Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Bartłomiej Mordyl: Powoli stajemy się prawdziwą drużyną

Bartłomiej Mordyl: Powoli stajemy się prawdziwą drużyną

fot. AGH Kraków

Ciężka praca kiedyś musi zaprocentować. Wydaje mi się, że w naszym przypadku właśnie zaczyna się tak dziać. Jesteśmy optymistycznie nastawieni na kolejne mecze. Obiecuję, że sprawimy jeszcze nie jedną niespodziankę. Liczę, że będzie to dla nas udany sezon – powiedział środkowy AGH Kraków, Bartłomiej Mordyl.

Na koniec roku wygraliście z TSV Sanok, chociaż początek meczu na to nie wskazywał. Wydawało się nawet, że dwie przegrane partie na przewagi mogą podciąć wam skrzydła, a jednak pokazaliście charakter…



Bartłomiej Mordyl:Pierwszy set był bardzo wyrównany. O zwycięstwie w nim decydowała jedna, dwie piłki. Ale w pozostałych czterech partiach, nawet w tej przegranej, byliśmy zdecydowanie lepszą drużyną niż TSV. Niestety w drugim secie przy stanie 24:22 sędzia nie zauważył, że piłka dotknęła sufitu. Nie otrzymaliśmy punktu, dzięki któremu powinniśmy wygrać tę część meczu. Wiedzieliśmy, że jesteśmy lepszym zespołem, ale obawiałem się, że przegrana druga odsłona może podziałać na nas deprymująco. Sanoczanie mieli zwycięstwo na wyciągnięcie ręki, ale w kolejnych setach pokazaliśmy, że tego dnia lepiej gramy w siatkówkę i odwróciliśmy losy spotkania.

Czyli pomyłka sędziowska mogła w was wyzwolić dodatkową determinację, chęć do walki, żeby udowodnić rywalom na boisku swoją wyższość?

Dokładnie tak. Błędna decyzja sędziego wpłynęła na nas bardzo mobilizująco. Trzeciego seta zagraliśmy koncertowo, wygrywając go do 13. Ta partia utwierdziła nas w przekonaniu, że jesteśmy lepszym zespołem od przeciwników. Wiadomo, że w tie-breaku była wojna nerwów. Przegrywaliśmy w nim nawet trzema punktami, ale jednak pokazaliśmy, że we własnej hali jesteśmy mocni.

Ale chyba lepiej smakują takie zwycięstwa w meczach, w których nie wszystko się układa, w których trzeba zwycięstwo wyszarpać przeciwnikom?

Na pewno to zwycięstwo nas podbudowało. Dodało nam indywidualnie pewności siebie, ale też przyczyniło się do tego, że powoli stajemy się prawdziwą drużyną. Udowodniliśmy, że mimo młodego wieku jesteśmy w stanie wytrzymać psychicznie takie ciężkie spotkania, przecież był to pojedynek za sześć punktów, ponieważ gdyby sanoczanie wygrali za komplet oczek, to wyprzedziliby nas w tabeli. Po nieudanym początku sezonu nasza sytuacja nie wyglądała najlepiej, ale w ostatnich trzech meczach pokazaliśmy, że stać nas na dobrą grę. Szczególnie wygrana z TSV może spowodować, że coś się po niej narodziło, dzięki czemu będziemy mogli zajść daleko w tym sezonie.

Czyli patrząc z perspektywy trzech ostatnich zwycięstw, można wysnuć wniosek, że praca, którą wykonujecie, idzie w dobrym kierunku?

– Wiadomo, że zwątpienie i zamęt pojawiają się w głowach, kiedy ponosi się porażki. Wówczas człowiek się zastanawia, czemu nam nie idzie, skoro dobrze trenujemy? Ciężka praca kiedyś musi zaprocentować. Wydaje mi się, że w naszym przypadku właśnie zaczyna się tak dziać. Jesteśmy optymistycznie nastawieni na kolejne mecze. Obiecuję, że sprawimy jeszcze nie jedną niespodziankę. Liczę, że będzie to dla nas udany sezon.

Przyda się przerwa w rozgrywkach?

W ostatnim czasie gra się nam układa, więc fajnie byłoby kontynuować tę dobrą passę. Jednak ciężko nam jest trenować, grać i łączyć jeszcze naukę na studiach. Wszak jesteśmy drużyną studentów. Większość z nas studiuje na bardzo trudnych kierunkach, więc przyda nam się trochę odpoczynku. Chcemy zresetować głowy, pobyć z rodzinami, wyciszyć się i naładować akumulatory przed decydującą fazą sezonu, w której będziemy musieli złapać najwyższą formę, by awansować do play-off z jak najwyższej pozycji.

W nowym roku zaczniecie od meczu z SKS-em Hajnówka. To będzie kolejny mecz za sześć punktów?

Meczem z hajnowianami zakończymy cykl meczów z drużynami, które sąsiadują z nami w tabeli. Potem będą czekały nas cztery spotkania z zespołami, które w I lidze są stawiane w roli faworytów. W tych meczach będziemy mieli mniejsze obciążenie psychiczne. Wiadomo, że chcemy odnosić jak najwięcej zwycięstw, ale to nasi rywale będą faworytami i będą musieli udowodnić wyższość nad nami. My będziemy starali się cieszyć siatkówką. Wcale też nie uważam, że będziemy stali na straconej pozycji w tych spotkaniach. Wręcz przeciwnie – liczę, że zaprezentujemy się lepiej niż w pierwszej rundzie i zdobędziemy jakieś punkty, szczególnie u siebie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved