Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > B. Cedzyński: Trener pomógł nam, my pomogliśmy jemu

B. Cedzyński: Trener pomógł nam, my pomogliśmy jemu

fot. Karolina Koster

– Koniecznie musieliśmy wygrać ten mecz. Wiedzieliśmy, o co gramy i nie mogliśmy sobie absolutnie pozwolić na żadną chwilę zwątpienia. Musieliśmy w końcu uwierzyć we własne umiejętności, bo naprawdę nam ich nie brakuje – mówił po wtorkowej wygranej 3:0 nad Effectorem Kielce środkowy Espadonu Szczecin, Bartosz Cedzyński. W tym meczu w roli trenera beniaminka zadebiutował Michał Mieszko Gogol. – On pomógł nam, my pomogliśmy szkoleniowcowi i mam nadzieję, że już do końca sezonu będziemy tworzyć taką spójność i sobie wzajemnie pomagać – dodał.

Espadon Szczecin w ostatniej ligowej kolejce zanotował pierwsze zwycięstwo w sezonie za trzy punkty, wyłączając walkower w meczu z PGE Skrą Bełchatów. Radości po wygranej nad Effectorem Kielce nie krył środkowy beniaminka, Bartosz Cedzyński. – My na takie zwycięstwo, jak to wtorkowe, czekaliśmy od początku sezonu, bo nie liczę tego walkowera ze Skrą, który został nam przyznany poprzez regulamin. Lepiej wygrać na boisku i sobie samemu to wywalczyć niż szukać punktów po zwycięstwie niekoniecznie sportowym – przyznał. Podopieczni Michała Gogola pokazali ogromną determinację, nie odpuszczali rywalom nawet na moment, walcząc o każdą piłkę. – Koniecznie musieliśmy wygrać ten mecz. Wiedzieliśmy, o co gramy i nie mogliśmy sobie absolutnie pozwolić na żadną chwilę zwątpienia. Musieliśmy w końcu uwierzyć we własne umiejętności, bo naprawdę nam ich nie brakuje – dodał Bartosz Cedzyński.

Kluczowy dla losów spotkania okazał się drugi set, w którym Effector prowadził już 24:20, ale dobra zagrywka Michala Sladecka i gra blokiem pozwoliła gospodarzom wyrównać, a następnie zwyciężyć po grze na przewagi. – Oczywiście, że to był kluczowy moment. Jesteśmy sportowcami, to jest nasze życie i nie możemy się poddawać nawet w takich trudnych momentach. Umówmy się, w siatkówce 20:24 to jest beznadziejny moment, jeden nasz błąd i kończy się set, a potem być może mogłaby się posypać cała nasza gra. Taka końcówka, jeżeli się ją przegrywa, jest wtedy bardzo bolesna – skomentował Cedzyński. Przed nim i jego kolegami teraz seria meczów wyjazdowych. Już w poniedziałek Espadon zmierzy się z MKS-em Będzin na zakończenie pierwszej fazy rundy zasadniczej, a potem pojedzie kolejno do Kędzierzyna-Koźla, Rzeszowa, Warszawy i Bełchatowa. – Z każdym będziemy walczyć i do każdego meczu przystąpimy z zamiarem zdobycia trzech punktów. W meczu z MKS-em Będzin będziemy chcieli sprawić miłą niespodziankę – zapowiedział środkowy Espadonu Szczecin.



Po raz kolejny potwierdziło się, że zmiana szkoleniowca działa pozytywnie na zespół. Po przegranym meczu w Bielsku-Białej, przypomnijmy, z funkcji pierwszego trenera zrezygnował Milan Simojlović, a jego miejsce zajął Michał Gogol. BBTS z kolei do meczu z Espadonem przystępował już z nowym szkoleniowcem, Rastislavem Chudikiem i wygrał 3:1. – To zawsze jest taki dodatkowy bodziec. Nasz trener wszedł bardzo dobrze w swoją pracę, na razie nie stracił seta i bardzo mu tego gratuluję. On pomógł nam, my pomogliśmy szkoleniowcowi i mam nadzieję, że już do końca sezonu będziemy tworzyć taką spójność i sobie wzajemnie pomagać – przyznał Cedzyński. Espadon mecz z Effectorem wygrał pomimo kontuzji, niezdolni do gry są chociażby Łukasz Perłowski, Maciej Zajder i Danaił Miluszew. – Nie jest to łatwa sytuacja, aczkolwiek trzeba sobie radzić. Taki jest sport i nigdy nie wiadomo, czy w pewnym momencie zdolnych do gry nie będzie np. tylko siedmiu zawodników i wtedy też trzeba grać. Im więcej zawodników w składzie, tym oczywiście jest łatwiej, ale we wtorek to, w jakim składzie graliśmy, wystarczyło – zakończył Bartosz Cedzyński.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved