Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Bartłomiej Dąbrowski: To trochę tak jakbym się popłakał i poskarżył mamie

Bartłomiej Dąbrowski: To trochę tak jakbym się popłakał i poskarżył mamie

fot. Sylwia Lis

Rzeszowianki nie były w stanie powtórzyć występów przeciwko ŁKS-owi, które pamiętamy z rundy zasadniczej czy półfinału Pucharu Polski. W Łodzi gospodynie pewnym zwycięstwem przypieczętowały awans do finału, w którym dzień wcześniej zameldowały się zawodniczki Grot Budowlanych Łódź. – Na pewno nie powiedziałbym, że jest to sezon stracony, bo mamy jeszcze przed sobą mecze o brązowy medal. Gdybyśmy wygrali brązowy medal w rywalizacji z Chemikiem to byłby to najlepszy sezon w historii tego klubu. Natomiast nie oszukujmy się – chcieliśmy grać w finale mistrzostw Polski, ale nasza gra nam na to nie pozwoliła – mówił po meczu w Łodzi Bartłomiej Dąbrowski, drugi trener zespołu z Rzeszowa.

Zespół Developresu SkyRes Rzeszów miał duży apetyt na to, by po udanej rundzie zasadniczej awansować do finału LSK. Tymczasem dzień po odpadnięciu z rywalizacji o złoto mistrzyń Polski również podopieczne Lorenzo Micellego nie utrzymały dobrej dyspozycji z pierwszej części sezonu, ale też trafiły na świetnie dysponowane gospodynie. Smutku i rozczarowania nie tyle wynikiem, ale faktem, że rzeszowianki były w niedzielę tylko tłem dla dobrze funkcjonującej łódzkiej machiny nie krył drugi trener zespołu z Podkarpacia, Bartłomiej Dąbrowski. – Jest to bardzo przykre, bo jednak pracowaliśmy na to przez osiem ciężkich miesięcy. Naprawdę szkoda, że ten półfinał zakończył się już po dwóch meczach, a szczególnie żal tego, że tutaj ulegliśmy zespołowi ŁKS-u w trzech setach. Nie ukrywam, że liczyliśmy na to, że wrócimy do Rzeszowa, bo wydawało mi się, że w tej rywalizacji zasługiwaliśmy na coś więcej. Natomiast to wynik i boisko zweryfikowało to, kto na co zasłużył. Przegraliśmy dwa mecze i to ŁKS jest w finale. Czasami trzeba pochylić głowę i pogratulować, dlatego ja po tym meczu szczerze gratuluję łodziankom. Dla mnie osobiście jest to kolejna lekcja pokory w życiu, pewnie nie ostatnia i też nie pierwsza. Musimy pracować dalej, natomiast na głębsze analizy przyjdzie jeszcze czas, teraz nie ma sensu tego robić, bo jest zbyt dużo emocji. My na pewno wyciągniemy wnioski, bo ten sezon jeszcze dla nas się nie skończył. Musimy walczyć dalej – mówił tuż po końcowym gwizdku w łódzkiej Sport Arenie szkoleniowiec, który do Rzeszowa przeniósł się z wrocławskiej drużyny, a wcześniej prowadził też zespół juniorek Budowlanych Łódź.



Drużyna ŁKS-u zdeklasowała przyjezdne w elemencie bloku, aż 17-krotnie zatrzymując w ten sposób ataki rzeszowianek. Na ominięcie rąk Klaudii Alagierskiej czy Zuzanny Efimienko-Młotkowskiej podopieczne trenera Micellego nie znalazły recepty aż do końca spotkania. – W tym meczu bardzo często graliśmy na wysokiej piłce, a ŁKS dysponuje skutecznym blokiem. Pokusiłem się o sprawdzenie kilku statystyk i w pierwszej 40 najlepiej blokujących zawodniczek ligi są aż 4 siatkarki ŁKS-u. Spośród naszych dziewczyn są dwie takie zawodniczki, Magdalena Hawryła i Kamila Witkowska, która trzy miesiące nie grała z powodu kontuzji. Wiedzieliśmy więc, że rywalki rewelacyjnie grają blokiem. Musieliśmy szukać innych rozwiązań, ale ich wola walki, ambicja i agresja w każdym elemencie nie pozwoliła nam rozstrzygnąć skrzydeł – komplementował przeciwniczki trener Dąbrowski.

Dla zespołu z Rzeszowa odpadnięcie z walki o złoty medal jest po porażce w finale Pucharu Polski drugim rozczarowaniem w tym sezonie. Czy jednak ten sezon już jest stracony? – Ja na pewno nie powiedziałbym, że jest to sezon stracony, bo mamy jeszcze przed sobą mecze o brązowy medal. Gdybyśmy wygrali brązowy medal w rywalizacji z Chemikiem to byłby to najlepszy sezon w historii tego klubu. Natomiast nie oszukujmy się – chcieliśmy grać w finale mistrzostw Polski, ale nasza gra nam na to nie pozwoliła. Ten play-off wygrał zespół lepszy – przyznał drugi trener zespołu z Rzeszowa.

Rzeszowianki podobnie jak ekipa z Polic ominęły etap ćwierćfinałów i w związku z tym miały długą przerwę od meczów o stawkę. Jak pokazują wyniki niezwykle trudnym zadaniem było utrzymanie zespołu w wysokiej dyspozycji. – Mogę tylko powiedzieć, że nie jesteśmy jedynym zespołem, który ta dłuższa przerwa wybiła z rytmu. Szczerze mówiąc nie chcę na teraz zwalać winy na dłuższą przerwę, bo taki jest regulamin. To trochę tak jakbym popłakał się i poskarżył mamie. Robiliśmy wszystko, aby się uporać z problemem jaki niosła za sobą dłuższa przerwa. Nie udało nam się to, nie tylko nam, policzankom również. Trzeba wyciągnąć z tego wnioski, być może takie wnioski wyciągną prezesi klubów, bo z tego co się orientuję to w PlusLidze dość zaskakująco ZAKSA przegrała z zawiercianami, zobaczymy jak będzie z ONICO. Ja osobiście jestem trenerem i moim zadaniem jest przygotowanie siatkarek w każdych warunkach – zaznaczył trener Dąbrowski. Jaka temperatura i atmosfera może towarzyszyć rywalizacji o brązowe medale? – Trudno mi powiedzieć. Chemik po porażce z Budowlanymi może czuć się w jakimś sposób przegrany, my po tych dwóch meczach też musimy przełknąć gorycz porażki. Myślę, że zarówno my, jak i one mamy o co walczyć i mamy coś do udowodnienia kibicom. Chciałbym, żeby nam się to udało – zakończył Bartłomiej Dąbrowski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-04-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved