Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bartłomiej Lipiński: Kamień spadł nam z serca

Bartłomiej Lipiński: Kamień spadł nam z serca

Siatkarze BBTS-u Bielsko-Biała czekali wiele tygodni na to, by unieść ręce w geście zwycięstwa. Po długiej serii deprymujących porażek w końcu odbili się od dna, w sobotę wygrywając z Espadonem Szczecin. – Choćbyśmy chcieli, to i tak nie damy rady ukryć, że za sobą mamy bardzo trudny okres. Mam nadzieję, że mimo wszystko ten niefortunny rozdział zamykamy wraz z wygraną z szczecinianami i że z każdego kolejnego meczu będziemy wyciągać wnioski, prezentując jak najlepszą naszą grę – powiedział jeden z bohaterów ze stolicy Podbeskidzia, Bartłomiej Lipiński.

Alfred Hitchcock, Agatha Christie, Stephen King – od kogo BBTS uczył się pisania siatkarskich horrorów w ostatnich dwóch kolejkach PlusLigi?



Bartłomiej Lipiński:(śmiech) Od nikogo. Może po prostu taki jest na razie nasz styl gry. W meczu z Espadonem Szczecin rzeczywiście myśleliśmy, że czwarte rozdanie stosunkowo łatwo przebiegnie na naszą korzyść, ale niestety tak nie było. Musieliśmy się pomęczyć – na szczęście mimo wszystko wygraliśmy mecz za trzy oczka. Tak naprawdę w finalnym rozrachunku nie ma znaczenia, czy straciliśmy w ostatniej partii kilka punktów mniej czy więcej. Najważniejsze jest zwycięstwo u siebie. W tej chwili będziemy skupiać się na kolejnym przeciwniku, którym będzie Skra Bełchatów.

Ile zbudował was ostatni mecz z Resovią – faworytem do wygrania PlusLigi – w którym gorsi byliście jedynie o tie-breaka?

– Na pewno nabraliśmy wiele pewności siebie. Skoro mogliśmy walczyć jak równy z równym z takimi zawodnikami, jacy występują w szeregach Asseco Resovii Rzeszów, to tak naprawdę nie pozostaje nam nic innego poza wyjściem na parkiet w kolejnych spotkaniach i podejściu do każdego rywala bez żadnych kompleksów. Już teraz wiemy, że da się grać nawet z takimi zespołami jak Skra Bełchatów czy właśnie wicemistrzowie Polski. W sobotnim spotkaniu pokazaliśmy natomiast, że możemy być lepsi od Espadonu Szczecin i że punkty słusznie zostają u nas.

Wydaje się jednak, że spadł wam duży kamień z serca po tym, jak od wygranej nad Czarnymi Radom mijały kolejne tygodnie.

– Zdecydowanie, kamień spadł nam z serca. Choćbyśmy chcieli, to i tak nie damy rady ukryć, że za sobą mamy bardzo trudny okres. Mam nadzieję, że mimo wszystko ten niefortunny rozdział zamykamy wraz z wygraną z szczecinianami i że z każdego kolejnego meczu będziemy wyciągać wnioski, prezentując jak najlepszą naszą grę.

Mimo wszystko niełatwo było wam postawić kropkę nad i. Nie mówię tu nawet o trzeciej partii, ale przede wszystkim o czwartej, w której z waszej przewagi 17:10 nic nie zostało. Na ile jeszcze było to pokłosie niedogrania pod względem ostatnich roszad?

– To, co dostajemy od naszego nowego szkoleniowca, to głównie zastrzyk świeżości i to właśnie ona pomogła nam się otworzyć i jak najlepiej pokazać to, co potrafimy. Skupiamy się w tej chwili wyłącznie na naszej grze, bez względu na to, kto jest po drugiej stronie. Chcemy wychodzić na parkiet i wygrywać – wyłącznie to się dla nas liczy.

Co jeszcze poza wspomnianą świeżością zdążył wam dać nowy szkoleniowiec?

Na pewno nowe doświadczenia. Rastislav Chudik jest już ograny w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, w której prowadził zespół ZAKSY czy też drużynę z Bydgoszczy. Wiemy, że to, czego się nauczył przez te kilka lat, na pewno postara się nam przekazać i mam nadzieję, że to zaowocuje w następnych meczach.

Jak wyglądają w tej chwili wasze treningi? Wracacie do podstaw, które należało poprawić, czy też koncentrujecie się wyłącznie na życiu „z meczu na mecz”, bo na te pierwsze nie ma już czasu?

Przede wszystkim skupiamy się na ograniu szóstek w mikrocyklach, które ustaliliśmy sobie z naszym szkoleniowcem. To jest dla nas w tej chwili najważniejsze, bo ma zaowocować największym oddźwiękiem w kolejnych spotkaniach. Musimy zapomnieć o tym, co było, skoncentrować się na tym, co jest teraz i po prostu grać.

Z tego, co pokazują liczby, jest pan najmłodszym ogniwem BBTS-u, a od kilku spotkań można tytułować pana bohaterem podbeskidzkiej ofensywy. Jak się pan czuje z tym mianem?

Tak, jestem najmłodszy, ale bez przesady z tym bohaterem. (śmiech) Po prostu świetnie czuję się na lewym skrzydle, cały czas pomagają mi Łukasz Koziura w przyjęciu i Przemysław Czauderna w obronie, co oddziałuje na to, że pomiędzy nami powoli stwarza się kolektyw. Miejmy nadzieję, że utrzymamy go jak najdłużej i że będziemy wygrywać z kolejnymi przeciwnikami.

Nominalnie to pytanie zadaje się na początku sezonu, ale w waszej sytuacji warto postawić je teraz – na ile jeszcze stać w tych rozgrywkach BBTS? Zdołacie się wybronić z konsekwencji falstartu początku zmagań?

Powinniśmy to właśnie zrobić. Aby do tego doszło, musimy skupić się na grze i wierzyć, że będzie dobrze. To jest przepis na kolejne zwycięstwa.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved