Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bartosz Kwolek: Trener próbował ratować sytuację

Bartosz Kwolek: Trener próbował ratować sytuację

Wygrana Onico AZS-u Politechniki Warszawskiej z MKS-em Będzin to pierwszy pięciosetowy pojedynek podopiecznych Jakuba Bednaruka w tym sezonie. – Niestety pierwszego seta przegraliśmy, ale z całego spotkania wyszliśmy obronną ręką – mówił po meczu młody przyjmujący warszawskiego zespołu, Bartosz Kwolek.

Końcówka pierwszego seta to był dla was horror.



Bartosz Kwolek: – Na pewno koledzy na boisku przeżywali duży stres – te wszystkie wzloty i upadki. Ja chyba przeżywałem to jeszcze bardziej, bo stojąc obok, człowiek mocniej się stresuje, niż gdy jest na boisku. Niestety pierwszego seta przegraliśmy, ale z całego spotkania wyszliśmy obronną ręką. Bardzo się z tego cieszymy.

Drugi set został puszczony w niepamięć?

Szczerze mówiąc, ogólnie niewiele pamiętam z meczu. Dopiero później wszystko mi się przypomina. (śmiech) Po powrocie do domu przemyślę sobie tę rozgrywkę  i przypomnę kilka rzeczy.

Po dziesięciominutowej przerwie to spotkanie zaczęło się dla was na nowo.

Takie są uroki tej przerwy. Czasem prowadzi się 2:0, wydaje się, że będzie to szybki mecz, a po dziesięciu minutach sytuacja się odwraca i zaczynamy spotkanie od nowa. Nam właśnie udało się zmienić losy tego spotkania i wygrać 3:2.

W takim razie zdradź mi, co robicie podczas tej przerwy, aby na boisko wrócić w lepszej formie.

Dajemy sobie rady, mówimy, co trzeba poprawić i tyle. Podczas tego meczu udało nam się dostatecznie zmotywować.

Mieliście gdzieś z tyłu głowy chęć zrehabilitowania się po nieudanych dla was derbach Mazowsza?

– W mojej młodej głowie jeszcze chyba nie ma jakiejś chęci rewanżu. Podchodzę do każdego meczu w pełni skoncentrowany i zmotywowany. Chcę wypaść jak najlepiej i pokazać swoje możliwości, bo to mój pierwszy sezon w PlusLidze. W każdym meczu staram się dać z siebie sto procent, żeby podwyższać swoje umiejętności.

Na boisku widzieliśmy niemal cały skład AZS-u. Taki był plan, czy też była to próba ratowania sytuacji w pierwszych dwóch partiach?

– Myślę, że trener próbował ratować sytuację, bo ta gra nie układała się po naszej myśli. Trochę się załamaliśmy. Zmiany wnoszą na boisko świeżość. Myślę jednak, że w ten sobotni wieczór spełnił się dobry sen trenera Bednaruka – wygraliśmy mecz 3:2.

Czy późna pora rozgrywek ma dla was jakieś znaczenie?

– Dla mnie nie, ale nie wiem, co o tym myślą Paweł Zagumny i Guillaume Samica. Samica już w trakcie meczu mówił mi, że dla niego to pora, by spać, a nie rozgrywać spotkanie, ale jestem pewien, że było to żartobliwe. Był skoncentrowany do końca, co było widać na boisku.

W końcu, po dość długiej przerwie, to wy byliście gospodarzami spotkania.

– Graliśmy u siebie, a to znaczy, że trenowaliśmy tutaj już od dwóch dni. Wcześniej było tak, że tylko krótka rozgrzewka rano i od razu graliśmy mecz. Teraz udało się odbyć kilka treningów i to dało nam duży komfort podczas rozgrywania meczu w każdym aspekcie sportowym.

Kolejny przeciwnik – Jastrzębski Węgiel – nie należy do najłatwiejszych. Myślałeś już o tym meczu?

Teraz już zapominamy o spotkaniu z będzińskim zespołem i koncentrujemy się na kolejnej rozgrywce. Żaden przeciwnik nie jest dla nas łatwy, jak się okazało. Przed każdym meczem musimy się koncentrować na sto procent i robić wszystko jak najlepiej, bo nigdy nie wiadomo do końca, kto jak będzie grał i komu co wyjdzie. Zawsze trzeba walczyć do końca.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved