Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bartłomiej Kluth: Znowu te końcówki

Bartłomiej Kluth: Znowu te końcówki

Espadon Szczecin walczył, ale ostatecznie w meczu z PGE Skrą Bełchatów nie zdołał ugrać nawet seta. Po raz kolejny mankamentem beniaminka okazały się końcówki setów.  W pierwszym i trzecim secie oba zespoły walczyły na przewagi. – Po minach moich kolegów widzę, że są bardziej źli za ten mecz niż za wszystkie poprzednie. Naprawdę nie mieliśmy szczęścia w akcjach punkt za punkt i wynik jest 0:3 na naszą niekorzyść – powiedział po meczu atakujący Bartłomiej Kluth. W najbliższą środę rywalem podopiecznych Milana Simojlovicia będzie Lotos Trefl Gdańsk.

Żal chyba przede wszystkim tych końcówek pierwszego i trzeciego seta…

Bartłomiej Kluth:  – Na pewno tak. Można powiedzieć, że znowu te końcówki… W poprzednich meczach też to się rozstrzygało w końcówce. Może nie graliśmy wtedy na przewagi, ale do dwudziestego piątego punktu. Po minach moich kolegów widzę, że są bardziej źli za ten mecz niż za wszystkie poprzednie. Naprawdę nie mieliśmy szczęścia w akcjach punkt za punkt i wynik jest 0:3 na naszą niekorzyść.



Z czego twoim zdaniem wynika to, że te końcówki są waszym mankamentem?

– Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie. Wydaje mi się, że to wynika po prostu z gry. Ten kto lepiej przyjmie, lepiej zaprezentuje się w polu zagrywki, będzie miał przewagę i szansę na jej wykorzystanie. W czwartek szczęście i umiejętności były po stronie Skry i dlatego to ona wygrała.

Widzicie to, że wasza gra wygląda coraz lepiej, że jest ten progres?

– Myślę, że tak. Pracujemy nad tym na treningach cały czas, żeby zarówno pod względem taktycznym, jak i fizycznym wszystko fajnie funkcjonowało. Mam nadzieję, że ta praca w końcu przyniesie nam jakieś zwycięstwa i co za tym idzie punkty do plusligowej tabeli.

Te porażki 0:3 wpływają u was w jakimś stopniu na sferę mentalną?

– Wiadomo, że zawsze jest lepiej, gdy się wygrywa. Czasami trzeba szukać pozytywów, ale nie będziemy wyciągać jakiś hurraoptymistycznych wniosków z tego meczu, bo jest on jednak przegrany.

Wiem, że wy sportowcy nie zawsze lubicie mówić o sytuacji kadrowej. Ty jesteś jednak na razie jedynym atakującym, póki zdrowieje Danaił Miluszew, nie ma też jeszcze drugiego rozgrywającego. To na pewno nie jest łatwe.

– Nie jest łatwo, zgadza się, zawsze jest to jakieś utrudnienie. Jednak jeżeli mamy zawodników na każdej pozycji i odpukać nikomu nic się nie stanie, będzie dopisywało zdrowie, będziemy grać tym, co mamy i nie będziemy marudzić, dlatego że kogoś nie ma, czy ktoś tam nam nie może pomóc. Taki jest sport, kontuzje się zdarzają i na to wpływu nie mamy.

Teraz przed wami seria spotkań wyjazdowych. Jest w was optymizm, że może tam uda się coś ugrać?

– Zawsze są ambicje, by wygrywać mecze. Miejmy nadzieję, że ten moment w końcu nadejdzie. Jeżeli nie wygraliśmy żadnego meczu ani seta we własnej hali, to może przełamiemy się na wyjeździe. Głęboko wierzę w to, że nastąpi to już w niedalekiej przyszłości.

Nie da się ukryć, że nie rozpieszcza was także terminarz. Na samym początku przygody z PlusLigą gracie z topem.

– Jako beniaminek swoje frycowe musimy zapłacić i mam nadzieję, że w kolejnym sezonie Espadon już nie będzie miał takiego startu. Ten początek jest taki, jaki jest i my nic nie możemy z tym zrobić. Możemy jedynie walczyć i zostawiać serce na boisku.

Kto będzie mistrzem Polski w 2017 roku?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-10-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved