Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bartosz Gawryszewski: Chcę wygrywać tyle ile się da

Bartosz Gawryszewski: Chcę wygrywać tyle ile się da

fot. Katarzyna Antczak

Bartosz Gawryszewski w nadchodzącym sezonie 2018/19 będzie bronił barw Aluronu Virtu Warty Zawiercie. – Celów jako takich nie chcę sobie stawiać. Chcę wygrywać każdy kolejny mecz z moją drużyną. Dla mnie najważniejsze, aby drużyna się rozwijała i przychodziły wyniki sportowe. Przez wiele lat nauczyłem się już tego, że nie ma co wybiegać za bardzo w przód – powiedział środkowy.

Za wami kilka dni treningów przygotowujących do sezonu 2018/19. Ręce trochę bolą po pierwszych zajęciach z piłką?



Bartosz Gawryszewski: Nic mnie nie boli. Jestem dobrze przygotowany do zajęć.

W nadchodzącym sezonie będzie pan reprezentował barwy Aluronu Virtu Warty Zawiercie. Po kilku latach gry w klubach z północy ponownie pan wrócił na Śląsk.

– To prawda. Można powiedzieć, że to mój powrót na Śląsk po latach gry w Treflu Gdańsk oraz Stoczni Szczecin. Cieszę się bardzo z tego powodu, ponieważ czasem zmiany w życiu są bardzo potrzebne, aby zrobić krok sportowy do przodu. Jestem pełen nadziei i optymizmu, jeśli chodzi o nowy sezon.

Rywalizacja na środku siatki wydaje się wyrównana. Włodarze klubu zadbali o połączenie na tej pozycji doświadczonych zawodników z nieco młodszymi graczami, którzy do tej pory dostawali mniej szans na grę.

– W pełni się z tym zgadzam. Muszę przyznać, że bardzo fajnie została obsadzona pozycja środkowych. To połączenie młodości z doświadczeniem. Myślę, że to zaprocentuje. Trudno powiedzieć, kto będzie grał. Najważniejsze, żebyśmy wygrywali. To nie jest sport indywidualny. Tak naprawdę wszyscy jedziemy na przysłowiowym jednym wózku. Dla mnie najważniejsze, aby drużyna się rozwijała i przychodziły wyniki sportowe. Kwestia, kto będzie grał, schodzi na drugi plan.

Jakie cele stawia sobie pan w Zawierciu?

– Chcę wygrywać tyle, ile się da. Gra przy takiej wspaniałej publiczności za plecami, dopingu, który niesie tę drużynę, to coś niesamowitego. Celów jako takich nie chcę sobie stawiać. Chcę wygrywać każdy kolejny mecz z tą drużyną. Przez wiele lat nauczyłem się już tego, że nie ma co wybiegać za bardzo w przód. Należy skupiać się na tym, co jest teraz. Najważniejsza jest ciężka praca. Jeśli dobrze przepracuję ten okres przygotowawczy, to jestem spokojny o to, że dobre wyniki też przyjdą.

Miał pan już okazję poznać kibiców Jurajskich Rycerzy, którzy licznie stawili się na waszym pierwszym treningu.

– Ten doping i wsparcie jest niesamowite. Miałem ciarki na plecach, jak zaczęli śpiewać na naszym treningu. Między innymi dlatego jestem tutaj w Zawierciu. Chcę przeżywać te wszystkie fajne chwile. Po to się trenuje i gra. Nie trenuje się dla siebie, tylko dla kibiców. Robi się to wszystko dla osób, którzy żyją siatkówką i pasją do sportu. To są piękne chwile. Mam nadzieję, że tych wspaniałych chwil przeżyję tutaj jak najwięcej.

Zawodnicy i trenerzy podkreślają, że nadchodzące rozgrywki 2018/2019 będą stały na zdecydowanie wyższym poziomie niż poprzednie. Zgadza się pan z tą opinią?

– Oczywiście. Nie ma co ukrywać, że wszystkie te zespoły z tak zwanej drugiej części tabeli nie przespały okresu transferowego i bardzo się wzmocniły. W pierwszej czwórce te różnice też zaczynają się zacierać. To, co robi m.in. Stocznia Szczecin, jest niesamowite. Zakontraktowano zawodników światowego formatu. Na pewno będzie dużo ciężej w tym sezonie. Do tego PlusLiga jest zmniejszona do dwunastu drużyn i zapowiada się, że poziom na pewno się wyrówna. Jestem przekonany, że każdy mecz to będzie bój o być albo nie być w PlusLidze.

W poprzednim sezonie wiele mówiło się o tym, że prawdziwe emocje zaczęły się dopiero w fazie play off. Teraz wiele wskazuje na to, że emocje będą od pierwszych spotkań.

– Zgadza się. Od pierwszego meczu będzie trzeba się bić, aby zająć jak najwyższe miejsce. Nie będzie tak jak kiedyś. W poprzednich latach zdarzało się, że rozgrywane były tzw. mecze o przysłowiową pietruszkę. W tym sezonie od pierwszego spotkania będzie trzeba się mocno sprężyć i mieć odpowiednią formę na początek rozgrywek. 

Na koniec pozwolę sobie wrócić do poprzedniego sezonu Stoczni Szczecin. Do połowy rozgrywek drużyna grała świetnie i plasowała się bardzo wysoko w ligowej tabeli. Niestety w drugiej części sezonu ta świetnie działająca machina się zacięła…

– To prawda. Nie ma co ukrywać, że początek sezonu był wymarzony. W pewnym momencie byliśmy określani „zaskoczeniem” sezonu. Wszyscy wypowiadali się o nas bardzo pozytywnie. To było bardzo miłe. Warto dodać, że tą dobrą grą na początku rozgrywek ustawiliśmy sobie cały sezon. Na kilka kolejek przed zakończeniem fazy zasadniczej byliśmy pewni utrzymania w PlusLidze. Na pewno zeszły rok zapamiętam jako dwa etapy – ten pierwszy, kiedy wszystko szło świetnie, i ten drugi niestety trochę cięższy. Jednak to wszystko w pewien sposób wpływa na kształtowanie charakteru. Mimo że coś się nie udaje, trzeba dalej próbować, aby przyszło przełamanie. Podsumowując, ze Szczecina mam bardzo pozytywne wspomnienia.

Rozmawiała Katarzyna Porębska

źródło: plusliga.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-08-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved