Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bartosz Gawryszewski: Mamy co poprawiać

Bartosz Gawryszewski: Mamy co poprawiać

fot. Sylwia Lis-Dubiel

W 5. kolejce PlusLigi padło kilka zaskakujących wyników. Blisko sensacji było również w Gdańsku, gdzie miejscowi podejmowali beniaminka – Espadon Szczecin. Przyjezdni rozpoczęli spotkanie bardzo źle, ale udało im się wygrać drugiego seta i byli blisko w trzeciej partii do zapisania pierwszych punktów ligowych w tym sezonie na swoje konto. Lotos Trefl jednak zdołał skutecznie przeciwstawić się rywalowi i wygrać ostatecznie 3:1. – Wygraliśmy mecz, który powinniśmy wygrać – powiedział kapitan żółto-czarnych, Bartosz Gawryszewski.

Spotkanie w Ergo Arenie rozpoczęło się po myśli gospodarzy, którzy narzucili zawodnikom Espadonu Szczecin swoje warunki i kontrolowali przebieg premierowej partii od początku do końca. Dopiero kolejne dwa sety były zdecydowanie bardziej ciekawe. Przyjezdnym udało się urwać jedną odsłonę, byli oni również blisko wygrania kolejnej, ale ostatecznie Lotos Trefl Gdańsk rozstrzygnął mecz na swoją korzyść. – Wygraliśmy mecz, który powinniśmy wygrać, więc na pewno to bardzo cieszy. Czy jestem zaskoczony, że sukces rodził się w bólach? Na pewno nie. Wiem, że liga jest bardzo ciężka w tym roku, jest więcej zespołów, poziom jest wysoki i chociażby ta 5. kolejka pokazała, że nie ma łatwych meczów. Przejdźmy na inny parkiet – z tego co wiem, Cuprum Lubin wygrało z Asseco Resovią Rzeszów w trzech setach, dlatego cieszmy się z tego, że trzy punkty zostały również w Gdańsku, bo mogą być bardzo cenne w przyszłości – przeanalizował spotkanie Bartosz Gawryszewski, środkowy ekipy gospodarzy.



Spotkanie gdańszczan z Espadonem Szczecin było bardzo nierówne. Nawet w tych pewnie wygranych przez Lotos Trefl setach miejscowi nie mogli być przekonani o finalnym sukcesie. – Mamy przestoje. Momentami gramy równo i na naprawdę wysokim poziomie, a potem jakaś chwila dekoncentracji i w ciągu paru chwil gubimy trzy, cztery punkty. Tutaj bym się doszukiwał tego problemu. Jesteśmy tylko ludźmi, nie da się utrzymać koncentracji na stałym poziomie przez dwie godziny trwania spotkania – wyznał kapitan żółto-czarnych. Gdańszczanie byli lepsi w całym spotkaniu od rywali w elemencie zagrywki (6 asów Lotosu Trefla do 2 Espadonu) oraz w bloku (8:5). Na ich korzyść przemawiała również skuteczność w ataku – w tym brylowali Damian Schulz i Mateusz Mika. Mamy co poprawiać, będziemy nad tym pracować i naszym celem jest to, aby pojechać do Bełchatowa walczyć – dodał zawodnik Lotosu Trefla Gdańsk.

PGE Skra Bełchatów będzie trzecim rywalem gdańszczan z najwyższej półki w tym sezonie. Do tej pory podopieczni trenera Andrei Anastasiego mierzyli się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle oraz Asseco Resovią Rzeszów. W obu spotkaniach pokazali się z dobrej strony i zabrakło im przede wszystkim szczęścia, aby urwać tym drużynom choćby punkt. Z tymi potencjalnie słabszymi rywalami natomiast Lotos Trefl ma duże problemy, głównie ze swoją grą i jej stabilizacją. Czy wynika to z tego, że na mecze z trudniejszymi przeciwnikami łatwiej im jest się zmotywować? – Ciężko mi to określić. Z mojego punktu widzenia na pewno tak nie jest. Co prawda nie zapunktowaliśmy w tych meczach z ekipami z Rzeszowa czy Kędzierzyna-Koźla, ale rywalizacja z Espadonem Szczecin była dla nas bardzo ważna. Gdybyśmy tutaj stracili punkty, to później mogłoby być bardzo ciężko. Na pewno motywujemy się tak samo na każde spotkanie, bo wiemy, że każdy punkt może być na wagę złota – zakończył Gawryszewski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-10-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved