Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Bartosz Pietruczuk: Motywacja jest przeogromna

Bartosz Pietruczuk: Motywacja jest przeogromna

fot. PolaPar AFS

– Motywacja jest przeogromna, każdy z nas chce mieć w swoim siatkarskim CV, że awansował do PlusLigi. To się nie zdarza często, a teraz nadarza się taka okazja, więc to tylko mobilizuje do dalszej pracy – powiedział po wygranym meczu ze Stalą Nysa przyjmujący Espadonu Szczecin, Bartosz Pietruczuk. Szczecinianie są jednym z trzech zespołów aspirujących do tego, aby w przyszłym sezonie zagrać w PlusLidze.

Jest kolejna wygrana na waszym koncie. Spodziewaliście się tego, że aż tak łatwo pójdzie wam w meczu z ekipą z Nysy? Wiadomo, że to zawsze jest niewygodny rywal.



Bartosz Pietruczuk: – Liga nas nauczyła, że każdy przeciwnik jest nam w stanie zabrać punkt albo nawet z każdym potrafimy z nim przegrać. W środę wywalczyliśmy trzy punkty i jesteśmy z tego powodu bardzo zadowoleni. Rywal nie stawiał zbyt dużego oporu, co było widać. Bardzo dobrze graliśmy zagrywką, a także w przyjęciu. To nam ułatwiło grę także w pozostałych elementach, jak ma się przyjęcie i zagrywkę, to potem wszystko już idzie do przodu.

To przyjęcie, o którym wspomniałeś, pozwoliło Michałowi Sladeckowi grać wszystkimi strefami boiska, środkiem, skrzydłami, drugą linią.

– Dokładnie tak. Bardzo dużo graliśmy środkiem z racji tego, że było to przyjęcie. Niesamowitą zmianę dał Łukasz Pietrzak. Jesteśmy z tego powodu bardzo zadowoleni, bo on ostatnio bardzo mało grał i potrzebował takiego impulsu do dalszej pracy.

Nie tylko Łukasz, ale także i Sławomir Zemlik wszedł na przyjęcie zagrywki i pokazał się z dobrej strony. Potwierdza to tylko fakt, iż macie taki zespół, w którym każdy jest w stanie wnieść wiele do gry.

– Mamy szeroką ławkę i każdy z nas potrafi wejść i odmienić losy spotkania. W środę pokazali to Sławek z Łukaszem. Dostali swoją szansę, weszli i odmienili naszą grę. Nie wiadomo, jak by się to potoczyło, gdyby te zmiany nie doszły do skutku. To ważne i pocieszające, że każdy dołożył swoją cegiełkę do tego zwycięstwa.

Ważne było to, żeby utrzymywać koncentrację. Chwila rozluźnienia powodowała, że nysanie odrabiali straty, albo i nawet prowadzili.

– Zgadza się. Niestety cały czas borykamy się z tym, że niekiedy brakuje nam tej koncentracji, co było widać. W momentach, gdzie troszkę spuściliśmy z tonu, rywal zaczął na nas napierać, dochodził nas na punkt, a nawet prowadził. Koniec końców jednak to my przechyliliśmy szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Oficjalnie już wiadomo, że aspirujecie do tego, by w sezonie 2016/2017 zagrać w PlusLidze. Dla was jako zawodników jest to duża motywacja do dalszej walki? Wiadomo, jaki jest warunek sportowy.

– Wiemy, że zasada jest taka, że musimy znaleźć się w czołowej czwórce. Stanie się to faktem, jeżeli wygramy pierwszą rundę play-off, a z kim zagramy, to się dopiero okaże pod koniec rundy zasadniczej. Motywacja jest przeogromna, każdy z nas chce mieć w swoim siatkarskim CV, że awansował do PlusLigi. To się nie zdarza często, a teraz nadarza się taka okazja, więc to tylko mobilizuje do dalszej pracy.

Jednak liga w tym sezonie pokazuje, że nawet o tę czwórkę trzeba powalczyć. Wyniki pokazują, że tutaj każdy z każdym może wygrać i cały czas trzeba się mieć na baczności.

– Dlatego bardzo ciężko pracujemy z naszym trenerem Milanem Simojloviciem, który wyciska z nas ostatnie krople potu. Musimy być czujni, tutaj nikt nie chce oddać za darmo punktów, trzeba je wyrwać z parkietu. Mamy takie nastawienie, żeby w każdym meczu dawać z siebie 100%.

Przed wami wolne od grania, bo macie już rozegrany mecz ze Ślepskiem Suwałki awansem. Nie oznacza to jednak wolnego od treningu.

– Już wiemy, że tego luzu nie będzie wiele. Trenujemy w sobotę i niedzielę, mamy wolny tylko poniedziałek. Taką mamy pracę, mamy określony cel, do którego dążymy i musimy się temu poświęcić. Już 27 lutego gramy z Camperem Wyszków, z którym w pierwszej rundzie przegraliśmy 1:3, co nie ukrywam nas troszkę przybiło. Teraz jednak będziemy mieli po swojej stronie atut własnej hali i liczę, że wygramy za trzy punkty, co na pewno nie będzie łatwe. Drużyna z Wyszkowa już nie raz sprawiała niespodzianki.

Wspomniałeś o atucie własnej hali. Wielu zawodników, którzy tutaj przyjeżdżają i z którymi rozmawiam, podkreślają, że hala SDS-u jest niewygodnym obiektem.

– Pamiętam, jak jeszcze grając w zespole z Kęt, przyjechałem tutaj i miałem bardzo duży problem, żeby się odnaleźć w tej hali. Wyjechałem wtedy ze Szczecina ze zwycięstwem, ale nie jest to łatwa hala. Przede wszystkim obiekt jest niski, co nie wydłuża wymian. Każda wysoka obrona powoduje, że piłka trafia w sufit albo kiedy piłka leci w bok, to trafia w trybuny, które są bardzo blisko boiska. My w miarę opanowaliśmy już ten obiekt, czujemy się w nim dobrze i myślę, że nawet nieźle się w nim prezentujemy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved