Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > AZS Politechnika Warszawska po sezonie: Tradycyjnie postraszyli najlepszych

AZS Politechnika Warszawska po sezonie: Tradycyjnie postraszyli najlepszych

fot. Katarzyna Antczak

AZS Politechnika Warszawska przed sezonem nie był typowany do walki o najwyższe lokaty. Podopieczni trenera Jakuba Bednaruka według składanych deklaracji mieli przede wszystkim walczyć o każde kolejne zwycięstwo i grać na maksimum swoich możliwości. I tak też było, stołeczny zespół stawiał trudne warunki każdemu przeciwnikowi, nawet najlepsze zespoły w PlusLidze musiały się sporo napracować, aby pokonać „Wilki Bednaruka”. Wystarczyło to do zajęcia ósmego miejsca.

 



Tradycyjna rewolucja w składzie, Paweł Zagumny na pokładzie…

W przypadku AZS-u Politechniki Warszawskiej duża ilość zmian w składzie wydaje się już rzeczą niemal tradycyjną. Przed sezonem 2015/2016 z zespołu odeszli dwaj młodzi, ale już kluczowi zawodnicy AZS-u, Artur Szalpuk wybrał ofertę Cerradu Czarnych Radom, natomiast Aleksander Śliwka wrócił do klubu, z którego był wypożyczony, Asseco Resovii Rzeszów. Do I ligi, a konkretnie AGH Kraków przenieśli się Bartłomiej Mordyl i Dominik Depowski, Krzysztof Bieńkowski przeniósł się do Olsztyna, a Mateusz Sacharewicz do Bielska-Białej. Zupełnie na nowo Jakub Bednaruk wraz z włodarzami klubu musieli obsadzić pozycję rozgrywającego po odejściu drugiego obok Bieńkowskiego zawodnika na tej pozycji, a w zasadzie podstawowego gracza – Piotra Lipińskiego. Na efekty letniej pracy w klubie nie trzeba było długo czekać, hitem okazało się podpisanie kontraktu z mistrzem świata, jednym z najlepszych polskich rozgrywających w historii polskiej siatkówki, Pawłem Zagumnym, sprowadzono także doświadczonego byłego reprezentanta Francji, Guillaume’a Samikę. Zakontraktowano także Pawła Halabę, Łukasza Łapszyńskiego, Jana Firleja, Jakuba Kowalczyka, Przemysława Smolińskiego. Wielu zastanawiało się, jak w zespół wkomponuje się zwłaszcza Zagumny, jak będą wyglądały jego relacje z młodszymi kolegami. Okazało się jednak, że wszelkie obawy były bezpodstawne.

Walka o każdy punkt, o każdą piłkę, o każde zwycięstwo…

Tego oczekiwał od swoich zawodników Jakub Bednaruk, a jego podopieczni go absolutnie nie zawiedli. Nie oznacza to jednak, że nie było trudnych momentów. Na „dzień dobry” Inżynierowie pokonali 3:2 silne Cuprum Lubin, potem jednak przyszła seria porażek, w tym z ekipami z Będzina czy Olsztyna. Dopiero w szóstej kolejce warszawianie pokonali 3:2 Effectora Kielce, co było początkiem dobrej serii okraszonej historyczną wygraną w hali Podpromie nad Asseco Resovią Rzeszów. Ekipa trenera Jakuba Bednaruka zbierała punkty gdzie się dało, urwała nawet jeden Lotosowi Treflowi Gdańsk, a na dłuższą przerwę świąteczno-reprezentacyjną udała się po trzysetowej wygranej nad Jastrzębskim Węglem. Pauza ta okazała się niezbyt korzystna dla zespołu ze stolicy, bowiem przyszła po niej seria porażek chociażby z Łuczniczką Bydgoszcz czy AZS-em Częstochowa. Przełamanie przyszło dopiero w meczu z Cerradem Czarnymi Radom, który Inżynierowie wygrali 3:1. Warszawianie dzielnie walczyli o to, aby znaleźć się w upragnionej ósemce, cel osiągnęli nawet pomimo drugiej porażki z ekipą z Będzina, ale w pokonanym polu zostawili chociażby Lotos Trefl Gdańsk (3:0). Fazę zasadniczą AZS Politechnika Warszawska zakończył zwycięstwami nad Jastrzębskim Węglem (3:2), Łuczniczką Bydgoszcz (3:1) i AZS-em Częstochowa (3:2). Drużyna ze stolicy zdobywając 36 punktów, zanotowała 50% skuteczności, jeżeli chodzi o spotkania wygrane, było ich bowiem 13, tak samo 13 razy zespół schodził z boiska pokonany. Dało mu to ósme miejsce i prawo gry o siódme z Jastrzębskim Węglem. Rywalizacja z ekipą trenera Marka Lebedewa nie rozpoczęła się po myśli Inżynierów, którzy przegrali 1:3. Straty odrobili w Jastrzębiu-Zdroju, doprowadzając do decydującego spotkania po wygranej 3:2. W trzecim pojedynku jastrzębianie jednak nie oddali nawet seta i tym samym AZS Politechnika Warszawska został sklasyfikowany na ósmej pozycji, podobnie jak przed rokiem.

Kreator Zagumny, bombardier Filip i magnetyzm Lemańskiego…

Od momentu zakontraktowania Pawła Zagumnego było wiadomo, że to on będzie liderem zespołu i z tej roli wywiązał się bardzo dobrze, w swoim znakomitym stylu prowadząc grę zespołu. Poskutkowało to aż siedmioma statuetkami MVP. Jeżeli chodzi o najlepiej punktujących w ekipie, to tutaj zdecydowanym liderem okazał się Michał Filip, atakujący akademików ma za sobą bardzo udany sezon, zdobył aż 402 punkty, co dało mu siódme miejsce w rankingu najlepiej punktujących, ciężko było sobie wyobrazić szóstkę AZS-u bez tego zawodnika. Jego zmiennik, Paweł Mikołajczak, na parkiecie pojawiał się tylko wtedy, gdy Filip nie radził sobie ze skutecznością ataku. Drugim zawodnikiem biorącym na siebie ciężar zdobywania punktów był Samica (339 pkt., 14. miejsce w rankingu), doświadczony Francuz niejednokrotnie wręcz bawił się z blokiem przeciwników, trzymał także przyjęcie. Miał on pewne miejsce w podstawowym składzie, a najczęściej jego partnerem na przyjęciu był Łukasz Łapszyński, na zmiany w trudnych momentach wchodzili Jakub Radomski i Krzysztof Wierzbowski, który dołączył do zespołu w trakcie sezonu, o pechu może mówić Paweł Halaba, który przez większość sezonu leczył poważną kontuzję. Środek siatki został zupełnie opanowany przez Bartłomieja Lemańskiego, mierzący 217 cm środkowy był dla wielu przeciwników wręcz ścianą nie do przejścia, zdobywając aż 69 punktów blokiem, co dało mu trzecie miejsce w rankingu najlepiej blokujących. Jego partnerami byli albo Waldemar Świrydowicz, albo Przemysław Smoliński. Pod koniec sezonu z dobrej strony pokazał się także Jakub Kowalczyk. Jeżeli chodzi o zagrywkę, to w tym elemencie najwięcej szkód rywalom robił Samica, który zapisał na swoim koncie 28 asów serwisowych, co dało mu czternaste miejsce w rankingu najlepiej zagrywających. Teraz w klubie trwają prace nad składem ekipy na kolejny sezon i można spodziewać się, że ilość zmian tradycyjnie już może być dość spora. Niewykluczone, że do Asseco Resovii z wypożyczenia wróci Bartłomiej Lemański, a na brak propozycji zapewne narzekać nie może także i Michał Filip, rodzi się także pytanie, czy uda się zatrzymać Samikę i Zagumnego. Wszystko jednak dopiero się okaże.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved