Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bartłomiej Lemański: Zabrakło nam chłodnej głowy

Bartłomiej Lemański: Zabrakło nam chłodnej głowy

fot. Sylwia Lis-Dubiel

Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów nie zaprezentowali się z najlepszej strony przed własną publicznością i po raz pierwszy w historii PlusLigi przegrali w hali Podpromie z Treflem Gdańsk. Dodatkowo ulegli rywalom, nie wygrywając nawet jednego seta. – W pewnych momentach robiło się trochę nerwowo i ciężko było nam utrzymać koncentrację, żeby te łatwiejsze piłki jakoś skończyć – podsumował spotkanie środkowy rzeszowian, Bartłomiej Lemański.

Już w premierowej odsłonie starcia w Rzeszowie pomiędzy Asseco Resovią i Treflem Gdańsk goście błyskawicznie wypracowali sobie wyraźne prowadzenie i chociaż w drugim i trzecim secie przez chwilę na prowadzeniu utrzymywali się rzeszowianie, to ostatecznie we wszystkich partiach górą byli podopieczni Andrei Anastasiego. – Poszło nam inaczej, niż się spodziewaliśmy i inaczej niż chcieliśmy. W pewnych momentach robiło się trochę nerwowo i ciężko było nam utrzymać koncentrację, żeby te łatwiejsze piłki jakoś skończyć. Niestety już w pierwszym secie rywale nam odskoczyli, udało nam się ich dogonić, ale to w sumie nic nam nie dało. W późniejszych setach do 20. punktu graliśmy jak równy z równym, ale rywale potem nam odskakiwali. Ciężko mi stwierdzić, co poszło nie tak. Na pewno popełniliśmy za dużo błędów i trochę zabrakło nam chłodnej głowy w pewnych momentach – podsumował bolesną porażkę Bartłomiej Lemański.

Gdańszczanom udało się odrzucić rywali od siatki i w kluczowych momentach to właśnie zagrywka gdańszczan odgrywała ważną rolę. – Na pewno nie było nam łatwo w przyjęciu i ciężko jest wygrać z takim zespołem, w którym każdy z zawodników ma trudną zagrywkę. Czasem trzeba grać z trzeciego, czwartego czy piątego metra – wyjaśnił Lemański. Środkowy bloku podkreślił, że właśnie ten element podcinał im skrzydła. – Naprawdę wystarczy, że jeden zawodnik pójdzie w pole serwisowe i odpali, a my nic nie możemy zrobić. Były takie serie, że wpadały nam dwa asy i traciliśmy przez to swoją przewagę. Ciężko nam się było przebić przez ten opór – dodał. Chociaż to właśnie Asseco Resovia więcej atakowała środkiem, to jednak skuteczność skrzydłowych Trefla była wręcz zabójcza dla jego zespołu. – Graliśmy środkiem wystarczająco, żeby zatrzymać tych środkowych w naszej strefie i żeby skrzydłowi mieli trochę więcej oddechu – ocenił środkowy bloku. Chociaż to on był drugim najlepiej punktującym siatkarzem w zespole z Podkarpacia, to siła ognia skrzydłowych z Gdańska była ogromna i właśnie na to recepty nie byli w stanie znaleźć rzeszowianie.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved