Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Bartosz Krzysiek: W żadnym wypadku nie lekceważyć przeciwnika

Bartosz Krzysiek: W żadnym wypadku nie lekceważyć przeciwnika

fot. 1liga.pls.pl

Stal Nysa pierwszą część rundy zasadniczej jako jedyna zakończyła z kompletem trzynastu zwycięstw i jest niekwestionowanym liderem tabeli. Co jest kluczem do tak świetnej dyspozycji i wyników? – To podejście do danego spotkania. Żadnego z przeciwników nie potraktowaliśmy ulgowo. Do każdego meczu przygotowywaliśmy się tak samo, niezależnie, na którym miejscu w tabeli znajdowała się ta drużyna i jak sobie radziła w rozgrywkach – powiedział Bartosz Krzysiek, atakujący nyskiego zespołu.

Pierwszą część rundy zasadniczej zakończyliście z kompletem zwycięstw. Jesteście liderem tabeli. Jaki jest klucz do takiej dyspozycji, żeby wygrać trzynaście meczów z rzędu?



Bartosz Krzysiek: – Dosyć prosty. Tak naprawdę trzeba przychodzić codziennie na treningi i realizować założenia trenerów oraz plan treningowy. Szczerze mówiąc, nie robimy nic nadzwyczajnego, jeśli chodzi o trening. Oczywiście, każdy z nas na pewno indywidualnie dokłada swoją cegiełkę do pracy na treningach, regeneracji poza treningowej. Ważną rolę odgrywa również sposób odżywiania. Natomiast myślę, że tym punktem wyjściowym, tym kluczem jest jednak podejście do danego spotkania. Żadnego z przeciwników nie potraktowaliśmy ulgowo. Do każdego meczu przygotowywaliśmy się tak samo, niezależnie, na którym miejscu w tabeli znajdowała się ta drużyna i jak sobie radziła w rozgrywkach. Myślę, że to było takim głównym kluczem do takiej dyspozycji. Ponadto mamy doskonałe warunki do pracy. Hala Nysa jest świetnie dostosowana do naszych potrzeb. Godziny treningów są pod nas ustalane. Mamy na miejscu swoją szatnie, a w niej dużo suplementów. Jest w pełni wyposażony gabinet fizjoterapeuty, siłownia, piękna hala, wszystkie możliwe przyrządy, trenażery i atrapy, jakie tylko zostały wymyślone do treningu siatkówki. Bardzo często z nich korzystamy, więc warto podziękować klubowi i miastu za to wsparcie. Dzięki sponsorom nie musimy się martwić o warunki na wyjazdach i terminowe wypłaty. Na koniec ta największa cegiełka, czyli nasi kibice, bo to oni tworzą tę super atmosferę w trakcie meczu i niosą nas po kolejne zwycięstwa. Wszystkie elementy tej układanki dobrze funkcjonują i oby tak było do końca sezonu.

Odnieśliście trzynaście zwycięstw. To rzadko spotykany wynik. Patryk Szczurek ostatnio powiedział, że o historycznym rezultacie będzie można mówić, jak pokonacie SMS PZPS I Spała. Mnie osobiście, najbardziej podobało się wasze podejście do rozgrywek. Rozmawiałam z Bartoszem Bućko, czy Łukaszem Łapszyńskim i zgodnie powtarzali, że nie gracie jeszcze swoje najlepszej siatkówki. Ta najlepsza ma dopiero przyjść na drugą część sezonu.

– Coś w tym może być. Na pewno jeszcze nie gramy tej swojej najlepszej siatkówki, chociaż myślę, że są mecze, w których gdzieś tam indywidualnie, poszczególni zawodnicy wznoszą się i zbliżają do tych swoich 80-90 procent, a reszta gra stabilne na 60 procent. Natomiast nie ma takich meczów, w których ktokolwiek grałby poniżej swoich możliwości. Myślę, że można powiedzieć, iż nie gramy jeszcze swojego maksa. Z drugiej strony nie przytrafiały się nam sytuacje, w których ktoś zagrałby poniżej oczekiwań i przez to drużyna miał duże problemy.

Na trzynaście meczów rozegraliście tylko jedno pięciosetowe spotkanie z KFC Gwardią Wrocław. Patrząc na wynik, można byłoby zakładać, że ono było najtrudniejsze. Rzeczywiście to był najcięższy mecz, jaki rozegraliście?

– Jak teraz sięgnąć pamięcią, to rzeczywiście wynik pokazuje, że tamten mecz był najtrudniejszy. Na pewno dużą trudność sprawiło nam wejście w to spotkanie. Na początku w hali „Orbita” ciężko było nam się odnaleźć. Dla nas była to ważna lekcja, ponieważ musieliśmy znaleźć sposób, aby z tego słabszego początku poprawić wynik. Choć rozegraliśmy również trudne inne spotkania. Za nami ciężki wyjazd do Bielska-Białej, Tomaszowa Mazowieckiego oraz Częstochowy. To były naprawdę podobne spotkania pod kątem trudności. Myślę, że teraz przed nami jeszcze trochę cięższych zadań, ponieważ w drugiej rundzie mamy siedem wyjazdów, a sześć meczów zagramy u siebie. Z naszej perspektywy myślę, że wygląda to mniej więcej tak, że każda z tych drużyn może być dla nas najtrudniejszym rywalem. Możemy przegrać z każdym, tak jak możemy ograć każdego. Równie dobrze możemy przegrać z każdym, ale to tak naprawdę będzie oznaczało porażkę z samym sobą. Coś musi nie zagrać, żeby do tej porażki doszło.

Ostatni mecz z APP Krispol dobitnie pokazał, że bardzo dobrze czujecie się we własnej hali. Pokonaliście wrześnian 3:0, a w pierwszym secie wygraliście do 11. Przyznam szczerze, że spodziewałam się większej waleczności po zespole z Wrześni.

– Nie jest pani osamotniona w tych swoich przemyśleniach i przeczuciach, bo sztab szkoleniowy po obejrzeniu ostatnich spotkań zespołu z Wrześni, wskazywał go na naszego dotychczasowego najtrudniejszego przeciwnika. Jednak tak na ten moment się nie stało. Rywale nie byli w stanie rozwinąć skrzydeł. Nie pozwoliliśmy im, żeby grali swoją siatkówkę. Bardzo ważne było to, jak mocno sztab szkoleniowy wpływał na nas, przestrzegając nas przez cały tydzień, że to jest dobry rywal i musimy na niego uważać. To też wyzwoliło w nas dodatkową koncentrację i motywację do tego, żeby dobrze pracować te kilka dni przed meczem i w żadnym wypadku nie lekceważyć przeciwnika.

Rundę rewanżową rozpoczniecie do wyjazdowego meczu z SMS PZPS I Spała. To niezwykle waleczna drużyna. W ostatnim swoim meczu walczyła jak równy z równy, grając przeciwko MCKiS Jaworzno. Absolutnie nie było widać, że tam grają 17-letni, czy niespełna 18-letni zawodnicy.

– Miałem okazję zobaczyć kawałek meczu SMS-u z MCKiS, bo to było pięciosetowe spotkanie, a ja akurat wróciłem z treningu. Nie ukrywajmy drużyny, ze Spały zawsze są drużynami w jakimś stopniu nieobliczalnymi. Myślę, że paradoksalnie taka drużyna ze Spały może wskoczyć w danym meczu na wyższy poziom, niż inne zespoły z tej ligi. Mają do tego warunki fizyczne, jakich nie mają inne drużyny, gdyż głównie pod względem warunków fizycznych buduje się takie grupy, jakie są w Spale. Dopiero potem szlifuje się te talenty, żeby się rozwijały. To mój czwarty sezon w rozgrywkach 1. Ligi i jak sięgam pamięcią, to właśnie mecze ze spalskimi zespołami są najtrudniejszymi w rundzie zasadniczej. Tam panuje troszeczkę inna atmosfera, niż na typowo ligowych meczach. Samo to miejsce, czyli Spała jest szczególna. To jest bardzo mylne i złudne, ponieważ tak samo ważą punkty, jak gdzie indziej. Bardzo istotna będzie koncentracja oraz podejście do meczu. Ciągłe podtrzymywanie tej temperatury. Myślę, że równie ważne będzie dobre wejście w mecz. Istotne, żeby drużyna ze Spały czuła przez całe spotkanie przed nami respekt. Najgorsze, co może się stać, to właśnie to, żeby zawodnicy SMS-u uwierzyli, że mogą grać z nami na równi. Tak ja to miało miejsce w meczu z jaworznianami.

źródło: krispol1liga.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-12-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved