Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Bartłomiej Dąbrowski: Przed nami najważniejsza część sezonu

Bartłomiej Dąbrowski: Przed nami najważniejsza część sezonu

fot. Sylwia Lis-Dubiel

 – Najważniejsza część sezonu przed nami; można powiedzieć, że w końcu, bo troszkę na to czekaliśmy. Akumulatory emocjonalne też były ładowane przez tą dłuższą przerwę, natomiast fajnie i dobrze, że to się już zaczyna – mówi asystent Lorenzo Micelliego, Bartłomiej Dąbrowski.  Developres SkyRes Rzeszów w niedzielę rozpocznie półfinałową rywalizację z ŁKS Commercecon Łódź.

W niedzielę rozpoczynacie półfinałową rywalizację play-off z ŁKS-em Commercecon Łódź. Zaczyna się gra o wszystko…



Bartłomiej Dąbrowski (II trener Developresu SkyRes Rzeszów): – Najważniejsza część sezonu przed nami; można powiedzieć, że w końcu, bo troszkę na to czekaliśmy. Akumulatory emocjonalne też były ładowane przez tą dłuższą przerwę, natomiast fajnie i dobrze, że to się już zaczyna. Mamy za sobą sparingi w Policach, gdzie był taki szlif i podtrzymanie formy startowej. Teraz ostatnie dni przygotowań wykorzystujemy już pod kątem taktycznym.

Taka przerwa w oczekiwaniu  na półfinałowego rywala jest na plus dla zespołu czy może jednak zaszkodzić wybijając z rytmu, gdy nie ma meczów o stawkę, bo sparingi to jednak nie to samo?

– Nie do końca potrafię obiektywnie i szczerze powiedzieć co o tym myślę. Na pewno nie jestem zwolennikiem takiej przerwy, bo uważam, że można to zorganizować, żeby grać dalej. Natomiast poradziliśmy sobie z tym właśnie sparingami z Chemikiem Police i tak tej przerwy do końca nie odczuliśmy, bo jednak graliśmy.

Pierwszy mecz półfinałowy przed własną widownią jest dużym handicapem, ale też niesie za sobą ryzyko, bo jak się nie powiedzie, to w rywalizacji do dwóch wygranych na rewanż jedzie się z „nożem na gardle”…

– Nie dopuszczam takiej myśli, żeby trzymać sobie „nóż na gardle”. Natomiast to jest sport i wszystko jest możliwe. My musimy zrobić wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Gramy u siebie pierwszy mecz i bardzo liczymy na kibiców, coś mówi się o rekordzie frekwencji. Wszyscy obiecują, że jak przyjdą ważne mecze, to będzie cała hala. Mam nadzieję, że tym wsparciem i naszą dyspozycją pokażemy, że gramy dobrze i w dwóch meczach załatwimy sprawę.

ŁKS w tym sezonie wam leży, bo trzy mecze: dwa w LSK i jeden w PP kończyliście zwycięstwami. Przewaga psychologiczna na pewno jest po waszej stronie?

– Trzy na trzy mecze wygraliśmy z tym zespołem, czyli nie jest to żaden przypadek czy szczęście. Teraz jednak to jest nowa rywalizacja a play-off, to są dodatkowe emocje i granie o coś tak naprawdę. Mecze w rundzie zasadniczej, też nie ma co się oszukiwać, owszem każdy chce wygrywać, ale jakbyśmy przegrali to nikt by nam głowy nie urwał, bo można to odrobić w następnym meczu. Teraz to już nie ma co odrabiać tylko trzeba grać w siatkówkę. Emocje na pewno będą duże i to samo powtarzałem przed półfinałem Pucharu Polski, że kto je szybciej opanuje, ten wygra. Mam nadzieję, że na swojej hali też je opanujemy szybciej, bo mamy kim i jak grać. Znamy ŁKS, podobnie jak one nas, więc tu raczej nie będzie jakiegoś zaskoczenia. Chociaż będziemy się czymś jednak starać zaskoczyć rywalki i głęboko wierzę, że będzie dobrze.

To czym można jeszcze zaskoczyć rywala ?

– Nie ma co teraz o tym mówić, odkrywać karty itd., bo rywal nie śpi. A tak na poważnie, to też pracujemy nad tym, żeby w jakimś stopniu pokazać coś nowego, bo na tym też to polega. Po to mieliśmy tą dłuższą przerwę i wyjazd do Polic, żeby może nie coś ekstra przygotować na ŁKS, bo to jest za krótki okres czasu i nie zmienimy naszej siatkówki o 180 stopni, ale coś dołożyć do pewnych elementów.

Helene Rousseaux powróciła już do treningów, ale chyba nie jest jeszcze w pełni gotowa zagrać na dystansie całego meczu?

– Na dłuższe granie na pewno nie jest gotowa, bo nie jest jeszcze do końca gotowa na intensywne treningi, jakie mamy od początku sezonu. Przyjechała jednak naprawdę w niezłej dyspozycji po kontuzji. To jest pozytywne zaskoczenie, że po 3-miesięcznej przerwie jest gotowa do treningu, może jeszcze nie w 100 procentach, ale może wejść na boisko i pomagać.

Dla Bartłomieja Dąbrowskiego to pierwsza okazja w karierze na zdobycie medalu. Odczuwa pan z tego powodu jakąś dodatkową ekscytację?

– Na pewno tak, ale ja to traktuję bardziej jak spełnienie swoich marzeń. Jedno już spełniłem grając w Final Four Pucharu Polski, drugie spełniłem grając w finale PP, nie udało się spełnić trzeciego czyli zwycięstwa w PP, ale spokojnie zostawiam to na przyszły sezon. Teraz kolejne marzenie. To jest mój pierwszy półfinał MP, z czego bardzo się cieszę, ale ma nadzieję, że na półfinale się nie skończy.

źródło: lsk.plps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-04-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved