Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bartosz Kurek: Zaliczyłem miękkie lądowanie

Bartosz Kurek: Zaliczyłem miękkie lądowanie

fot. ONICO Warszawa Press Focus

– Motywacja jest, głód jest, a Warszawa jest w tym momencie najlepszym miejscem do tego, żeby się spełniać – powiedział w pierwszej rozmowie po podpisaniu kontraktu z ONICO Warszawa Bartosz Kurek.

Saga pt. „Nowy klub Bartosza Kurka” dobiegła końca. Pomijając problemy, z jakimi mierzyłeś się w Stoczni, jesteś zadowolony z takiego obrotu spraw?



Bartosz Kurek: – Muszę przyznać, że zaliczyłem miękkie lądowanie. Lądowanie w supermiejscu, które gwarantuje stabilizację – zarówno sportową, jak i organizacyjną, a na tym mi najbardziej zależało. W całym tym zamieszaniu poradziłem sobie bardzo dobrze i mam nadzieję, że z moim udziałem ONICO Warszawa będzie grało jeszcze lepiej niż dotychczas.

Nie jest tajemnicą, że oferta z ONICO nie była jedyną. Co było czynnikiem, który przesądził o tym, że trafiłeś do Warszawy?

– Bardzo mi zależało na podtrzymaniu poziomu sportowego, nie chciałem „pakować się” w ryzykowne sytuacje i miejsca mi nieznane – to miało decydujące znaczenie przy wyborze oferty ONICO. Poza tym znam zawodników, znam trenera, a prezes, który przy negocjacjach przede wszystkim dbał o dobro klubu, prywatnie jest moim byłym kolegą z boiska. To wszystko sprawiło, że propozycja ONICO była dla mnie najbardziej komfortowa i cieszę się, że już niedługo dołączę do drużyny.

Zacznijmy od trenera, z którym miałeś już okazję współpracować.

– Wiem, jakie pojawiają się w tym temacie komentarze, ale każdego, kto węszy jakiś skandal w naszej współpracy, odsyłam do moich poprzednich wypowiedzi. Od dawna podkreślam, że wszystkie nieporozumienia zostały wyjaśnione i zrobiliśmy to z trenerem tak szybko, jak było to możliwe. Stephane osiągnął z naszą reprezentacją superwynik, wielki sukces, a ja byłem w jego zespole już rok później i graliśmy dla Polski wspólnie przez kolejne dwa sezony. Już wtedy wszystko między nami było OK. Mam nadzieję, że teraz nasza współpraca będzie równie dobra i równie owocna, a wyniki będą satysfakcjonujące zarówno dla nas samych, jak i kibiców.

W drużynie są też Damian Wojtaszek czy Bartek Kwolek, z którymi spędziłeś ostatnio sporo czasu. Z przyjęciem w szatni problemów więc raczej nie będzie, ale musisz wkomponować się do zespołu pod względem czysto sportowym.

– To już będzie to, co lubię najbardziej i w czym czuję się najlepiej, czyli codzienna praca na treningach. Tam zamierzam udowodnić swoją przydatność i mam nadzieję, że dostanę od trenera szansę, aby pokazać swoje umiejętności na boisku. Na mojej pozycji konkurencja będzie duża, ale postaram się dołożyć swoją cegiełkę, żeby było lepiej niż początkowo zakładano.

Tę cegiełkę chcesz dołożyć wyłącznie jako atakujący, czy bierzesz też pod uwagę występy na pozycji przyjmującego?

– Funkcjonuję już wyłącznie jako atakujący, tam czuję się najlepiej. Siatkówka przez ostatnich parę lat naprawdę się zmieniła i nie wiem, czy przy zagrywce, jaką dysponują nasi przeciwnicy, poradziłbym sobie w roli przyjmującego.

W tym sezonie miałeś okazję zagrać przeciwko ONICO. Jak oceniałeś potencjał tego zespołu z perspektywy drużyny przeciwnej?

– Widać w drużynie francuski styl i rękę trenera Antigi. Dobra gra w defensywie i bardzo dobry blok. Ze Stocznią bardzo się na to nastawialiśmy i byliśmy uczulani na ten właśnie element. Mam nadzieję, że teraz podniosę wartość tej drużyny w ofensywie i może to będzie ten właśnie aspekt, który pozwoli grać o najwyższe cele.

Przed sezonem celem była pierwsza szóstka. Myślisz, że teraz te cele mogą być inne, wyższe?

– Wszystko krok po kroku. Trzeba zacząć od zagwarantowania sobie miejsca w play-off, a potem możemy celować wyżej. Przed sezonem, jak i teraz, zespół jest na tyle silny, że może sprawiać problemy każdemu – nawet ZAKSIE w Kędzierzynie, najlepszej w tym momencie drużynie w kraju. Ale trzeba być skoncentrowanym na każdym spotkaniu, z każdym, nawet tym teoretycznie słabszym przeciwnikiem. Byliśmy już świadkami wielu niespodzianek w tym sezonie, więc musimy zachować stuprocentową koncentrację i skupienie.

Jeśli chodzi o ciebie, to masz chyba za sobą najlepszy sezon w karierze…

– To był niezły sezon w kontekście występów w kadrze, bo zakończyłem go swoim największym sukcesem w dotychczasowej karierze. Ale w kontekście rozgrywek ligowych – bywało dużo lepiej. W Turcji niemal cały sezon spędziłem na leczeniu kontuzji. Jestem już jednak przygotowany na to, żeby złapać odpowiedni rytm i skończyć sezon bez żadnych turbulencji i z jak najlepszym wynikiem.

Czyli Bartek Kurek ciągle ma dużo do zdobycia – przede wszystkim w rozgrywkach ligowych, ale w perspektywie są też igrzyska olimpijskie 2020.

– To na pewno będzie ciekawe, ale to odległy temat. Koncentruję się raczej na tym, co czeka mnie w najbliższych dniach, na dołączeniu do nowej drużyny, na powrocie do normalnego rytmu pracy. Gdybym jednak nie czuł motywacji zdobywania kolejnych laurów czy udowadniania sobie kolejnych rzeczy na boisku, to pewnie już dawno nie grałbym w siatkówkę. Motywacja jest, głód jest, a Warszawa jest w tym momencie najlepszym miejscem do tego, żeby się spełniać.

Na koniec zapytam cię o numer, z którym będziesz występował w ONICO, bo nie jest on przypadkowy.

– Nie jest, mój tata przez wiele lat występował z tym numerem w Stali Nysa, ja również na początku swojej kariery grałem z tym numerem w Kędzierzynie, więc historia zatoczyła koło. Mam nadzieję, że przyniesie mi szczęście.

źródło: onicowarszawa.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-12-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved