Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Bartłomiej Dąbrowski: Na sezon staram się patrzeć szerzej niż z perspektywy srebra

Bartłomiej Dąbrowski: Na sezon staram się patrzeć szerzej niż z perspektywy srebra

fot. Sylwia Lis-Dubiel

KS Developres SkyRes Rzeszów ma czego żałować, bowiem w ostatecznym rozrachunku przegrał złoty medal Ligi Siatkówki Kobiet o jeden punkt. – Z perspektywy tego jak ten nasz zespół dojrzewał, że graliśmy coraz lepiej, to uważam, że jest to piękny wynik i sukces dla klubu, bo wicemistrzostwa w historii Developresu jeszcze nie było. Staram się na to spojrzeć trochę szerzej, nie tylko przez pryzmat srebrnego medalu i tego co osiągnęliśmy, ale tego jak zespół pracował, rozwijał się, dojrzewał – skomentował Bartłomiej Dąbrowski, II trener rzeszowskiej drużyny.

Jak odbiera pan srebrny medal w przedwcześnie zakończonym sezonie po rundzie zasadniczej – sukces czy niedosyt?



Bartłomiej Dąbrowski: – Jedno i drugie. Wydaje mi się, że jest lekki niedosyt ze względu na to, że liga została zakończona i każdy klub w Polsce to odczuwa. Chyba nawet Chemik Police czuje lekki niedosyt, że tego mistrzostwa Polski nie może celebrować ze swoimi kibicami po pięknym meczu i my tak samo. Z perspektywy tego jak ten nasz zespół dojrzewał, że graliśmy coraz lepiej, to uważam, że jest to piękny wynik i sukces dla klubu, bo wicemistrzostwa w historii Developresu jeszcze nie było. Staram się na to spojrzeć trochę szerzej, nie tylko przez pryzmat srebrnego medalu i tego co osiągnęliśmy, ale tego jak zespół pracował, rozwijał się, dojrzewał. To jest w tym momencie dla mnie najistotniejsze. Z medalu osobiście bardzo się cieszę. Przed sezonem finał i srebrny medal bralibyśmy w ciemno. Natomiast w trakcie rozgrywek, patrząc na to jak graliśmy, to na pewno lekki niedosyt jest odczuwalny. Sytuacja na świecie jest taka, a nie inna i wydaje mi się, że Rada Nadzorcza podjęła jedyną słuszną decyzję, najbardziej sprawiedliwą jaka mogłaby być. Nie ma powodów do narzekań, musimy pracować dalej w daj Boże następnym sezonie, żeby udowodnić, że możemy bić się dalej o złoto i miejmy nadzieję, że tak będzie.

Patrząc na całą rundę zasadniczą, to widać, że byliście coraz bliżej Chemika, a ta różnica między oboma zespołami była niewielka i chyba można powiedzieć, że na tej decyzji to wy najbardziej ucierpieliście?

– Nie chciałbym hierarchizować kto ucierpiał bardziej. Ja chcę wierzyć w to, że ucierpiała na tym cała polska siatkówka żeńska i męska. Uważam, że ta decyzja była jednak dobra i słuszna. Jedynie na co możemy narzekać to na to, że ten wirus się pojawił i zatrzymał wiele rzeczy, nie tylko siatkówkę i sport ale całe życie. Miejmy nadzieję, że to potrwa jak najkrócej i wszystko wróci w miarę do normalnej sytuacji. To w tym momencie jest najistotniejsze. Oczywiście z biegiem sezonu graliśmy coraz lepiej, wydaje mi się, że byliśmy równym partnerem dla Chemika. Nasz klub był jednym z pierwszych, który zgodził się na taką decyzję, bo zdawaliśmy sobie sprawę z niebezpieczeństwa jakie panuje i zrozumieliśmy to. Lekki niedosyt jest, bo wszyscy ze sobą świetnie się bawiliśmy w tym sezonie i ta atmosfera jest bardzo dobra i żałujemy, że on się tak szybko skończył. Natomiast rozumiemy decyzję i cieszymy się z tego co udało się nam osiągnąć, a udało się wiele.

Nie tylko w LSK spisywaliście się bardzo dobrze. W Pucharze CEV Developres był przecież o krok od wyeliminowania włoskiego Busto Arsizio, a z kolei Puchar Polski był na wyciągnięcie ręki. Chyba najbardziej żal tego finału w Nysie?

– My przyjęliśmy sobie w tym sezonie taką drogę, że skupiamy się na każdym kolejnym meczu, który chcemy wygrać. Na pewno żal obu ww. rozgrywek. Oczywiście być może ciut większe szanse mieliśmy w Pucharze Polski, bo tam brakowało pojedynczych akcji, żebyśmy ten mecz zwycięsko zamknęli. Niemniej jednak, tak to jest przy wyrównanych zespołach, że trzeba być skoncentrowanym i agresywnym od początku do końca. Nie zrobiliśmy tego, a Chemik zagrał również świetny mecz, który ogólnie był kapitalny i stał na wysokim poziomie – nie tylko pod względem emocji, ale też sportowym. Jeżeli chodzi o europejskie rozgrywki, to jesteśmy dumni z tego względu, że w Pucharze CEV złapaliśmy mnóstwo doświadczenia. Wydaje mi się, że też budowaliśmy naszą siłą mentalną, bo najpierw przeżyliśmy wielki horror z zespołem z Miluzy, później horror z Busto Arsizio i kolejny złoty set. Pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie rywalizować z drugim zespołem włoskiej ekstraklasy i to nas bardzo mocno nakręcało na kolejne cele. Stawialiśmy je sobie krok po kroku. Jak jeden się zamknął, czyli Puchar CEV, to wszystkie siły rzuciliśmy na Puchar Polski, a później zamierzaliśmy rzucić wszystko na play-off. Tak do tego podchodziliśmy z dużą pokorą myśląc o sobie i naszej grze, która z meczu na mecz wyglądała coraz lepiej. Żal jest tego, że sezon się tak niespodziewanie szybko zakończył.

Z obecnego składu tylko trzy zawodniczki mają ważne kontrakty na kolejny sezon. Zamierzacie zatrzymać większą część zespołu?

– Nie chcielibyśmy robić totalnie nowego zespołu, bo dobrze się nam pracowało. Zespół się rozwijał i wciąż ma potencjał, dlatego chcielibyśmy tą pracę kontynuować. Nie wszystko jest zależne od nas. To są już decyzje menadżerów, jak i samych siatkarek; nie tylko decyzje sportowe ale też prywatne, życiowe co chcą dalej robić. Spokojnie do tego podchodzimy. Naszą ideą jest to, żeby delikatnie dosłownie ten zespół zmienić natomiast nie gruntownie przebudowywać.

źródło: lsk.pls.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-04-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved