Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Bartłomiej Bołądź: Cały czas staram się ustabilizować swoją grę

Bartłomiej Bołądź: Cały czas staram się ustabilizować swoją grę

fot. Aleksandra Twardowska

Bartłomiej Bołądź dobrze spisuje się w barwach VfB Friedrichschafen, gdzie w ostatnich czterech meczach trzy razy otrzymał nagrodę MVP. – Cały czas staram się ustabilizować moją grę na tyle, żeby jak najmniej było wahań. Wiem, że mam jeszcze rezerwy i muszę się polepszyć w każdym elemencie – mówi w rozmowie ze Strefą Siatkówki. Barwy wicemistrza Niemiec polski atakujący reprezentuje już od półtora sezonu.  –  Dało mi to już naprawdę sporo. Mogę zobaczyć, jak to jest walczyć o najwyższe cele w lidze, do tego gram w Lidze Mistrzów, gdzie występują najlepsi w Europie – podkreślił Bartłomiej Bołądź.

 



Czy miałeś jakieś momenty zawahania, decydując się na pozostanie w VfB Friedrichshafen na kolejny sezon i na ile pomocne okazało się w podjęciu tej decyzji to, że w składzie nie szykuje się wielka rewolucja?

Bartłomiej Bołądź: – Już po pierwszej rozmowie z trenerem, jeszcze w tamtym sezonie, na temat mojej przyszłości wiedziałem, że chcę zostać. Dobrze się czuję we Friedrichshafen, mogę współpracować z trenerem reprezentacji Polski, a teraz mistrzem świata, więc czego chcieć więcej. Tak jak mówisz, doszły do tego niewielkie zmiany kadrowe i dlatego długo się nie zastanawiałem.

W lidze aktualnie zajmujecie pozycję wicelidera, mając dwa punkty straty do Hypo Tirol Alpenvolleys. Czy twoim zdaniem gra waszej drużyny wygląda tak, jak byście sobie tego życzyli, czy jednak są jeszcze rezerwy i w jakich elementach one tkwią?

– Niestety nie omijał nas pech i sporo chłopaków borykało się z kontuzjami, nasza gra na pewno faluje i nie wygląda tak, jak w tamtym sezonie. Nie wygrywamy wszystkiego, ale myślę, że to może nas tylko zbudować i bardziej zmotywować do cięższej pracy na treningach. Stać nas na poprawę w każdym elemencie i wierzę, że w play-off pokażemy naszą najlepszą siatkówkę.

Twój zespół i ekipa z Innsbrucka, gdzie występuje Paweł Halaba, odskoczyliście nieco rywalom. Można zatem powiedzieć, że powoli kończy się w Bundeslidze epoka dominacji tylko dwóch zespołów, Berlin Recycling Volleys i waszej drużyny, a włączają się też inni?

– Zdecydowanie liga niemiecka w tym sezonie się wzmocniła i wyrównała, zespoły z miejsc 1-6 grają naprawdę fajną siatkówkę i każdy z każdym może wygrać. Jak również nie ma tak, że jedzie się do drużyny z niższych miejsc i się wygrywa na stojąco. Zobaczymy, jak skończy się ten sezon ale faza play-off zapowiada się naprawdę ciekawie.

Gorzej wygląda jednak wasza sytuacja w Lidze Mistrzów. Duże jest rozczarowanie, jeżeli chodzi o te rozgrywki?

– Najbardziej żałujemy, że nie zagraliśmy lepiej przeciwko Chaumont, bo byli zdecydowanie w naszym zasięgu. Szkoda, bo w tam tym sezonie fajnie pograliśmy w Lidze Mistrzów i pokazaliśmy, że możemy wygrywać z teoretycznie mocniejszymi drużynami. Wierzę, że powalczymy w ostatnim meczu z Zenitem Sankt Petersburg i w dobrym stylu się pożegnamy z rozgrywkami.

Ty indywidualnie możesz chyba być zadowolony ze swojej formy. W ostatnich czterech meczach ligowych trzy razy otrzymałeś nagrodę MVP. Czy czujesz się w tym momencie liderem zespołu?

– Cały czas staram się ustabilizować moją grę na tyle, żeby jak najmniej było wahań. Wiem, że mam jeszcze rezerwy i muszę się polepszyć w każdym elemencie. Nie czuję się liderem, siatkówka to sport drużynowy i bez pomocy reszty kolegów nie wygram meczu. Ostatnio udało się dostać więcej MVP, ale to tylko miły dodatek, jak do końca sezonu będziemy wszystko wygrywać i nie dostanę MVP, to też będę szczęśliwy.

W trakcie sezonu dołączył do was Rafael Redwitz, który przyszedł z Resovii. Na ile zmiana na tej pozycji wpłynęła na sposób waszej gry i jak ci się współpracuje z tym zawodnikiem?

– Nie trzeba chyba nikomu przedstawiać Rafy. To doświadczony to zawodnik, który dodatkowo wniósł do drużyny sporo pozytywnej energii, a tej zdecydowanie nam brakowało. Potrafi przekazać wiele ciekawych wskazówek szczególnie młodym zawodnikom, których u nas nie brakuje.

Co tobie jako siatkarzowi dało te już blisko półtora sezonu spędzonego w zagranicznym, silnym klubie i praca z Vitalem Heynenen, szkoleniowcem mistrzów świata?

– Dało mi to już naprawdę sporo. Mogę zobaczyć, jak to jest walczyć o najwyższe cele w lidze, do tego gram w Lidze Mistrzów, gdzie występują najlepsi w Europie. Trener już od początku pokazał mi, nad czym muszę pracować. Muszę zaufać jego metodom pracy, a wtedy jest duża szansa, żeby się rozwijać, a to jest dla mnie najważniejsze.

Czy bierzesz pod uwagę możliwość powrotu do PlusLigi?

– Pewnie że tak, ale zobaczymy, co życie pokaże.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-02-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved