Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bartłomiej Lemański: Nie daję sobie marginesu błędu

Bartłomiej Lemański: Nie daję sobie marginesu błędu

fot. Aleksandra Tarkowska

– Gra w Resovii Rzeszów na pewno uczy wyrabiania sobie charakteru, podnosi poziom charyzmy i pewności siebie. To jest na pewno przydatna nauka, ale czy może być uciążliwa? Tego nie jestem w stanie stwierdzić – powiedział po przegranym meczu w Jastrzębiu-Zdroju środkowy Asseco Resovii Rzeszów, Bartłomiej Lemański.

Jesteście zespołem, który walczy w pasach, ale ostatnio gracie w kratkę. Skąd ta odmiana?



Bartłomiej Lemański: – (śmiech) Na poważnie to bardzo ciężko jednoznacznie stwierdzić, dlaczego ostatnie kilka meczów graliśmy w kratkę. Nie ulega wątpliwości, że Jastrzębski Węgiel to bardzo dobry zespół i spodziewaliśmy się, że na terenie rywala przyjdzie nam zagrać wyjątkowo trudne spotkanie. Finalnie okazało się, że właśnie taki ten pojedynek był. W piątek przeciwnicy okazali się od nas lepsi i trudno nam było ich zatrzymać.

Jastrzębski Węgiel nie jest zespołem, którego stawia się w gronie murowanych faworytów do medali, a mimo tego, podobnie jak Cuprum Lubin, które jest w takiej samej sytuacji, wykorzystuje swoją pozycję i niespodziankę, którą może sprawić. To mogło być właśnie tym decydującym zaskoczeniem?

– Nie wiem. Na każdy mecz nastawiamy się tak samo – wymagamy od siebie walki, zdajemy sobie sprawę z tego, że przeciwnik nie odda nam punktów łatwo i chcemy siłą wyrywać każde oczko. Z jednym przeciwnikiem wychodzi to lepiej, a z innym gorzej. Jastrzębski Węgiel po prostu pokazał, że potrafi grać dużo lepiej od nas.

Wspomniał pan o wyrywaniu punktów siłowo, co jest kluczowe szczególnie wtedy, kiedy po drugiej stronie siatki stoi niewyczerpany akumulator energii, którym jest Salvador Hildago Oliva. Momentami wydawało się, że to w waszych szeregach brakowało siatkarza podobnego pokroju.

– Mimo tego trener starał się rotować składem, a to na dzień dzisiejszy starczyło do tego, żeby wywalczyć tylko jednego seta. Trudno się gra, kiedy przeciwnik prezentuje się aż tak dobrze i podąża prostą drogą do zwycięstwa.

Do końca 6. kolejki byliście liderami tabeli – zobaczymy, jak wszystko się dalej potoczy. Czy mimo tych dwóch porażek można stwierdzić, że to był dobry początek sezonu dla Resovii Rzeszów?

– Każdy chciałby rozpocząć rozgrywki jak najlepiej, wygrywając wszystkie mecze. Niestety, ta sztuka nam się nie udała, bardzo trudno jest przez cały sezon przejść bez żadnej porażki i wiemy, że przegrane się zdarzają. Za nami dopiero kilka meczów, a przed nami jeszcze spora część sezonu, więc mam nadzieję, że mimo naszych wpadek utrzymamy się na górze tabeli.

Zadomowił się już pan w Resovii?

– Tak, czuję, że udało mi się dopasować zarówno na boisku, jak i w samym mieście oraz wśród nowych znajomych. Czuję się częścią drużyny.

Rywalizacja o swoje miejsce w tak gwiazdorskim składzie, jaki ma Resovia, jest mobilizacją czy obciążeniem?

– Nie wiem, czy jest to wygodne, ale gra w Resovii Rzeszów na pewno uczy wyrabiania sobie charakteru, podnosi poziom charyzmy i pewności siebie. To jest na pewno przydatna nauka, ale czy może być uciążliwa? Tego nie jestem w stanie stwierdzić.

Ze względu na młody wiek i grę w zespole pokroju Resovii daje sobie pan margines błędu czy też nie?

– Zawsze byłem zwolennikiem zdania, że młodość niczego nie usprawiedliwia. Nie daję sobie marginesu błędu, ponieważ gram po to, by zaprezentować się jak najlepiej. Na błędy reaguję alergicznie!

Gra pan odważnie, by wygryźć bardziej doświadczone ogniwa?

– Dokładnie tak. (śmiech)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-11-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved