Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bartosz Krzysiek: Musimy to wziąć na klatę

Bartosz Krzysiek: Musimy to wziąć na klatę

fot. GKS Katowice

– Zaczyna ciągnąć się za nami pasmo porażek i sobota miała być dniem, w którym wyjdziemy ze starcia zwycięsko. Nie pozostaje nam nic innego, jak wrócić do domu, przeanalizować przegraną i przyjąć ją z pokorą i sportowym zdenerwowaniem. Musimy to wziąć na klatę, od następnego tygodnia dalej ciężko pracować na kolejne mecze – powiedział po spotkaniu z Chemikiem Bydgoszcz atakujący GKS-u Katowice, Bartosz Krzysiek.

Katowiczanie przyjeżdżali do Bydgoszczy, by zgarnąć cenne punkty do tabeli ligi. Po dobrym dla siebie początku spotkania ostatecznie przyjezdni nie zdołali na tyle skutecznie walczyć z przeciwnikiem, by zapewnić sobie choćby „oczko”. Niezadowolenia porażką nie ukrywał Bartłomiej Krulicki. – Nie można po tym meczu być zadowolonym z naszej gry. W pierwszym secie zagraliśmy całkiem pozytywnie, a potem pojawiło się troszkę błędów własnych. Rywalowi sprzyjało też szczęście – powiedział środkowy. W podobnym tonie wypowiedział się inny zawodnik GieKSy, Bartosz Krzysiek. – Na pewno ta porażka mocno nas zdeprymowała i zdenerwowała, ponieważ mocno liczyliśmy na powrót na dobrą ścieżkę. Zaczyna ciągnąć się za nami pasmo porażek i sobota miała być dniem, w którym wyjdziemy ze starcia zwycięsko. Nie pozostaje nam nic innego, jak wrócić do domu, przeanalizować przegraną i przyjąć ją z pokorą i sportowym zdenerwowaniem. Musimy to wziąć na klatę, od następnego tygodnia dalej ciężko pracować na kolejne mecze – stwierdził atakujący.



Gra zespołu z Katowic zaczęła pogarszać się od drugiego seta. Powodów na taki stan rzeczy szukał Piotr Gruszka. – Od drugiego seta zaczęliśmy mniej bronić, natomiast bydgoszczanie lepiej zagrywali. Mieliśmy też raz przewagę, lecz nie potrafiliśmy grać punkt za punkt. Czasami czekamy tylko na przeciwników, co on zrobi. Tym razem rywal zaczął grać lepiej i nagle pojawił się remis. Jesteśmy zespołem, który jeśli ma przewagę, to gra w siatkówkę. Gdy jesteśmy jednak „na styku”, jest z tym problem. Ponadto sytuacja, w której zespół przeciwny plasami zdobywa kilka punktów z rzędu, jest niedopuszczalna na tym poziomie. W pewnym momencie na pewno się poddaliśmy, co także jest niedopuszczalne, jeżeli walczy się o każdy punkt w każdym meczu – rzekł trener. Na podobne aspekty w grze zwrócili uwagę jego podopieczni. – Zaczęliśmy od drugiego seta mniej bronić, dlatego też mieliśmy mniej kontr. Na samych kontrach nie byliśmy też odpowiednio agresywni – stwierdził Krulicki. – Na pewno lepiej zaczęli zagrywać siatkarze z Bydgoszczy, to nie ulega wątpliwości. Statystyki pokazują, że nic nie „siadło”. W przyjęciu i ataku było podobnie. Gdybyśmy zerknęli w statystyki, to wydaje się, iż bydgoszczanie wygrali blokiem. Wychodzi na to, że brakowało jakości na wystawie sytuacyjnej i przełożeniu tego na atak. Przeciwnicy wykorzystywali takie piłki miękkimi zagraniami, gdzie my zbieraliśmy z nich siatkarskie „czapy” – dodał od siebie Krzysiek.

Atakujący zwrócił ponadto uwagę na fakt, że impuls do działania swoim zawodnikom wysłał rozgrywający Chemika – Raphael Margarido Vinhedo. – Zawodnikiem, który dawał cały czas sygnał o presji na zagrywce, był Margarido, grając taktycznie bardzo dobre serwisy. Myślę, że Chemik uwierzył, iż można zagrywać lepiej. Zaczęły nam wpadać serwisy około 90 km/h, natomiast bydgoszczanie przyjmowali takie zagrania. Na solidnej zagrywce przeciwnika zabrakło nam jakości przyjęcia – ocenił Bartosz Krzysiek.

GieKSa ma obecnie serię czterech porażek z rzędu. Zawodnicy czują ciężar tego faktu, lecz zgodnie twierdzą, że jedyne, co należy zrobić, to dalej walczyć o kolejną wygraną. – Chcemy się przełamać. Do Bydgoszczy też przyjechaliśmy po zwycięstwo, co się nie udało. Jednak głowa do góry i dalej próbujemy. Nie mamy teraz innego wyjścia, jak podejść do spotkania ze Stocznią z czystą kartą – stwierdził Bartłomiej Krulicki. – Wiadomo, że co jakiś czas porażki wracają w rozmowach. Gdy wychodzimy na boisko lub trening, to się o nich nie myśli. Wraca się do domu, patrzy w kalendarz, widząc, że parę meczów uciekło. Stawiamy jednak czoła tym porażkom i pracujemy dalej – dodał Krzysiek.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-11-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved