wiele meczów do rozegrania, włącznie z kwalifikacjami do igrzysk olimpijskich. Biorąc pod uwagę, że mamy całkiem nową drużynę, to że nie gramy w Lidze Mistrzów pozwoli nam więcej pracować na treningach, żeby lepiej się zgrać. Oczywiście, że chciałbym tam wystąpić, ale w tym roku lepiej dla ZAKSY, że nie gra w europejskich pucharach, przez co możemy skupić się na walce o mistrzostwo kraju – ocenił Toniutti.



Francuz nie mógł sobie wymarzyć lepszego początku sezonu. W pięciu wygranych przez trójkolorowych meczach Benjamin Toniutti 3 razy zdobył statuetkę dla najlepszego gracza. Ponadto jest obecnie na 3. miejscu wśród najlepszych rozgrywających ligi. – Gdy dostaję MVP, to za sprawą poczynań moich kolegów z boiska. Skuteczne ataki nie byłyby możliwe, gdybyśmy nie mieli świetnego przyjęcia – mówił skromnie Francuz.

Dobra gra jest też wypadkową dobrej atmosfery i organizacji klubu, którą zachwala sobie rozgrywający. – Miasto jest dosyć małe, ale klub jest bardzo dobry, profesjonalnie zorganizowany, dzięki czemu czuję się tutaj świetnie. Szybko zaczęliśmy rozgrywki, do tego dochodzi dużo treningów, ale jeśli chodzi o sam klub, to jestem bardzo zadowolony. Mamy dużą halę i świetną publiczność – ocenił. Francuz przyjechał do Polski ze swoją dziewczyną oraz nowonarodzonym dzieckiem. Profesjonalne uprawianie sportu musi więc łączyć z obowiązkami rodzicielskimi, jednak przyznaje, że sprawia mu to radość. – Moja dziewczyna mi dużo pomaga, szczególnie im bliżej jest do meczu, tym więcej ona zajmuje się naszą córką i wtedy mogę odpocząć. W domu wszystko dobrze nam się układa, dlatego mogę skupić się na siatkówce – mówi popularny Ben. – Staram się spędzać jak najwięcej czasu z rodziną, ponieważ jest ona dla mnie tak samo ważna, jak siatkówka. Ciężkie treningi przychodzą znacznie łatwiej, kiedy możesz wyczyścić głowę i nie myśleć cały czas o siatkówce – dodał siatkarz ZAKSY.

W tym sezonie w Kędzierzynie-Koźlu spotkało się dwóch kapitanów swoich reprezentacji narodowych, bowiem tę funkcję pełnią Toniutti (Francja) oraz Sam Deroo (Belgia). Ferdinando de Giorgi na pozycję kapitana wybrał jednak Pawła Zatorskiego, którego wspomaga wieloletni zawodnik ekipy z Opolszczyzny – Dominik Witczak. Mimo to filigranowy rozgrywający ZAKSY nie widzi w tym problemu. – Zati [Paweł Zatorski – przyp. red.] dobrze zna klub, ma duże doświadczenie i myślę, że jest naturalnym liderem. Na boisku, ze względu na pozycję, na której gram, to ja staram się nim być. Myślę, że nie mamy typowego „lidera w szatni”, raczej tworzymy kolektyw – zdradził Francuz.

Pozycja rozgrywającego jest najbardziej newralgiczną na boisku. To przez jego ręce przechodzą piłki w każdej akcji i to on decyduje, jak wyglądać ma rozkład ataku. Każdy trener inaczej podchodzi do prowadzenia drużyny, Ferdinando de Giorgi ufa swojemu „sypaczowi”. – Trener pozwala mi grać jak chcę. Sam był rozgrywającym, więc myślę, że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że lepiej zostawić wolną rękę zawodnikom na tej pozycji. Oczywiście przed meczem nakreślamy taktykę, ale ostatecznie to ja prowadzę grę – zakończył Toniutti.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-11-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved