Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Bartosz Kurek: Jedni dawali mi kopniaka, a inni klepali po ramieniu

Bartosz Kurek: Jedni dawali mi kopniaka, a inni klepali po ramieniu

fot. LUMIKA Anna Klepaczko

– Na swojej drodze spotkałem tysiące ludzi. Jedni w odpowiednim momencie dali mi mocnego kopniaka, po którym się przewróciłem, a inni delikatnie poklepali po ramieniu, bym szedł w odpowiednim kierunku – wspomina Bartosz Kurek, MVP mistrzostw świata z 2018 roku, który przez kłopoty zdrowotne nie zagra w zbliżających się kwalifikacjach olimpijskich.

Finał mistrzostw świata w 2018 roku był niesamowitym wydarzeniem, bowiem biało-czerwonym po czterech latach udało się obronić mistrzowski tytuł. Po raz kolejny w batalii o złoto pokonali wówczas Brazylijczyków. – Była wspólna radość z chłopakami, a chwilę później szybko uciekłem do szatni. Chciałem na gorąco zadzwonić do mojej ukochanej Ani, której, ze względu na przygotowania do sezonu, klub nie puścił do Turynu. Zadzwoniłem też do rodziców. Stwierdziłem, że kiedy opadną emocje i dostaniemy medale, nasza rozmowa nie będzie taka sama – zaznaczył Bartosz Kurek, według którego drużyna w 2018 roku zjednoczyła się, grając w gry planszowe. – Na początku podchodziłem do tego trochę nieśmiało. Proponowałem chłopakom gry, o których wiedziałem, że mogą im się spodobać. Kiedy zobaczyłem, że przyciąga to coraz więcej osób, pomyślałem: „Kurcze, a może to dobry sposób, żeby posiedzieć razem i nie myśleć wyłącznie o siatkówce?”. Nie sądziłem, że to stanie się osią budowy drużyny. Pamiętam, jak podczas drugiego turnieju Ligi Narodów w Chicago w 2018 roku zdarzyło się coś, co nigdy wcześniej nie miało miejsca. W bardzo małym pokoju hotelowym znalazło się naraz czternastu facetów. Cała drużyna. Dziesięciu grało w planszówkę, a reszta w karty. Siatkówka była ostatnim tematem, jaki poruszaliśmy przy okazji takich spotkań. W czasie mistrzostw świata graliśmy natomiast w Avalona. W tej grze każdy otrzymuje kartę ze swoją sekretną rolą, którą reszta musi zdemaskować. Możesz kogoś nie znać, ale za chwilę musisz wyciągnąć od niego jakąś informację. Nawiązujecie relację – dodał zawodnik.



Dla Bartosza Kurka szczególnie trudny był rok 2014, kiedy nie załapał się do składu reprezentacji Polski na odbywające się w Polsce mistrzostwa świata. Ówcześni podopieczni Stephane’a Antigi zdobyli złote medale, ale Kurek musiał obejść się smakiem tego sukcesu. – Nie zasługiwałem swoim poziomem na miejsce w czternastce. Byłem nawet za słaby, by siedzieć za bandami. Miałem problemy zdrowotne i już podczas Memoriału Wagnera przed mistrzostwami było widać, że to nie zmierza w dobrą stronę. Niepotrzebnie przeciągaliśmy moment rozstania. Mnie nie pozwalała zrezygnować ambicja, a trenerowi nadzieja, jaką we mnie pokładał do samego końca. W tamtym czasie szukałem swojej tożsamości. Być może dopiero teraz ją odnalazłem – ocenił atakujący, który cztery lata później znalazł się już w mistrzowskiej drużynie Vitala Heynena, a co więcej został uznany za MVP czempionatu globu w 2018 roku. Przez ostatnie lata przeszedł niesamowitą metamorfozę, która pozwoliła mu wrócić na siatkarski szczyt. – Na swojej drodze spotkałem tysiące ludzi. Jedni w odpowiednim momencie dali mi mocnego kopniaka, po którym się przewróciłem, a inni delikatnie poklepali po ramieniu, bym szedł w odpowiednim kierunku. To jednak głównie zasługa moich fantastycznych rodziców, którzy ukierunkowali mnie na ten cudowny sport – zakończył Bartosz Kurek.

źródło: inf. własna, przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2019-07-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved