Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > B. Krzyształowicz: To, że jesteśmy liderem, nic nie zmienia

B. Krzyształowicz: To, że jesteśmy liderem, nic nie zmienia

Siatkarki Budowlanych Łódź pokonały zespół z Wrocławia 3:0 i razem z policzankami pozostają jedyną niepokonaną drużyną w Orlen Lidze. – To, że jesteśmy liderem tabeli, nic nie zmienia. Do każdego meczu podchodziliśmy z jednym zadaniem, aby to spotkanie wygrać i nadal tak będzie – mówi trener łodzianek, Błażej Krzyształowicz.

Zespół Budowlanych Łódź odniósł siódme zwycięstwo z rzędu. Jednak wynik spotkania z wrocławiankami nie oddaje do końca przebiegu spotkania, bo po 10-minutowej przerwie znów wkradła się nerwowość. Nie martwi to pana?



Błażej Krzyształowicz:Cały czas musieliśmy zachować bardzo dużą koncentrację, w każdej akcji walczyć o jakość, o swoją grę. Moim zdaniem zespół z Wrocławia postawił nam trudne warunki, aczkolwiek to, co rozgrywało się w głowach dziewczyn, pewność siebie pozwoliły mojemu zespołowi zagrać lepszą siatkówkę od rywalek.

W poprzedniej kolejce spotkań, w Toruniu, odnieśliście bardzo przekonujące zwycięstwo. Czy to był taki mecz, z którego mógłby pan być w pełni zadowolony?

Może brzydko jest tak mówić, ale dla mnie dużo większą wartość mają takie spotkania jak to z wrocławiankami. Kiedy przeciwnik stawia ci poprzeczkę znacznie wyżej, jest to zespół klasowy, to wtedy wygranie z takim zespołem jest pokazaniem większych możliwości. Nie chcę broń Boże ujmować nic drużynie z Torunia, ale jeszcze nie gra ona takiej siatkówki, jakiej chyba sama od siebie oczekuje, dlatego tamto zwycięstwo przyszło nam stosunkowo łatwo. Na pewno jesteśmy bardzo podbudowani tym, że pokonaliśmy takiego przeciwnika jak Impel i myślę, że to, co zaprezentowaliśmy w tym meczu, jest bliżej naszego optimum.

Przed wami mecz wyjazdowy z dąbrowiankami, kolejną ekipą z czołówki tabeli Orlen Ligi. Będąc liderem, nie ma chyba momentu na rozegranie słabszego spotkania…

Pewnie, że będą momenty, kiedy słabszy mecz się zdarzy. To, że jesteśmy liderem tabeli, nic nie zmienia. Do każdego meczu podchodziliśmy z jednym zadaniem, aby to spotkanie wygrać i nadal tak będzie. Nie ma od tego wymówek i to, na którym jesteśmy miejscu, nie jest dla mnie istotne.

Jak wygląda sytuacja zdrowotna w zespole wśród zawodniczek rezerwowych?

Każda z dziewczyn, które miały jakieś drobniejsze problemy, dochodzi już do zdrowia. Jedynie Sylwia Pelc jest zawodniczką, która wymaga dodatkowej przerwy i nie może odbywać takich pełnych treningów, włącznie z bieganiem i skakaniem. Pozostałe zawodniczki nie borykają się już z większymi problemami zdrowotnymi.

Być może jest jeszcze dość wcześnie, by o tym mówić, ale w jaki sposób drużyna potraktuje Puchar CEV? To dodatkowy wysiłek, a cele w lidze macie bardzo wysokie…

To fakt, że na razie o tym nie myślimy, ale nie wyobrażam sobie, abyśmy odpuścili jakikolwiek mecz. Na pewno będziemy wraz całym sztabem myśleć nad tym, jak optymalnie możemy dysponować siłami, zbudować jeszcze więcej siły fizycznej u dziewczyn. Będziemy dokonywali wyborów pomiędzy poszczególnymi spotkaniami, ale mogę obiecać, że nie będzie nieważnych dla nas meczów.

Wydaje się, że dość szybko znalazł pan to optymalne ustawienie zespołu…

To nie jest tak, że te dziewczyny, które grają w szóstce, to dlatego, że my tak sobie napisaliśmy „na papierze”. Na treningach widać, że aktualnie jakość gry jest wysoka, jeśli gramy w takiej konfiguracji. Często to mówię, że to nie jest skostniała, zamknięta szóstka. Będziemy chcieli grać również innymi wariantami, aby rozwijać wszystkie zawodniczki. Jeśli tego dokonamy, to cały zespół będzie bardziej kompletny i po prostu lepszy.

Pierwszego i trzeciego seta meczu z wrocławiankami zespół rozpoczynał od straty kilku punktów z rzędu. Podziałało to jednak na drużynę mobilizująco i po chwili znów to łodzianki dominowały. Widzi pan rezerwy w grze Budowlanych?

Zawsze są takie rezerwy, nawet wygrywając, chciałoby się to zrobić lepiej, w jeszcze lepszym stylu. Jeśli chodzi o źródło mobilizacji, to może być ono bardzo różne – czasami wystarczy jedno spojrzenie przeciwniczki, czasami jakaś inna sytuacja na boisku powoduje, że wyzwalane są dodatkowe emocje. Możliwe, choć też nie przyjmowałbym tego za pewnik, że wynik 2:7 też nas zmobilizował. Na pewno nie można powiedzieć, że podeszliśmy do tego meczu leniwie czy z wyższością. Ten mecz miał być dla nas bitwą, którą chcemy wygrać i w ten sposób nastawiały się na niego wszystkie zawodniczki.

Bardzo szybko debiutując w roli I trenera w Orlen Lidze, został pan rzucony na głęboką wodę…

Wydaje mi się, że będę się uczył całe życie, nieważne, w jakim wieku będę. Jeśli będzie mi dane pracować w roli trenera w siatkówce, to będą się zmieniały pokolenia, siatkówka będzie się zmieniała i cały czas będę musiał się do tego dostosowywać. Teraz jako zespół i sztab jesteśmy na takim, a nie innym etapie, mamy jasne cele. W życiu nie będę się zasłaniał tym, że jestem młody i muszę się czegoś nauczyć, bo ja i klub zdecydowałem się na taką rolę. Trzeba robić to, co się robi najlepiej, ale też za tym muszą pójść wyniki.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-11-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved